Moi przyjaciele - rodzice!

Po zakończonym roku szkolnym dla tysięcy dzieci i młodzieży rozpoczęły się wakacje nad morzem, w górach, bądź w... domu. Nie, nie będę tym razem mówił o tym, ile to dzieci z powodu biedy pozostaje w wolnym czasie w domach. Chcę zwrócić uwagę na to, że czas ten może być szansą zarówno dla dzieci, jak i dla rodziców na... spotkanie ze sobą.

Zaskakujące, że to dopiero w wakacje...
Czyta się kilka minut

Po zakończonym roku szkolnym dla tysięcy dzieci i młodzieży rozpoczęły się wakacje nad morzem, w górach, bądź w... domu. Nie, nie będę tym razem mówił o tym, ile to dzieci z powodu biedy pozostaje w wolnym czasie w domach. Chcę zwrócić uwagę na to, że czas ten może być szansą zarówno dla dzieci, jak i dla rodziców na... spotkanie ze sobą.

Zaskakujące, że to dopiero w wakacje rodzice „odkrywają” swoje dzieci. Ze zdumieniem spostrzegają, że przez cały ten miniony rok ich dzieci jednak się zmieniły! Czasem takiemu patrzeniu na własne dzieci towarzyszy radość, duma i nieukrywane zadowolenie. Coraz częściej jednak pojawiają się obawa, lęk i niepewność. A przecież to właśnie wtedy – w różnych trudnych sytuacjach rozterek, głupstw i naiwności dzieci najbardziej potrzebują kochających rodziców!

Potrzebują wysłuchania, zrozumienia i pomocy, odniesienia do taty, mamy. Prawdziwy dramat zaczyna się jednak wtedy, kiedy rodzice nie stają na wysokości zadania. To nie tylko chwile, kiedy dla własnych dzieci nie znajdują dość czasu, lecz kiedy sami stają się niewrażliwi na największą potrzebę swoich dzieci – na miłość. Jeśli uwzględnimy, że coraz szerszy krąg zataczają wszelkie typu psychopatie, charektoropatie, socjopatie, nie mówiąc już o uzależnieniach, to sytuacja staje się niepokojąca społecznie. I to jest coraz bardziej palący społecznie problem – sytuacja, kiedy rodzice okazują się... niezdolni do okazania miłości własnym dzieciom adekwatnie do ich wieku, do ich problemów i potrzeb. W wakacje staje się to najbardziej widoczne!

Czas wolny to dla rodziców - paradoksalnie - czas wytężonego zwrócenia uwagi nie tylko na własne dzieci, ale na samych siebie! To zobaczenie w „lustrze” swoich dzieci – prawdy o samych sobie. Nie pomoże tu krzyk, telewizor, piwko, bo i tak „oliwa nie żywa, na wierzch wypływa”. Można próbować, ale nie ucieknie się przed prawdą o samym sobie. Zanim więc od własnego dziecka nie usłyszymy gorzkich słów prawdy: „jesteś bez sensu”, „jesteś beznadziejny” czy –najczęściej – nic nie usłyszymy, trzeba rodzicom z całą odpowiedzialnością przyjąć ten czas wakacji.

Drodzy Rodzice – nie czekajcie więc dłużej, nie zwlekajcie – teraz są wakacje! Teraz nadszedł czas na przypomnienie sobie, że wciąż jestem ojcem, matką. Tylko właśnie jakim, jaką?

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 26/2007