Wbrew temu, co się mówi, jesteśmy społeczeństwem...
17 czerwca obchodziliśmy wspomnienie św. Brata Alberta Adama Chmielowskiego. Ten dobrze zapowiadający się malarz w pewnym momencie życia poświęcił swój talent malarski, by oddać się na służbę ubogim, bezdomnym i nędzarzom. W czym dzisiejsi społecznicy, wolontariusze mogą brać przykład z tego świętego zakonnika?
– Wbrew temu, co się mówi, jesteśmy społeczeństwem o dużej wrażliwości na różnoraką ludzką biedę. Jesteśmy społeczeństwem z wyobraźnią miłosierdzia.
Działania charytatywne organizowane zarówno przez Caritas, jak i przez organizacje świeckie, spotykają się w Polsce z dużym oddźwiękiem. Są też ludzie, którzy włączają się w pomoc nie tylko okazyjnie, ale stale, podejmując służbę jako wolontariusze. Dla nich przykładem może być św. Brat Chmielowski. Nie ma miłości prawdziwej bez ofiary. W największym stopniu ofiarna była miłość Chrystusa. Prawdziwa miłość, także św. Brata Alberta, jest miłością ofiarną. W jego przypadku tą ofiarą był najpierw talent malarski, a potem wspólne zamieszkanie
z nędzarzami. Mamy złożyć w ofierze siebie, swój czas, swoje ambicje i talenty, choć nie zawsze całkowicie z nich rezygnując. Miłość prawdziwa jest zawsze ofiarą.
W ideę głoszoną przez św. Brata Alberta wpisuje się wiele działań charytatywnych. Dotyczy to także Komisji Charytatywnej Konferencji Episkopatu Polski, której przewodniczy Ksiądz Biskup. W czym przejawiają się te działania?
– Działalność charytatywna należy do natury Kościoła, jest wręcz jego istotą. Zatem obowiązkiem każdego chrześcijanina jest troska o najmniejszych w ewangelicznym rozumieniu tego słowa. Tym bardziej jest ona zadaniem pasterskim każdego biskupa. Zadaniem zaś Komisji Charytatywnej Episkopatu Polski jest budzenie wrażliwości na świat ludzkiej biedy, koordynowanie i organizowanie pomocy wobec różnorakich potrzeboraz troska o to, aby dzieła charytatywne prowadzone w imieniu Kościoła nie zatraciły swego charakteru. Dzisiaj bardzo łatwo można popaść
w aktywizm społeczny, sprowadzić miłosierdzie do ludzkiej filantropii i do głośno reklamowanych akcji. Komisja Charytatywna czuwa nad tym, aby ci, którzy w imieniu Kościoła posługują ubogim, wypełniali swą służbę w duchu Chrystusowej miłości. Chodzi o zachowanie ewangelicznego ducha w tym, co robimy dla potrzebujących pomocy. O konieczności zachowania specyfiki chrześcijańskich dzieł miłosierdzia dobitnie pisał Benedykt XVI w swojej encyklice „Deus caritas est”.
Czy w czasach ogromnej polaryzacji uposażenia społeczeństwa, w której obok ludzi żyjących w dostatku są rzesze biednych, postawa Brata Alberta się nie zdewaluowała?
– Święty Brat Albert jest wymownym przykładem. Był, jak o nim mówiono, najpiękniejszym człowiekiem swojego wieku. Jednak dzieła charytatywne Kościoła nie wynikają z przesłania Brata Alberta. One płyną z Ewangelii, a Ewangelia w każdym czasie, w każdym wieku, jest słowem żywym, które mamy wprowadzać w czyn. Brat Albert radykalnie żył Ewangelią na przełomie XIX i XX wieku. Od jego życia i działalności dzieli nas ponad 100 lat. W tamtym czasie była widoczna także polaryzacja materialna społeczeństwa. Inne jednak były problemy społeczne i inne sposoby ich rozwiązywania. My żyjemy w innych warunkach, ale – jak powiedział Chrystus: „Ubogich zawsze macie u siebie” (J 12, 8). Mamy dzisiaj nowe formy
biedy i nowe możliwości jej zaradzania, ale pozostaje to samo przykazanie miłości dane przez Chrystusa. Do działań charytatywnych Kościoła możemy odnieść przypowieść o miłosiernym Samarytaninie. Samarytanin napotkał na drodze pobitego przez zbójców człowieka. Pochylił się nad nim i zadbał o niego tak, jak potrafił. Na koniec jeszcze opłacił jego pobyt w gospodzie i prosił o troskliwą pomoc gospodarza. Miłosierny Samarytanin to Chrystus. On nas ratuje od śmierci wiecznej, jaką niesie kuszący nas szatan. On okazuje człowiekowi miłość największą, ale w dziele miłości potrzebuje ludzi. Ich symbolem jest gospodarz,
któremu Samarytanin zleca opiekę nad rannym i chorym. I nam tę opiekę nieustannie zleca. Każda Komunia św. jest takim Chrystusowym zleceniem dzieł charytatywnych: Jezus Chrystus karmi nas sobą zarówno w tym celu, abyśmy byli mocni – jak i po to, byśmy tą mocą, tą siłą dzielili się z innymi. Odwdzięczyć się za dar Eucharystii mamy nie tylko modlitwą, ale także czynem, miłością miłosierną.
To przecież właśnie od św. Brata Alberta pochodzą wymowne słowa nawiązujące do Eucharystii: mamy być dobrzy jak chleb!
Bp Grzegorz Balcerek, urodził się w 1954 r. w Grodzisku Wlkp. W latach 1973-1978 odbył studia filozoficzno-teologiczne w Seminarium Duchownym i na Papieskim Wydziale Teologicznym w Poznaniu. W 1979 r. przyjął święcenia kapłańskie. Pracował jako duszpasterz w kilku wielkomiejskich parafiach Poznania; w latach 80. organizował nowe parafie na dużych poznańskich osiedlach. W 1993 r. doktoryzował się z socjologii religii i katolickiej nauki społecznej i rozpoczął wykłady na PWT w Poznaniu. W 1999 r. Jan Paweł II mianował go biskupem pomocniczym archidiecezji poznańskiej. Jest m.in. przewodniczącym Komisji Charytatywnej Konferencji Episkopatu Polski oraz prepozytem Poznańskiej
Metropolitalnej Kapituły Katedralnej.
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.









