Logo Przewdonik Katolicki

Ocalić od zapomnienia

Błażej Tobolski
Fot.

Oratowaniu zabytków, miejsc wiecznego spoczynku oraz propagowaniu lokalnej historii. Domowa lekcja historii Historia interesowała pana Piotra od najmłodszych lat, azamiłowanie do przeszłości naszej ojczyzny, wtym szczególnie dziejów dawnych Kresów, atakże ziemi wronieckiej, zaszczepił wnim, jak sam przyznaje, ojciec. Opowiadał...

O ratowaniu zabytków, miejsc wiecznego spoczynku oraz propagowaniu lokalnej historii.


Domowa lekcja historii

Historia interesowała pana Piotra od najmłodszych lat, a zamiłowanie do przeszłości naszej ojczyzny, w tym szczególnie dziejów dawnych Kresów, a także ziemi wronieckiej, zaszczepił w nim, jak sam przyznaje, ojciec. – Opowiadał mi często przed snem, „do poduszki”, rozmaite ciekawe historie. Pamiętam, że najbardziej lubiłem słuchać anegdot o naszych dawnych władcach. Dzięki tej pierwszej domowej lekcji historii wiedziałem dość wcześnie, kim był Józef Piłsudski oraz co kryje w sobie nazwa Katyń. Tematy te są dziś powszechnie znane, jednak jeszcze nie tak dawno nie można było o nich oficjalnie mówić, a tym bardziej pisać – wspomina.


Z kolei pasję zgłębiania miejscowej historii zapoczątkowały wydawnictwa o tematyce regionalnej, jednak sama ich lektura szybko przestała wystarczać. – Częste wyjazdy do Poznania związane z pracą zawodową sprawiły, że w wolnych chwilach udawałem się do bibliotek i archiwów, gdzie mogłem poszerzać wiedzę na interesujące mnie tematy. Owocem tych wypraw było kilka artykułów zamieszczonych w lokalnych czasopismach – wyjaśnia pan Piotr. Do jego ważniejszych tekstów na ten temat trzeba zaliczyć opracowanie poświęcone historii wsi Wartosław z czasów, kiedy miejscowość ta była miastem prywatnym, należącym do bogatej wielkopolskiej rodziny Bnińskich.


Troska o pamięć

Wiele miejsca w swoich artykułach poświęcił on również historii gminy żydowskiej we Wronkach. – Powodem, dla którego zająłem się tym tematem, jest gorszący do dzisiaj fakt, iż przy ulicy, na której mieszkam, funkcję krawężnika pełnią od czasów drugiej wojny światowej płyty nagrobne z miejscowych cmentarzy żydowskich. Poruszając w prasie sprawę nagrobków, zwracałem uwagę na konieczność wymiany krawężnika i utworzenia z okaleczonych macew lapidarium na terenie dawnej nekropolii żydowskiej na „Zamościu” we Wronkach. Mam głęboką nadzieję, że lokalne władze zajmą się w końcu tą sprawą, bo jest to przecież część naszego wspólnego dziedzictwa – mówi z przekonaniem. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że do uszanowania i ocalenia znaków życia i wiary, jakimi są niewątpliwie zaniedbane cmentarze innych wyznań i narodowości, zachęca nas Episkopat Polski w liście pasterskim „Dialog warunkiem Pokoju” z 2003 r. Dotychczas dzięki inicjatywie pana Piotra i niemałemu wkładowi jego własnej pracy udało się uporządkować dwa cmentarze: żydowski w Wartosławiu i ofiar epidemii cholery w Nowej Wsi koło Wronek. Na terenie tego ostatniego do niedawna znajdowało się dzikie wysypisko śmieci. Teraz opiekę nad nim objęła miejscowa szkoła podstawowa. Wciąż jednak jeszcze wiele podobnych miejsc w naszym kraju czeka na ludzi wrażliwych, gotowych poświęcić swój czas na ich ratowanie przed całkowitą dewastacją i zapomnieniem.


Służyć bez korzyści

Pan Piotr zajmuje się też przeszłością okolicznych dworów; próbuje ocalić dla potomnych zarówno cenne zabytki kultury, jak i przyrody znajdujące się na terenie gminy, a wymagające ochrony, na co stara się zwrócić uwagę samorządu. Dzięki temu w ostatnich latach kilka zabytkowych obiektów poddano konserwacji, m.in.: najstarsza w okolicy Wronek figura przydrożna św. Jana Nepomucena z 1785 r., stojąca we Wróblewie i rzeźba św. Mikołaja Biskupa z XVIII w., która w zapomnieniu powoli rozsypywała się na strychu probostwa w Biezdrowie, a obecnie eksponowana jest we wnętrzu miejscowego kościoła. – Z biezdrowskim sanktuarium jestem szczególnie związany przez członkostwo w reaktywowanym w 2004 r. Bractwie Krzyża Świętego, którego początki sięgają roku 1832. W wolnym czasie zbieram materiały dotyczące dziejów tej szacownej świątyni i czczonego w niej, co najmniej od XVII w., cudownego krucyfiksu – tłumaczy.


Mimo iż działalność pana Piotra wynika z jego pasji i jest bezinteresowna, jego praca na rzecz sanktuarium w Biezdrowie została, jak najbardziej słusznie, uhonorowana w 2002 r. statuetką św. Mikołaja, świętego, który znany był ze swej bezinteresowności.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki