Logo Przewdonik Katolicki

Dzielnica jedności

Michał Bondyra
Fot.

Bogactwem Wrocławia od zawsze było i wciąż jest współistnienie różnych religii i kultur. Przez wieki warunkowała to historia. Podobnie jak kiedyś, tak i dziś obok siebie żyją, modlą się i wspólnie pracują katolicy, protestanci, prawosławni, żydzi, a najjaskrawszym tego przykładem jest Dzielnica Wzajemnego Szacunku. Jedna z dzielnic Starego Miasta. Tu w odległości około 400...

Bogactwem Wrocławia od zawsze było i wciąż jest współistnienie różnych religii i kultur. Przez wieki warunkowała to historia. Podobnie jak kiedyś, tak i dziś obok siebie żyją, modlą się i wspólnie pracują katolicy, protestanci, prawosławni, żydzi, a najjaskrawszym tego przykładem jest Dzielnica Wzajemnego Szacunku.

Jedna z dzielnic Starego Miasta. Tu w odległości około 400 metrów od siebie, między ulicami Kazimierza Wielkiego, św. Antoniego, Pawła Włodkowica i św. Mikołaja, znajdują się kościoły: ewangelicko-augsburski i rzymskokatolicki, a także synagoga i cerkiew prawosławna. To niezwykłe położenie czterech świątyń umożliwiło zrodzenie się idei wzajemnej międzywyznaniowej i międzyreligijnej współpracy. Z tego też powodu miejsce to nazwane zostało Dzielnicą Wzajemnego Szacunku lub Dzielnicą Czterech Świątyń.

– Pamiętam pierwsze spotkanie w gminie żydowskiej, w którym obok gospodarza miejsca Jana Kichlera i mnie uczestniczyli: katolicki duchowny, ks. Jerzy Żytowiecki, ewangelicki wikary ks. Ryszard Pieron oraz ks. Aleksander Konachowicz z Cerkwi prawosławnej. To była grupa, która postanowiła coś zrobić – wspomina Janusz Witt, współinicjator powstania dzielnicy, na co dzień nauczyciel akademicki na wrocławskiej Akademii Ekonomicznej, ewangelik.

Od tamtego czasu dzielnica prowadzi szeroko zakrojoną działalność. Organizowane są wspólne nabożeństwa, pomoc charytatywna dla osób potrzebujących, spotkania, sympozja i akcje. A wszystko to – jak zapewnia ks. Marcin Orawski, pastor luterański kościoła ewangelicko-augsburskiego, znajdującego się w dzielnicy – jest pracą spontaniczną i nie dotyczy tylko duchownych, ale przede wszystkim świeckich.

Ekumeniczne „Dzieciaki”
Jedną z takich sztandarowych, ekumenicznych inicjatyw jest trwająca już od czterech lat akcja „Dzieciaki”. Uczestniczą w niej 12-13-letnie dzieci pochodzące z parafii luterańskiej, katolickiej i prawosławnej oraz z synagogi. Dwa razy w miesiącu spotykają się, spędzając czas nie tylko na wspólnej zabawie, ale i zdobywaniu wiedzy na temat swoich wyznań – poznawaniu, w czym są od siebie różne, a w czym podobne. Tak było choćby przy okazji świąt Bożego Narodzenia, kiedy to mali katolicy, ewangelicy i prawosławni opowiadali o swoich zwyczajach i tradycjach. – Dzieci mówiąc innym o swoim wyznaniu muszą sporo na ten temat wiedzieć – tłumaczy pastor luterański Marcin Orawski, mocno zaangażowany w inicjatywę. – Budują w ten sposób swoją tożsamość, a z obserwacji wynika, że im więcej wiedzą na temat Kościoła, do którego należą, tym bardziej są otwarte na innych.

Po raz pierwszy w tym roku ruszyła też inicjatywa bardzo podobna do „Dzieciaków”, ale związana z młodzieżą. Jak podkreśla pastor Orawski, była ona spontanicznym działaniem, które wyszło od samych młodych i pewnie dlatego dotąd nie ma jeszcze swojej oficjalnej nazwy.

– Młodzież umawia się, organizuje, proponuje tematy, a my jedynie udostępniamy jej miejsce do spotkań, uczestnicząc w nich tylko wtedy, gdy od nas tego wyraźnie oczekują – wyjaśnia pastor. Ale młodzi umawiają się nie tylko w salkach parafialnych. Często organizują też wspólne wyjścia np. do kawiarni, gdzie omawiają nurtujące ich problemy. Mimo że „autorem” inicjatywy są sami młodzi, to trudno nie zauważyć, że jest ona dobrym owocem wcześniejszych działań w ramach akcji „Dzieciaki”.

Ścieżka czterech świątyń
Ekumenizm tej niezwykłej dzielnicy i ludzi tam żyjących to nie tylko oficjalne akcje, ale przede wszystkim codzienne życie. – Nasza dzielnica połączona jest wirtualną ścieżką, przebiegającą przez wszystkie cztery świątynie, które w ramach ekumenicznych spotkań wciąż odwiedzają turyści, klasy, a nawet całe szkoły – zapewnia z kolei ks. Jerzy Szczur z cerkwi prawosławnej pw. Narodzenia Przenajświętszej Bogurodzicy, sąsiadującej z luterańskim kościołem. Słowa prawosławnego księdza potwierdza także pastor Orawski, dodając, że „godzinne spotkania w ramach ścieżki tolerancji, odbywające się we wszystkich czterech świątyniach, gromadzą rocznie nawet do dwóch tysięcy dzieci i młodzieży, chcącej poznać inne wyznania i zrozumieć, na czym polega współpraca między nimi”.

Łączyć śpiewem
Wśród innych przedsięwzięć na rzecz jedności organizowanych w ramach Dzielnicy Wzajemnego Szacunku godna uwagi jest też rola chórów.

– Co roku z inicjatywy Stowarzyszenia Prawosławnego organizowane jest tzw. Spotkanie Noworoczne, w którym obok dwóch chórów prawosławnych „Oktoich” i „Sinaksis” występują też chóry: katolickie, protestanckie i synagogi – mówi ks. Szczur. Dzielnicę we Wrocławiu, ale i w całej Polsce rozsławia też chór „Capella Ecumenica”, który podczas konkursów muzyki pasyjnej oraz kolęd zdobył odpowiednio pierwsze i drugie miejsce w Polsce. – Jest to zespół czterogłosowy mieszany składający się w połowie z katolików, a w połowie z protestantów – zaznacza podając płytę zespołu Janusz Witt. Mówiąc te słowa, pan Janusz odbiera telefon ustalając szczegóły wspólnego kolędowania, które za kilka dni będą mieli ewangelicy zaprzyjaźnieni z Klubem Inteligencji Katolickiej. – Wczoraj z kolei mieliśmy ekumeniczny koncert kolęd, na którym śpiewał ewangelicki chór z Chorzowa i katolicki chór z bazyliki św. Elżbiety z Wrocławia – dodaje.

„Una Sancta” i Kabaret Moralnego Niepokoju
A jak na te ekumeniczne działanie zapatrują się władze Wrocławia? – Chodź dzielnica nie jest w takim stanie, jaki sobie wymarzyliśmy, to już miasto się nią szczyci – mówi Janusz Witt. Stąd pewnie konkretne wsparcie władz dla akcji „Dzieciaki”, działania mające zmierzać do rewitalizacji najbardziej zaniedbanych budynków, bo jak przyznaje ks. Marcin Orawski, dzielnica z zaznaczoną na mapie ścieżką tolerancji ma być dla odwiedzających Wrocław turystów miejscem ekumenicznych spotkań. Szczególnym przykładem zaniedbania jest kamienica przy ulicy Włodkowica. Na jej ścianie znajduje się tablica pamiątkowa kręgu braterskiego „Una Sancta” – tajnej organizacji zrzeszającej katolików i ewangelików, którzy w czasie okupacji spotykali się na dyskusjach ekumenicznych, stanowiących niejako zalążek całego wrocławskiego ekumenizmu. A co ciekawe, podwórko to jest tak obskurne, że jego brzydotę wykorzystuje Kabaret Moralnego Niepokoju, nagrywając tam swoje satyryczne „Rozmowy na koniec wieku”.

Jedność non stop
Kolejnym wyraźnym sygnałem aprobaty ze strony miasta dla działań międzywyznaniowych i międzyreligijnych jest stałe miejsce dla promocji dzielnicy w ramach „Dni otwartych Wrocławia”, zwanych też „Wrocław non stop”. W ramach tej imprezy, odbywającej się co roku w ostatnim tygodniu czerwca, przedstawiciele wyznań chrześcijańskich i judaizmu obok poważnych wykładów, koncertów i dyskusji o tożsamości religijnej oraz – jak podkreślają zgodnie księża prawosławni i ewangeliccy – tzw. otwartych drzwi do każdej z czterech świątyń proponują też projekcje filmów fabularnych, dzieł przedstawicieli różnych Kościołów, które zobaczyć będzie można w pobliskim kinie „Helios”. Niespodziankę szykują też prawosławni.

– Jest to wystawa zdjęć i ikon autorstwa Anny Radziukiewicz, która w barwny sposób obrazuje prawosławie nie tylko w Polsce, ale i na świecie, a pokazywana już była m.in. w Rosji i Serbii – uchyla rąbka tajemnicy ks. Jerzy.

Widząc wielość inicjatyw i niezwykle sprawne i życzliwe wręcz współdziałanie duchownych i świeckich różnych wyznań chrześcijańskich, nie sposób zapytać o receptę na ten codzienny ekumenizm. – Dzielnica Czterech Świątyń to ewenement na skalę już nie tylko europejską, ale i światową, model, który może nie jest idealny, ale który daje nam szansę lepszego poznania się i uczy wzajemnego szacunku – trafnie podsumowuje działania ks. Szczur. A czy ta wiedza i szacunek nie są podstawą na drodze do jedności?

Chrześcijański Manifest

Jedną z wrocławskich inicjatyw ekumenicznych jest Manifest – ruch młodzieżowy organizujący cykliczne spotkania dla różnych Kościołów, wspólnot chrześcijańskich, w tym także ruchów neokatechumenalnych Kościoła katolickiego, podczas których młodzi chrześcijanie uczestniczą w ekumenicznych koncertach, modlitwach, a także seminariach. Choć patronat nad Manifestem sprawuje Fundacja „Młodzież dla Chrystusa – Polska” – filia organizacji Youth for Christ International, to jego ideę zapoczątkowali baptyści. – To nie jest promowanie jednego Kościoła czy wyznania, ale raczej wartości chrześcijańskich, które przekładają się na codzienne życie z Bogiem – mówi pastor Kościoła Chrześcijan Baptystów ks. dr Wojciech Kowalewski. Dodaje też, że inicjatywa ta cztery razy do roku gromadzi we Wrocławiu po około 600 osób z różnych wspólnot, które dzielą się swoimi chrześcijańskimi świadectwami. – Istotne jest podkreślenie autorytetu Pisma Świętego i wartości, które są tam zawarte, a którymi mamy kierować się w codziennym życiu, w domu, szkole czy pracy – kończy.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki