Logo Przewdonik Katolicki

Przewodnik króla Jana

Aleksandra Polewska
Fot.

Pewnego wiosennego dnia 1631 roku żona zamożnego włościanina z Podegrodzia przepływała łodzią przez Dunajec. Nagle zerwała się gwałtowna burza, a przerażona kobieta wpadła do wody. Spodziewała się dziecka, była tuż przed rozwiązaniem. Ocalała cudem, oddając w tej dramatycznej chwili Matce Najświętszej dziecko, które nosiła pod sercem. Kilka dni później na świat przyszedł...

Pewnego wiosennego dnia 1631 roku żona zamożnego włościanina z Podegrodzia przepływała łodzią przez Dunajec. Nagle zerwała się gwałtowna burza, a przerażona kobieta wpadła do wody. Spodziewała się dziecka, była tuż przed rozwiązaniem. Ocalała cudem, oddając w tej dramatycznej chwili Matce Najświętszej dziecko, które nosiła pod sercem.

Kilka dni później na świat przyszedł zdrowy chłopiec, który zasłynął w przyszłości jako założyciel Zgromadzenia Księży Marianów i polecał wstawiennictwu Maryi walczącego nad Dunajem Jana III Sobieskiego.

Termin beatyfikacji o. Papczyńskiego zbiega się z kolejną rocznicą bitwy pod Wiedniem. Te dwa fakty tylko pozornie nie mają ze sobą nic wspólnego. Pozornie, bowiem o. Papczyński, jeszcze jako przebywający w Warszawie pijar, był stałym spowiednikiem hetmana Jana Sobieskiego, przyszłego króla Polski, a w dniu św. Marcina 1673 roku, przyszły błogosławiony doznał łaski wizji, w której ujrzał, że wojska Rzeczpospolitej pod dowództwem Sobieskiego zwyciężają Turków pod Chocimiem. Już jako król, Jan III Sobieski prosił o. Stanisława o modlitwę przed wyruszeniem do Wiednia. Nie oznaczało to jednak, że władca „zwalniał się” w ten sposób z osobistego kontaktu z Bogiem. Kształtowany przez głębokiej wiary spowiednika, w drodze na odsiecz zatrzymał się na Jasnej Górze. Leżąc krzyżem, modlił się przez całą dobę przez Cudownym Obrazem Maryi Królowej Polski. Do dziś częstochowscy paulini opowiadają o kronikarzu, który odnotował, że opuszczając jasnogórski klasztor, Sobieski wychodził jak zwycięzca. I faktycznie – w bitwie pod Wiedniem, stoczonej 12 września 1683 roku, wojska tureckie dowodzone przez wielkiego wezyra Kara Mustafę, poniosły druzgocącą klęskę. Potęga Turcji została złamana i tym samym państwo to przestało zagrażać chrześcijańskiej Europie. Niezaprzeczalnie do zwycięstwa przyczynił się atak polskiej husarii. W nocy po wygranej bitwie Sobieski nie spał. Pisał list do papieża Innocentego XI, zawierający słynne zdanie: „Przybyliśmy, zobaczyliśmy a Bóg zwyciężył”.

W czasie walki polska husaria zdobyła m.in. sztandar muzułmanów. Po wygranej bitwie Jan III Sobieski nie wrócił prosto do domu, ale udał się w głąb południowej Europy, do bazyliki loretańskiej, by tam podziękować Maryi za błogosławieństwo w wojnie. W ofierze złożył m.in. wspomnianą wcześniej zdobycz. Sztandar z przepięknie zdobionej tkaniny został przerobiony na baldachim, używany po dziś dzień w uroczystość Bożego Ciała.

Ojciec Papczyński był także kapelanem wojsk Sobieskiego na Ukrainie. Ukazywało mu się wówczas wielu poległych, proszących o modlitwę wstawienniczą do Boga. Król Jan III był jednym z najznakomitszych władców Polski, choć rządził w czasach niezwykle trudnych. Historia jego relacji z o. Papczyńskim to obraz oddziaływania świętości na jakość władzy.

Pierwszy marianin trzysta lat przed Soborem Watykańskim II głosił, że każdy ochrzczony jest zobowiązany dążyć do świętości. Jego życie jest przykładem tego, że świętość jednego człowieka jest w stanie wpłynąć nawet na historię Europy.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki