Podstawowe zasady
Ten niewielki, bo zaledwie dziewięciostronicowy dokument, który...
Komisja „Pamięć i Troska”, pracująca pod przewodnictwem bp. Jana Szkodonia, opublikowała 4 lipca od dawna zapowiadany i oczekiwany dokument pt. „Prawda i odpowiedzialność”. Zdaniem komentatorów, przede wszystkim brakuje w nim troski o tych, którzy byli ofiarami Służby Bezpieczeństwa.
Podstawowe zasady
Ten niewielki, bo zaledwie dziewięciostronicowy dokument, który wkrótce zostanie umieszczony na internetowych stronach archidiecezji krakowskiej, stanowi katalog zasad, dotyczących publikacji na temat osób współpracujących ze Służbami Bezpieczeństwa PRL. Pośród zasad, którymi należy się kierować wobec tych osób, wyróżniono: miłość, odpowiedzialność, sprawiedliwość, roztropność, unikanie zgorszenia oraz troskę o dobre imię drugiego człowieka. Przypomina się również o konieczności zbadania wiarygodności źródeł, zanim nastąpi publikacja ich zawartości.
Komisja w swoim dokumencie podkreśla istotę elementarnych zasad etycznych, jakie powinny obowiązywać przy publikacjach dotyczących lustracji, w przeciwnym razie, zdaniem autorów dokumentu, powstaje realne niebezpieczeństwo naruszenia godności i dobrego imienia drugiego człowieka. „Lustracja, budząca sprzeczne opinie, choć z pewnością potrzebna, nie powinna odbywać się w atmosferze rozliczeń i zemsty, lecz w chrześcijańskim klimacie skruchy, przebaczenia i zadośćuczynienia” – podaje dokument. Zdaniem komisji, mówiąc o współpracy niektórych osób z SB, powinniśmy się kierować prawdomównością. Prawdomówność nie oznacza jednak, że powinniśmy przekazywać prawdę, nie licząc się z okolicznościami, które są ważne dla moralnej oceny czynu. Natomiast w odbiorze informacji przekazywanych w ramach lustracji należy pamiętać o należytej ocenie źródeł tych wiadomości (mowa o zawartości teczek) oraz mieć pełną świadomość tego, że są one skażone postawą autorów. W ocenie komisji już samo ich gromadzenie było niemoralne, ponieważ zmierzało do „zniewolenia poszczególnych osób i społeczeństwa”.
Wierność prawdzie
„Podstawowym wymaganiem etycznym w przekazie informacji jest wierność prawdzie” – stwierdzają autorzy dokumentu, jednocześnie przypominają, że kłamstwo zawsze jest złem moralnym, ale może mieć ono różną postać. „Bardzo często ma charakter dezinformacji, która polega na przekazie półprawdy, na naruszeniu obiektywnych proporcji w przekazie, na sugerowaniu jednostronnej interpretacji, a więc na tym, co określamy mianem „manipulacji wiadomościami” – podkreślają członkowie komisji i jednocześnie przypominają, że „w słowie mówionym lub pisanym jesteśmy zobowiązani nie tylko do prawdomówności, ale także i do dyskrecji. Są bowiem takie prawdy, których bez poważnych racji nie wolno ujawnić. Zachodzi wówczas obowiązek zachowania ich w tajemnicy”.
Naczelną zasadą, o której przypominają członkowie komisji, jest miłość, która zabrania zarówno ujawniania bez ważnego powodu niekorzystnej prawdy o bliźnim, czyli ujawniania faktycznych słabości drugiej osoby, jak i wydawania o nim lekkomyślnych, bezpodstawnych sądów.
„Miłość bliźniego nakazuje unikanie potępiania kogokolwiek, zwłaszcza gdy informacje na jego temat pochodzą ze źródeł gromadzonych w niemoralnych celach i o niepewnej wiarygodności” – podkreślają autorzy dokumentu. Przypominają również, że zgodnie z zasadą sprawiedliwości: „Wydawanie i upowszechnianie negatywnego sądu o czynie bliźniego jest moralnie uzasadnione jedynie wówczas, gdy zostają spełnione cztery niezbędne warunki: kompetencja oceniającego, dokładne zbadanie sprawy, bezstronność (wolność od uprzedzeń) i konieczność oceny”. Sprawiedliwość wymaga także, aby „w ocenie konkretnych czynów uwzględnić ich rzeczywiste skutki, a w szczególności stopień ich szkodliwości w stosunku do innych ludzi. Jeśli czyny nie wyrządziły żadnej szkody albo też była ona niewielka, publiczne ich piętnowanie może okazać się niesprawiedliwe i wywoływać zgorszenie”. Z kolei roztropność nakazuje, „aby brutalnym ujawnieniem prawdy o danej osobie nie spowodować zła, jakim jest zniszczenie zaufania do innych osób, należących do tej samej grupy społecznej lub wywoływanie i pogłębianie zgorszenia”, gdyż nieroztropne ujawnienie prawdy może w praktyce zrodzić więcej zła niż dobra.
Intencje publikujących
Komisja również zauważa, że warto się zastanowić: „Kto i w jakim celu te wiadomości publikuje w chwili obecnej? Dlaczego tak wcześnie i tak beztrosko umożliwiono dostęp do nich na tak wielką skalę? Komu na tym zależało, by znalazły się w rękach ludzi mediów szukających sensacji, a nie w rękach bezstronnych sądów? Dlaczego – praktycznie rzecz biorąc – nie daje się szans obrony ludziom oskarżonym i zniesławionym, zmuszonym dźwigać ten ciężar do końca życia?”.
Dokument kończy się pouczeniem komisji, że każdy z nas nie tylko stanie na sądzie Bożym, ale również zostanie rozliczony ze słów i czynów, które wydał o bliźnich.
Opinie o dokumencie
Po publikacji tego dokumentu rozgorzała dyskusja, w której m.in. głos zabrała Krystyna Mokrosińska – prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, która zwróciła uwagę na rozbieżności pomiędzy dokumentem Komisji „Pamięć i Troska” a Kartą Etyczną Mediów. W jej ocenie fragmenty o „moralnie nieuprawnionym ujawnianiu prawdy” oraz o „dyskrecji” rozmijają się z zapisaną w Karcie Etycznej Mediów zasadą „niezbywalnego prawa człowieka do prawdy”. Prezes SDP zauważa również, że w preambule karty zapisane jest „niezbywalne prawo człowieka do prawdy (…) zatem prawda jest tu widziana jako wartość nadrzędna, gdy tymczasem w dokumencie krakowskiej komisji czytamy o „moralnie nieuprawnionym ujawnianiu prawdy czy dyskrecji w jej ujawnianiu – a więc zwraca się uwagę na ograniczenie dostępu do prawdy”. Jak podkreśla Krystyna Mokrosińska: „Wezwanie do kierowania się miłością wobec drugiego człowieka łączy w dokumencie tę chrześcijańską postawę z wydawaniem sądu. Prawda nie może być sądem!”.
Swoje wątpliwości wyraziła również co do fragmentu odnoszącego się do unikania zgorszenia. W jej ocenie: „Można tu wyprowadzić wniosek, że możliwość wywołania zgorszenia ujawnieniem prawdy sama jest zgorszeniem, a więc nie należy tej prawdy ujawniać”. Swoje zdanie na temat dokumentu wyraził także ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, który stwierdził, że cały dokument krakowskiej komisji jest argumentem dla lobby antylustracyjnego, gdyż reprezentuje postawę: lepiej po prostu niczego nie badać, najlepiej w ogóle się tym nie zajmować, gdyż jest to obmowa, która może zgorszyć ludzi. W ocenie autora książki „Księża wobec bezpieki” cały dokument jest troską, ale niestety tylko o tych, którzy krzywdzili. Jego zdaniem, dokument komisji zamyka także możliwość samooczyszczenia Kościoła.
Natomiast znany publicysta Tomasz Terlikowski uważa, że choć z ogólnymi zasadami dokumentu należy się zgodzić, to jednak brakuje w nim troski o tych, którzy byli ofiarami współpracy niektórych osób z SB. – Kościół jest silny mocą męczenników i o męczennikach, o ofiarach trzeba nam mówić jak najwięcej. A żeby o nich mówić, trzeba poznać prawdę o tych, którzy dla własnego interesu albo ze strachu, albo dlatego że zostali złamani, stali się współpracownikami katów. Zwracając nieustannie uwagę tylko na godność jednej strony, uniemożliwiamy poznanie prawdy o tych drugich – podkreśla Tomasz Terlikowski.
Zadaniem Komisji „Pamięć i Troska”, którą powołał ksiądz kardynał Stanisław Dziwisz było wypracowanie zasad oceniania przypadków współpracy księży ze Służbami Bezpieczeństwa PRL. Temu teologiczno-duszpasterskiemu gremium przewodniczył ks. biskup Jan Szkodoń. W skład komisji weszli również: ks. prof. Edward Staniek - były rektor Archidiecezjalnego Seminarium Duchownego, wiceprzewodniczący komisji; prof.Wacław Uruszczak – historyk prawa z Uniwersytetu Jagiellońskiego; ks. dr Wacław Gubała – etyk z Papieskiej Akademii Teologicznej oraz jezuita ks.Bogusław Steczek. Badaniem dokumentów archiwalnych zajmował się zespół pracowników Wydziału Historii Kościoła PAT pod kierownictwem dziekana ks. prof. Jana Szczepaniaka.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













