Logo Przewdonik Katolicki

Zrozumieć przesłanie Apokalipsy

Michał Gryczyński
Fot.

Jest Ksiądz Profesor autorem najnowszego przekładu Apokalipsy św. Jana. Ta księga jest więc Księdzu chyba szczególnie bliska? Inicjatywa nowego przekładu wyszła przed kilku laty od księdza Bogdana Reformata, który był wówczas dyrektorem Drukarni i Księgarni św. Wojciecha. On w szczególny sposób ukochał księgę Apokalipsy....









Jest Ksiądz Profesor autorem najnowszego przekładu Apokalipsy św. Jana. Ta księga jest więc Księdzu chyba szczególnie bliska?


 – Inicjatywa nowego przekładu wyszła przed kilku laty od księdza Bogdana Reformata, który był wówczas dyrektorem Drukarni i Księgarni św. Wojciecha. On w szczególny sposób ukochał księgę Apokalipsy. Początkowo zaproponował jej przekład ks. prof. Marianowi Wolniewiczowi, ale najpierw zwłoka, a później śmierć sprawiły, że ów zamiar nie został zrealizowany. Później zwrócił się z podobną prośbą do mnie.


Ile czasu zabrała praca nad przekładem?


 – Pracowałem mozolnie przez pół roku, natomiast oryginalne ilustracje wykonał artysta malarz Grzegorz Bednarski. Początkowo zgodził się na sześć malowideł, ale ja zaproponowałem trzynaście tematycznie związanych z Apokalipsą.


Spełniły oczekiwania Księdza Profesora?


 – Kiedy je ujrzałem, byłem zachwycony, bo dostrzegłem podobieństwo do witraży Marca Chagalla, które widziałem w kościele w Moguncji. Uczestnicy niedawnej konferencji prasowej uznali je za szokujące i wstrząsające. A mnie najbardziej urzekła ilustracja Niewiasty otrzymującej skrzydła orle, aby odlecieć od Smoka na pustynię, a także dwie Bestie, które razem ze Smokiem tworzą triadę diaboliczną.


Z jakimi trudnościami musi się uporać tłumacz Apokalipsy?


 – Praca translatora jest ogromnie mozolna i wymaga uważnego wczytania się w tekst oraz poszczególne słowa. Apokalipsa odznacza się wieloma imiesłowami, długimi zdaniami i dużym bogactwem słów. Aby uczynić jaśniejszymi myśli, unikałem więc imiesłowów i wiele zdań skracałem, co w niczym nie naruszyło wartości tekstu natchnionego. Generalnie odszedłem od wcześniejszych przekładów; np. tłumaczenie ojca Augustyna Jankowskiego jest dosłowne, a mój przekład nie, choć jest wierny. Starałem się wydobyć ze słów greckich – w kontekście dalszym i bliższym – możliwie najpiękniejsze wyrazy, które oddawałyby treść.


Czy mogę prosić o kilka przykładów różnic pomiędzy tym przekładem a wcześniejszymi?


 – Oczywiście. Np. w rozdziale 18, w którym mowa jest o karze wymierzonej Babilonowi – synonimowi Rzymu – używano słów „Oblubieniec” i „Oblubienica”. Terminy te dotyczą wielkiej alegorezy, czyli związku Boga ze swoim ludem wybranym i Chrystusa Oblubieńca ze swą Oblubienicą, czyli nowym ludem wybranym. I dlatego ka tegorycznie odszedłem od dotychczasowych tłumaczeń, bo ta alegoreza nie może mieć zastosowania do ukaranego BabilonuRzymu. Wycieniowałem słowa greckie: mymphos i mymphe – oznaczając nie tylko oblubieńców, ale i narzeczonych – a phone przetłumaczyłem nie jako „wołanie”, lecz „szept”. W konsekwencji w moim przekładzie brzmi to tak: „nigdy już szeptu zakochanego i zakochanej nikt nie usłyszy” (18, 23). Należało to uczynić, aby odejść od nieścisłych, nieteologicznych tłumaczeń. Odszedłem również od słowa „niebo”, bo to jest tylko miejsce, gdzie znajduje się „Siedzący na Tronie”, czyli Bóg. W każdym innym przypadku, zależnie od kontekstu, używam słów: „nieboskłon”, „niebiosa” lub „sklepienie niebieskie”. Uważna lektura pozwala dostrzec te niuanse treściowe i nazewnicze. Według hebrajskiej kosmologii, z ziemi do czeluści prowadzi – jak tłumaczono – „studnia”; ja wyraziłem to słowem „zejście”. Starałem się dbać o artyzm słowa i muzykę tekstu, dlatego niemal wszystkie zdania kończą się w moim przekładzie słowami wielozgłoskowymi, np. w opisie Syna Człowieczego: „Głowa Jego i włosy były niczym wełna śnieżnobiała” (7, 14).


 A w jaki sposób tłumaczy Ksiądz Profesor tajemnicze określenie: „miriady miriad”?


 – To greckie sformułowanie przekładam w jednym przypadku – gdy mowa jest o liczbie wojska – że była „zawrotna”, a w innym, gdy chodzi o żyjących starców, tworzących chór, że był „niepoliczalny”.


Wiele emocji budzą sylwetki czterech jeźdźców Apokalipsy. Kim oni właściwie są?


 – Przekłady niemieckie, a zwłaszcza Biblia Ekumeniczna, widzą w nich personifikacje: wojny światowej, wojny domowej, głodu i śmierci. Za najlepszym teologiem Apokalipsy, jakim jest Donatien Mollat, tłumaczę, że pierwszym jeźdźcem nie jest BaranekChrystus, lecz Antychryst. Z tekstem tym nie mógł się uporać Władimir Sołowjow – wielki zwolennik zjednoczenia katolicyzmu i prawosławia – bo z przekładów wynikało, że Chrystus dowodzi... obcą armią. Tak to interpretowano, bo jeździec ów dosiada białego konia i ma wieniec na głowie. Należy jednak wniknąć w myśl: wszystko, co się odnosi do Baranka, jest sformułowane „On ma”, tymczasem tutaj mamy formułę „dano mu”. Antychryst uzurpuje sobie prerogatywy Chrystusa, więc przełożyłem to słowami: „jedzie jak zdobywca”. A poza tym ma łuk, zaś Chrystus jawi się zawsze z mieczem, symbolem wszechwładnego słowa i zwycięstwa.


Czy Apokalipsa jest nadal aktualna? Czego z tej księgi dowiaduje się chrześcijanin XXI wieku?


 – Apokalipsa należy do najbardziej aktualnych ksiąg biblijnych. Jej przesłanie teologiczne jest nadal aktualne, bo wielka triada diaboliczna – Smok, Bestia z lądu i Bestia z morza – działa, z różnym nasileniem, przez całe dzieje Kościoła. Zwłaszcza w XX w. byliśmy świadkami rozpętania walki przez tę triadę: przemocy fizycznej oraz psychicznej i programowego kłamstwa. Aby zrozumieć tekst Apokalipsy i dostrzec jego aktualność, trzeba posłużyć się kluczem interpretacyjnym o trzech zębach: historia Rzymu, symbolizowanego przez Babilon; perspektywa prorocza, wypowiedziana przez wizje: co się będzie działo w przyszłości; a także perspektywa eschatyczna, czyli końca czasów. Całe bogactwo treściowe Apokalipsy ujęte jest w symbole – o czym piszę we Wstępie do mojego przekładu – i dlatego bibliści mówią o „orkiestracji symboli”. Ich właściwe odczytanie pozwala dojść do myśli zbawczej Apokalipsy.


W jaki sposób wyraziłby Ksiądz Profesor owo przesłanie zbawcze Apokalipsy?


 – Kościół przez wieki idzie z udręczenia do chwały. W tym kontekście Apokalipsa jest jakby nową Księgą Wyjścia, bo Bóg prowadzi Kościół bezbłędnie z udręki do pełnej wolności.


 Apokalipsa zawiera teksty sugerujące bliski koniec świata. Chciałoby się zapytać: na ile bliski?


 – Z Apokalipsy nie można wnosić niczego, co dotyczy końca świata. Całe dzieje ludzkości są ujęte symbolicznie jako „tysiącletnie królestwo”. To popularne, obiegowe określenie nie ma uzasadnienia teologicznego; może jedynie charakteryzować czas próby. We właściwym sensie biblijnym Bóg prowadzi swój lud jak wielki Orzeł – orlęta do bezpiecznego gniazda. Tyle tylko, że Bóg w każdej chwili – wbrew zasadom nakreślonym przez Theillarda de Chardine – może, stosownie do swoich planów, ten bieg ewolucji przerwać.


A co z kryptonimiczną liczbą Bestii – 666?


– W biblistyce znane są różne interpretacje tej intrygującej liczby. Niektórzy – poprzez odszyfrowanie cyfrowe liczby – widzą cezara rzymskiego, prześladowcę. Bo w języku hebrajskim każda litera ma wartość numeryczną, toteż cyfry i liczby można przeliczyć na słowa. O. Augustyn Jankowski, pierwszy w Polsce tłumacz i wielki komentator Apokalipsy, odwołuje się do cyfry 7, symbolu pełni i doskonałości. Z kolei cyfra 6 jest niepełna i niedoskonała; potrójna szóstka jest synonimem uosobionej niedoskonałości. Dlatego współczesna biblistyka trzy szóstki z Apokalipsy traktuje jako emblemat.


 Na ile ta symbolika jest obecna i stosowana w naszych czasach?

 – W ramach tej symboliki dosłownie realizuje się pieczętowanie sług Bożych przez tajemnicę chrzcielną. Dzięki temu ludzie stają się własnością Boga. Inni jednak, przez przyjmowanie różnorakiego oznakowania, należą – w pełni świadomie albo nieświadomie – do triady diabolicznej, której sami służą i innych do tej służby wciągają oraz zniewalają. Wczytanie się w myśl zbawczą Apokalipsy prowadzi m.in. do wniosku, jak łatwo zredukować człowieka do numeru, cyfry czy liczby. Ale lektura Apokalipsy w najmniejszym stopniu nie prowadzi do pesymizmu, lecz jest przesłaniem nadziei i zwycięstwa, które gwarantuje i pieczętuje zwycięski Baranek na Syjonie (Ap 19, 1116).






Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki