Głód

W środku Europy znajduje się kraj, którego mieszkańcy nie mają dziś co jeść. Mołdawia staje w obliczu tak wielkiego kryzysu gospodarczego, że jego skutki mogą zdaniem specjalistów okazać się poważniejsze niż stalinowski Wielki Głód z 1946 roku. Według szacunków, z głodu zmarło wówczas 150 tysięcy Mołdawian.

Katastrofalna susza, jaka nawiedziła tego lata Mołdawię...
Czyta się kilka minut

W środku Europy znajduje się kraj, którego mieszkańcy nie mają dziś co jeść. Mołdawia staje w obliczu tak wielkiego kryzysu gospodarczego, że jego skutki mogą – zdaniem specjalistów – okazać się poważniejsze niż stalinowski Wielki Głód z 1946 roku. Według szacunków, z głodu zmarło wówczas 150 tysięcy Mołdawian.

Katastrofalna susza, jaka nawiedziła tego lata Mołdawię sprawiła, że rolnicza i żyzna kraina znalazła się na krawędzi głodu. Zniszczone zostały plony na osiemdziesięciu procentach pól uprawnych. Według oficjalnych szacunków, straty spowodowane przez nieurodzaj wynoszą ponad miliard dolarów i przekraczają czwartą część produktu krajowego brutto całego państwa. Ceny owoców i warzyw osiągają na mołdawskich targowiskach astronomiczne kwoty. Wśród mieszkańców pojawiają się pierwsze symptomy paniki – ludzie wykupują wszystko, co jeszcze znajduje się w sklepach. Jak zwykle w tego rodzaju sytuacjach, pojawiają się też spekulanci i kwitnie czarny rynek.

Do tego dochodzą straty, jakie wywołuje rosyjskie embargo na wyśmienite mołdawskie wino – główny towar eksportowy kraju, którego sprzedaż stanowi najważniejszy, oprócz rolnictwa, sektor ekonomiczny państwa.

A i tak bez tego wszystkiego Mołdawia pozostaje od lat najbiedniejszym krajem Starego Kontynentu. Szacuje się, że 90 proc. Mołdawian żyje poniżej minimum egzystencji, a PKB na głowę mieszkańca należy do najniższych w Europie. Nadal też większa część ziemi stanowi własność kołchozów i sowchozów (w rękach prywatnych znajduje się jedynie 9 proc. areału upraw). Nic w tym dziwnego, skoro rządy w kraju cały czas sprawuje Komunistyczna Partia Mołdawii, na czele której znajdują się skorumpowani oligarchowie w rodzaju prezydenta Vladimira Voronina, zwanego przez opozycję nie bez racji mołdawskim Łukaszenką. Dramatyczna sytuacja sprawiła jednak, że władze w Kiszyniowie zmuszone zostały zwrócić się do społeczności międzynarodowej o pomoc żywnościową, bo rezerwy państwowe są w tej chwili na wyczerpaniu. Potrzebne jest między innymi 350 tysięcy ton mąki, prawie dziewięćdziesiąt tysięcy ton ziemniaków i tyle samo przetworów mlecznych.

Na ten apel odpowiedziała już Rosja, Białoruś (sic!), niektóre kraje Unii Europejskiej – przede wszystkim Litwa oraz Grecja, a także kilka organizacji międzynarodowych. By rozdzielić żywność, rząd Mołdawii powołał specjalną komisję, w której skład weszli przedstawiciele samorządów i organizacji pozarządowych. Według zapewnień Kiszyniowa, pomoc ma trafiać bezpośrednio do najbardziej potrzebujących, bez udziału jakichkolwiek pośredników. Jakby Mołdawia miała mało kłopotów, dochodzą do nich jeszcze problemy wewnętrzne. Państwo od lat funkcjonuje bowiem w szarej strefie, rozdarte pomiędzy bliską kulturowo i etnicznie sąsiednią Rumunię oraz dominującą gospodarczo Rosję, niechętną wypuszczeniu ze swojej strefy wpływów dawnej republiki związkowej ZSRR.

Tak naprawdę więc Mołdawia to dziś dwa kraje: rumuńskojęzyczna, leżąca po zachodniej stronie Dniestru Besarabia (której częścią jest tureckojęzyczna autonomiczna republika Gagauzji) oraz samozwańcza Mołdawska Republika Naddniestrza, nieuznawana oficjalnie przez żadne państwo na świecie. Naddniestrze, w którym dominuje liczbowo ludność ukraińska i rosyjska, nie uznaje za to zwierzchnictwa Kiszyniowa. Nie jest jednak samodzielne, bo korzysta z militarnego, gospodarczego i finansowego wsparcia Rosji.

Mołdawia nie jest więc do końca ani rumuńska, ani rosyjska, ani nawet europejska. Na pewno jest jednak biedna i głodna.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 34/2007