Logo Przewdonik Katolicki

Dlaczego wobec pasji Sługi Jahwe

ks. Wojciech Pikor
Fot.

Film Mela Gibsona Pasja przywołuje ostatnie godziny życia Jezusa Chrystusa, godziny Jego męki i śmierci. Obraz ma wstrząsnąć i niewątpliwie to czyni, skupiając się przede wszystkim na rozmiarze i intensywności cierpienia Jezusa. Dlaczego tak okrutna śmierć? Gdzie szukać jej sensu? Co znaczy ona dla mnie dzisiaj? Nie są to tylko pytania wypowiadane...

 

 

Film Mela Gibsona „Pasja” przywołuje ostatnie godziny życia Jezusa Chrystusa, godziny Jego męki i śmierci. Obraz ma wstrząsnąć i niewątpliwie to czyni, skupiając się przede wszystkim na rozmiarze i intensywności cierpienia Jezusa. Dlaczego tak okrutna śmierć? Gdzie szukać jej sensu? Co znaczy ona dla mnie dzisiaj?

 

Nie są to tylko pytania wypowiadane ciszą zalegającą salę kinową po skończonej projekcji. Te pytania znajdują się w centrum liturgii Wielkiego Piątku, którego treścią jest pasja Chrystusa. Zapowiada ją profetycznie tekst zaczerpnięty z Księgi Izajasza, nazywany IV Pieśnią o Słudze Jahwe (52, 13-53, 12). W cierpieniu tej osoby można dostrzec rysy samego Jezusa. Ale anonimowy prorok, działający u końca wygnania babilońskiego, nie zadowala się tylko zarejestrowaniem dramatu Sługi. Pyta o jego znaczenie dla tych, którzy byli naocznymi świadkami jego pasji, a tym samym pyta o jej sens dla nas, dla których staje się ona żywa poprzez celebrację wielkopiątkową.

 

Tajemnica narodzin Sługi Kim jest Sługa opisywany przez proroka? Dyskusja nad tożsamością tej zagadkowej postaci traci często z pola widzenia misję, która z woli Boga stała się treścią jej życia. By ją odkryć, a tym samym zrozumieć przyczyny dramatu Sługi, trzeba sięgnąć po wcześniejsze izajaszowe pieśni, traktujące o jego życiu. Pojawienie się Sługi byłoby niezauważone, podobnie jego tragiczna śmierć byłaby jedną z wielu, gdyby nie odniesienie jego osoby do Boga: „Wyrósł przed Jego (Boga) obliczem jak młode drzewo, jak korzeń z wyschnięte ziemi” (53,1-2). Narodzenie Sługi, porównane tu do cudu życia na pustyni, delikatne, kruche i niepozorne, było w istocie Bożym powołaniem. Jahwe wybrał go już w łonie matki, obdarzył go swoim duchem, ukształtował jego ciało i język. Przez niego Pan Bóg będzie chciał przyjść z pomocą strudzonemu człowiekowi , którego życie jest niczym trzcina nadłamana czy ledwie tlący się knotek. Decydującym będzie słowo, którym Pan każdego dnia formował i napełniał serce Sługi. Misja Sługi nie wyczerpywała się tylko w słowie pouczenia czy napomnienia. Jego życie miało stać się przymierzem dla ludzi , zbawieniem i ocaleniem tych, którzy pozostawali w ciemnościach niewoli. Tak nakreślone zadanie wydaje się być czytelne, a mimo to zostaje pełne tajemniczości. W jaki sposób Sługa miał być przymierzem, czyli miejscem spotkania Boga i człowieka, przestrzenią Bożego błogosławieństwa i pełnej posłuszeństwa ludzkiej odpowiedzi?

 

Tajemnica cierpienia Sługi Z perspektywy pieśni życie Sługi przedstawiało się inaczej. W punkcie, w którym utwór wprowadza nas w pasję, ciało Sługi jest już zmasakrowane wcześniejszym biciem . Całkowita deformacja jego twarzy sprawia, że nie przypomina on już więcej postaci ludzkiej. Jego zeszpecony wygląd budzi odrazę w stojących wokół, którzy odgradzają się od niego murem z dłoni zakrywających ich twarze nie w geście zdumienia, lecz pogardy i odrzucenia. Ich odizolowanie się od Sługi na płaszczyźnie kontaktu fizycznego (wzrok) i psychicznego (współczucie) było konsekwencją ich moralnej oceny pasji. Męka Sługi – zgodnie z logiką biblijnej zasady odpłaty – musiała być skutkiem jego grzechów. Chłostaliby go nie ludzie, lecz sam Bóg karałby go w ten sposób za jego występki.

 

Cierpienie zniekształca twarz człowieka, ale równocześnie zaciemnia oblicze Boga. Prawda o pasji jest odkrywana stopniowo przez jej świadków. Jest trudna, bo objawia ich winę. W rzeczywistości bowiem cierpienie wskazywało na grzech, ale nie Sługi, który cierpiał, lecz tych, którzy byli obserwatorami jego męki. Sługa milczy, pokornie przyjmuje to, co jest rozpoznawane tradycyjnie jako konsekwencja grzechu. Swoim niezawinionym cierpieniem prowadzi ich do rozpoznania własnego grzechu. Cierpienie i kara są w jego męce rozłączne: kara winna dotknąć tych, którzy go odrzucają, a tymczasem ból przenika jego ciało. Wyznanie grzechów przez świadków cierpienia Sługi odsłania równocześnie paradoks tego wydarzenia: „On był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy. Spadła nań chłosta zbawienna dla nas, a w jego ranach jest nasze uzdrowienie” (53, 5). Oto nowy wymiar pasji Sługi: kara, która uzdrawia, zranienie, które leczy.

 

Tajemnica śmierci Sługi Dramat Sługi nie rozgrywa się tylko w relacji do ludzi i ich grzechu. Jego cierpienie musi być jeszcze odniesione do osoby Boga, ale nie tak, jak chcieli tego pierwotnie jej świadkowie. To nie Bóg chłoszcze i uderza, lecz konkretni ludzie. Jahwe ingeruje w to niszczące działanie, by odebrać mu jego destrukcyjną siłę. Czyni to najpierw przez włączenie tragedii Sługi w swój plan zbawienia: „przez niego ma się spełnić Boża wola” (53, 10). Śmierć to nie triumf p g ęp zła, lecz zwycięstwo Boga. Jeśli „starł cierpieniem” Sługę (53,10), to tylko w tym sensie, że „obarczył go winą każdego z nas” (53, 6). Z Jego woli ten, który był niewinny i „sprawiedliwy” (53, 11), stał się narzędziem usprawiedliwienia tych, którzy faktycznie zawinili.

 

Powyższa transformacja nie czyni jednak ze Sługi kozła ofiarnego, mającego za przyzwoleniem Boga zastąpić grzeszny lud. Przywoływany w tym kontekście przez niektórych komentatorów rytuał Dnia Pojednania (Kpł 16) był późniejszy wobec tekstu izajaszowego. Sługa jest jak „baranek na rzeź prowadzony, jak owca niema” (53, 7), ale to nie znaczy, że jest pasywny. Dobrowolne wejście na tę drogę cierpienia nadaje jego śmierci charakter „ofiary reparacyjnej” (53, 10). Tak winno się tłumaczyć użyty w tym kontekście hebrajski termin oddany przez Biblię Tysiąclecia zwrotem „ofiara za życie”, który odsłania tajemnicę śmierci Sługi Jahwe. Ofiara reparacyjna była składana nie tyle jako zadośćuczynienie za grzechy, co raczej jako rekompensata i naprawienie szkód, które dany grzech wyrządził (por. Kpł 5, 6-25 i in.).

 

Lud wyznaje swoją winę, uznaje, że pobłądził, ale sam z siebie nie jest w stanie powrócić do życiodajnej relacji z Bogiem. Nastąpi to dzięki ofierze Sługi, który w doświadczeniu cierpienia zawierza siebie Bożym planom. Jego posłuszeństwo i zaufanie dokona odbudowy i naprawy zerwanej przez lud więzi przymierza z Bogiem. Jednak z woli Boga skutki tej ofiary przekroczą dotychczas znane koncepcje prawne Starego Testamentu. Przymierze jest doświadczeniem Bożego życia. Ono stanie się udziałem samego Sługi, którego przeznaczeniem nie jest wcale śmierć, lecz życie. W pełnych dyskrecji słowach proroka można dopatrywać się nawet zapowiedzi zmartwychwstania Sługi.

 

Ostatnie zdanie pieśni podkreśla trwające do dzisiaj owoce cierpienia i śmierci Sługi: „On dźwigał grzechy wielu i wstawia się za występnymi” (53, 12). Lektura izajaszowego proroctwa w Wielki Piątek czyni nas świadkami pasji Chrystusa. Potrzeba spojrzenia wiary, by zbliżyć się osobiście do Jego krzyża i dostrzec ukrzyżowaną Miłość. Potrzeba milczenia wywołanego nie tylko wstrząsem z powodu ogromu cierpienia Chrystusa. Bardziej wobec Miłości, która „obarczyła się naszym cierpieniem” i „została przebita za nasze grzechy”. Potrzeba ufności w moc tej Miłości uzdrawiającej nasze zranienia i uzdalniającej do posłuszeństwa Bożej woli. Potrzeba mojej miłości...

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code
  • awatar
    andrzej
    27.07.2015 r., godz. 11:20

    więcej info masz tutaj

    www.amightywind.com/

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki