Logo Przewdonik Katolicki

Wśród girland

Natalia Budzyńska
Fot.

Muzeum Narodowe w Warszawie kończy rok niezwykłą wystawą: możemy zobaczyć barokowe malarstwo flamandzkie w całym jego bogactwie barw, umiłowaniu życia, zmysłowości i symbolicznym przesłaniu w duchu kontrreformacji. Ekspozycja Złoty wiek malarstwa flamandzkiego. Rubens, van Dyck, Jordaens 1608-1678 to pełen wrażeń spacer po salach, w których zaprezentowano liczne...

Muzeum Narodowe w Warszawie kończy rok niezwykłą wystawą: możemy zobaczyć barokowe malarstwo flamandzkie w całym jego bogactwie barw, umiłowaniu życia, zmysłowości i symbolicznym przesłaniu w duchu kontrreformacji.

Ekspozycja „Złoty wiek malarstwa flamandzkiego. Rubens, van Dyck, Jordaens… 1608-1678” to pełen wrażeń spacer po salach, w których zaprezentowano liczne płótna cieszące oko. Rzeczywiście, jest to malarstwo ogromnie atrakcyjne: dynamizm, barwność, radość życia, realizm, bujność natury, patos. Widać, że tu barok wyraził się najpełniej. Oprócz tych powierzchownych zmysłowych doznań, obecna jest na tych płótnach jeszcze jedna „warstwa”, trochę moralizatorska, aspirująca do pouczeń, odnosząca się do duszy, lekko filozofująca. Nic dziwnego, kontrreformacja wywarła duży wpływ na całą sztukę baroku, a Flandria była jej bastionem w północnej Europie.

Takiej wystawy jeszcze w Polsce nie było. Można oczywiście wspomnieć ekspozycję „Antwerpia Złotego Wieku”, przedstawioną w Zamku Królewskim w Warszawie w 1999 roku, jednak trzeba pamiętać, że zabrakło na niej dzieł kilku ważnych artystów flamandzkich. Teraz, dzięki największym polskim muzeom oraz kilku zagranicznym, można zobaczyć zbiór ponad osiemdziesięciu płócien mistrzów flamandzkich, a wśród nich Rubensa, van Dycka i Jordaensa. Wiele z nich wypożyczono z Kunsthistorisches Museum w Wiedniu, Gemäldegalerie der Akademie w Wiedniu oraz z Staatliche Museen w Kassel. W jednym miejscu zgromadzono więc, mimo że nie najważniejsze i najcenniejsze dzieła tego okresu – te są niechętnie wypożyczane – na pewno reprezentatywne i jedne z najciekawszych.

Rubens i inni
Niezliczona liczba malarzy tworzyła w Antwerpii w XVII wieku. Od ich dziwnych nazwisk można dostać zawrotu głowy: Gaspar de Crayer, Theodoor Rombouts, Abraham Janssens, Cornelis de Vos, Joos de Momper Młodszy, Frans Snyders, Jan Davidsz de Heem, Adriaen Brouwer, Jan Boeckhorst i tak dalej, i tak dalej. Ale przede wszystkim mieszkali i malowali tutaj Peter Paul Rubens oraz – tworzący początkowo w jego pracowni, lecz nie mniej znakomici – Anton van Dyck i Jacob Jordaens. Oto „wielka triada” flamandzkiego baroku. Antwerpia była bowiem bogatym miastem, metropolią światowego handlu i bankierstwa, ludzie szybko się bogacili i mieli pieniądze na obrazy, które miały zdobić ściany ich domów. Jednak nie tylko, obrazy te bowiem miały spełnić ważną misję, „drugie dno” zgodne z naukami katolickich teologów. Powstawały tu dzieła o tematyce charakterystycznej dla tego okresu: historie mitologiczne i religijne, portrety, pejzaże, martwe natury. Niedaleka Bruksela to drugi ważny ośrodek, tworzyli tu między innymi Theodoor van Loon, Jacques d’Arthois, David Teniers czy Joos van Craesbeeck. W Muzeum Narodowym można obejrzeć dzieła całej plejady mistrzów, dzięki czemu zgromadzone obrazy: od tych dużych w stylu szkoły Rubensa po mniejsze obrazy gabinetowe cenione przez kolekcjonerów, stanowią efektowny zestaw. Kulminacyjny moment stanowi oczywiście malarstwo Rubensa (1577-1640) – mistrza europejskiego baroku. Na początku XVII wieku ten genialny artysta przebywał we Włoszech, podróżował do Rzymu, Wenecji i Florencji. Po powrocie do ojczyzny pracował na dworze pary arcyksiążęcej Alberta i Izabeli. Oryginalnie połączył włoskie wpływy z rodzimą sztuką flamandzką w spójny styl. Ten rubensowski styl oddziaływał na całą sztukę flamandzką Złotego Wieku.


David Teniers mł., Daniel w jaskini lwów. Muzeum Narodowe w Warszawie

Siedem spojrzeń na XVII wiek
Ekspozycja składa się z siedmiu części podzielonych według tematów najpopularniejszych w barokowym malarstwie flamandzkim. A więc przede wszystkim zobaczymy malarstwo storii – wielkich i małych historii ubranych w kostiumy rodem ze starożytnych mitologii i wydarzeń biblijnych. Storia zajmowała w hierarchii ważności gatunków malarskich miejsce najwyższe. Uznawana była za kategorię ambitną, wymagającą od artysty nie tylko umiejętności i talentu plastycznego, ale i rozległej wiedzy humanistycznej. Artysta podejmujący taką tematykę powinien być doctus artifex – uczonym humanistą i zręcznym rzemieślnikiem. Wymagano od niego, by znajdował ciekawe i pouczające tematy z mitologii, antycznej historii, poezji, Biblii i literatury. Bowiem historia pokazana na płótnie miała być nie tylko emocjonująca i ekspresyjnie pokazana, ale powinna pouczać, prawić morały, zachęcać do naśladowania. W tej części pokazane są obrazy religijne, alegoryczne i mitologiczne, które w swoim czasie stanowiły intelektualną rozrywkę dla mieszkańców i gości pałaców.

Kultura dworskich polowań i martwa natura
Mistrzowie flamandzcy fascynowali się światem zwierząt i to przedstawienia zwierząt były jednym z najokazalszych gatunków XVII-wiecznego malarstwa. Obrazy, najczęściej dość duże, na których z wielkim realizmem i z zastosowaniem ciekawej palety barw przedstawiano zwierzęta domowe i dzikie, przeznaczano do wnętrz zamożnych domów i pałaców arystokratów. Oprócz odniesień do kultury dworskich polowań przejmowanej przez współczesnych bogaczy jako wyraz wysokiego statusu, tematyka ta nawiązywała również do spraw głębszych: szukano w świecie fauny odniesień do cech i zachowań ludzkich, nawiązywano do literackiej wizji idyllicznego świata, biblijnego raju, w którym człowiek i zwierzęta żyją ze sobą w harmonii.

Kolejnym gatunkiem chętnie uprawianym i bogato przedstawionym na warszawskiej ekspozycji jest martwa natura. Tę część nazwano: „Królestwo Flory i Cerery – nauka moralna natury: kwiaty i owoce”. Czyżby również i tutaj, wśród przepięknych korowych girland i soczystych owoców, zawarta była nauka moralna? Jak najbardziej: według prastarej symboliki w urodzie kwiatu odbija się piękno i doskonałość świata, a zarazem przemijalność wszystkiego, co ziemskie. Ważny jest też aspekt nieustannego odradzania się świata przyrody, odwiecznego cyklu narodzin i śmierci. Powiązanie natury i sztuki odczytywano jako przestrogę, że sztuka jest jedynie pozorem, iluzją, choć jednocześnie niesie ze sobą wartość poznawczą.

W innej sali zestawiono obrazy o tematyce bachicznej lub pastoralnej, które odnoszą te mitologiczne wyobrażenia do idealizowanej wizji wiejskiego życia ówczesnych Niderlandów („Triumf zmysłów: mitologia i sceny rodzajowe”). Malarze flamandzcy malowali piękne i ekspresyjne pejzaże, widoki dzikiej nieujarzmionej przyrody, ale także tej pokonanej i zaplanowanej dokładnie przez człowieka („Malownicza przyroda – malarstwo krajobrazowe”). Portrety rodzinne, wizerunki poważnych patrycjuszy i ich żon oraz wystrojonych córek to sztuka chętnie zamawiana i, dzięki temu, chętnie tworzona przez wielu flamandzkich mistrzów.

Wystawę zamyka odrębny dział: malarstwo gabinetowe. To specyficzny niderlandzki typ obrazów kolekcjonerskich, niewielkich, lecz bardzo efektownych. Ich tematyka jest bardzo szeroka: pejzaże z historiami, martwe natury, sceny z życia gminu i plebsu.

Źródła: materiały prasowe Muzeum Narodowego w Warszawie
Wystawa czynna do 31 grudnia.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki