Dostać spadek? Tragedia...

Takich spadków indeksów na światowych giełdach nie pamiętają chyba najstarsi górale. Gigantyczna bessa uderzyła jednak rykoszetem także iw naszych rodzimych inwestorów. Ale na szczęście do feralnego czarnego czwartku sporo nam jeszcze brakuje.



Wskaźnik 20 największych spółek WIG20 stracił od początku roku już ponad

6 procent....
Czyta się kilka minut

Takich spadków indeksów na światowych giełdach nie pamiętają chyba najstarsi górale. Gigantyczna bessa uderzyła jednak rykoszetem także i w naszych rodzimych inwestorów. Ale na szczęście do feralnego „czarnego czwartku” sporo nam jeszcze brakuje.

 

Wskaźnik 20 największych spółek WIG20 stracił od początku roku już ponad

6 procent. Jeszce większy dół zanotowały spółki średniej wielkości – tylko w ciągu dwóch dni wartość takich spółek notowanych na Warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych spadła o 8 proc.

Co jest powodem tego pikowania w dół? Odpowiedź już od dawna brzmi tak samo: światowy gospodarczy system naczyń połączonych.

Pierwszym i głównym winowajcą dołowania giełdowych indeksów jest zaś utrzymująca się już od dłuższego czasu recesja, jaka dotyka Stany Zjednoczone, będące wszak nadal najpotężniejszym światowym mocarstwem gospodarczym. I z reguły to, co zaczyna się w USA, przekłada się na inne światowe rynki. Kiedy więc następuje obniżenie dynamiki produkcji, wzrost cen ropy czy – tak jak ostatnio – kryzys na tamtejszym rynku kredytów hipotecznych, będących od lat kołem zamachowym amerykańskiej gospodarki – musi nastąpić tąpniecie od Tokio po Warszawę. A jeśli ktoś inwestuje bezpośrednio na Wall Street, no to ma jeszcze dodatkowy kłopot...

Nie wiadomo też, czy ową niekorzystną koniunkturę gospodarczą zatrzyma, zapowiadane od dłuższego czasu przez amerykański rząd, wprowadzenie specjalnego zestawu stymulacyjnych, krótkoterminowych działań na rzecz ożywienia gospodarki i zapobieżenia recesji (analitycy spekulują już, że może chodzić o dodatkowe ulgi podatkowe).

Także w Polsce, pomimo utrzymującego się cały czas wzrostu gospodarczego, nie wszystkie wskaźniki ekonomiczne wyglądają różowo. Jak podał niedawno Główny Urząd Statystyczny (GUS), ceny towarów i usług konsumpcyjnych wzrosły w grudniu 2007 roku

o 0,3 proc. w porównaniu do poprzedniego miesiąca, natomiast w ujęciu rocznym inflacja wyniosła 4,0 proc. (dla porównania w listopadzie ub. roku wyniosła ona 3,6 proc.).

Wszystko to sprawia, że akcje giełdowych spółek lecą na łeb, na szyję.

Na spadek notowań giełdowych panicznie reagują zaś nasi rodzimi inwestorzy – w ślad za tym idzie gwałtowna i masowa wyprzedaż akcji na warszawskiej giełdzie. Tymczasem Wiesław Rozłucki, były prezes Giełdy Papierów Wartościowych, przestrzega publicznie inwestorów, aby powstrzymali się ze sprzedażą akcji, zwłaszcza jeśli chodzi o inwestycje długoterminowe. „Już pół roku temu analitycy oczekiwali korekty na rynku, ponieważ akcje były za drogie” – podkreślił niedawno w jednym z wywiadów Rozłucki. Tę opinię potwierdzają także inni giełdowi analitycy; ich zdaniem niedawny boom na fundusze inwestycyjne sprawił, że Polacy zaczęli przekazywać do nich coraz więcej swoich oszczędności, które następnie fundusze lokowały m.in. w akcje spółek giełdowych. To zaś sztucznie windowało cenę tych akcji.

A co na to wszystko rząd? Wicepremier i minister gospodarki Waldemar Pawlak ocenił, że polska gospodarka nie jest narażona na kryzys, jaki dotknął światowe giełdy, m.in. ze względu na utrzymującą się tendencję wzrostu gospodarczego. Pawlak zaapelował do inwestorów, by nie ulegali emocjom. Podkreślił, że do tej pory inwestowali oni w wartość firm, a nie w emocje akcjonariuszy. Tylko, że łatwo tak mówić, gdy w grę wchodzą cudze pieniądze. Inwestorzy mają zdaje się na ten temat całkiem inne zdanie...

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 4/2008