Logo Przewdonik Katolicki

Twardziele z podziemia

Łukasz Kaźmierczak
Fot.

Solidarnościowa ekstrema tak w czasach komunizmu zwykło się mówić o ludziach z Solidarności Walczącej. Straszono nimi w reżimowym Dzienniku TV, ale także na spotkaniach miękkiej części solidarnościowej opozycji. Zarzucano im nadmierny radykalizm i brak realizmu. Po 1989 roku SW skazana została na niemal całkowite zapomnienie, a jej członkowie w większości...

Solidarnościowa ekstrema – tak w czasach komunizmu zwykło się mówić o ludziach z „Solidarności Walczącej”. Straszono nimi w reżimowym Dzienniku TV, ale także na spotkaniach „miękkiej” części solidarnościowej opozycji. Zarzucano im nadmierny radykalizm i brak realizmu. Po 1989 roku SW skazana została na niemal całkowite zapomnienie, a jej członkowie w większości sami usunęli się w cień. Dziś, w 25-lecie założenia organizacji, dawni bohaterowie podziemia przypominają o swym istnieniu.

„Kiedy aresztowano mnie w listopadzie 1987 roku we Wrocławiu, bardzo szybko zostałem przewieziony helikopterem do Warszawy. W czasie podróży jeden z oficerów SB zapytał mnie, dlaczego ja – szef takiej organizacji – nie miałem przy sobie żadnego «gnata», rewolweru. Odpowiedziałem mu, że jak mnie powieszą, to gwarantuję, że następny szef organizacji będzie miał przy sobie uzi. Wtedy on zapewnił, że na pewno nie będą mnie wieszać...”– mówił kilka lat temu w wywiadzie dla „Przewodnika Katolickiego” założyciel i legendarny przywódca „Solidarności Walczącej” Kornel Morawiecki. Rzeczywiście, komunistyczna władza bała się ludzi z SW jak ognia. Bo „Wolni i Solidarni” nie uznawali jakichkolwiek kompromisów z komunistami. Przeciwnie – „Solidarność Walcząca” żądała pełnej niepodległości Polski oraz wolności dla narodów opanowanych przez komunizm i stawiała sobie za cel doprowadzenie do jego upadku za wszelką cenę. Działalność podziemna organizacji sprowadzała się przede wszystkim do aktywności wydawniczej (m.in. pisma „Solidarność Walcząca” oraz „Biuletyn Dolnośląski”) i propagandowej. SW wspomagała także organizacje antykomunistyczne poza Polską, w tym również – o czym mało kto dziś wie – dysydentów w ZSRR.

W swoich ideowych założeniach „Solidarność Walcząca” nie wykluczała jednak także walki zbrojnej. „Jeśli komuniści będą chcieli do nas strzelać, odpłacimy im tym samym” – deklarowali przywódcy podziemnej organizacji. I chociaż taka konieczność na szczęście nigdy nie zaistniała, to członkowie SW cały czas prowadzili czynną działalność dywersyjną (np. przebijanie kół w samochodach SB czy podrzucanie śmierdzących substancji na zebrania partyjne) oraz analityczną i wywiadowczą (m.in. ustalanie nazwisk funkcjonariuszy i agentów SB oraz list lokali bezpieki).

„Solidarność Walczącą”, założoną w połowie roku 1982 (w czasie stanu wojennego) przez fizyka i pracownika naukowego Politechniki Wrocławskiej Kornela Morawieckiego, tworzyli w dużej mierze ludzie związani ze środowiskami akademickimi. Dlatego była ona organizacją hermetyczną, w której działali głównie „sami swoi”. To dlatego komunistycznej bezpiece niezwykle trudno było umieścić w SW swoich agentów czy też skłócić ją od środka. „Solidarność Walcząca” nawiązywała do tradycji Armii Krajowej, miała podobną przysięgę („Rotę”), własny sztandar i podziemną pocztę, a jej znakiem było litery SW ułożone w kotwicę. SW były przeciwna jakimkolwiek rozmowom z komunistami, dlatego zbojkotowała obrady Okrągłego Stołu. I pozostała w tym względzie bezkompromisowa aż do końca swego istnienia (czyli do roku 1992).

Tegoroczne obchody 25-lecia „Solidarności Walczącej” to pierwsza od lat publiczna wzmianka na temat organizacji, którą enerdowska służba bezpieczeństwa Stasi określała jako drugą w skali kraju podziemną organizację po „Solidarności”, a jej siłę oceniała na jedną trzecią do połowy siły „Solidarności”. W ramach uroczystości rocznicowych w sali kolumnowej Sejmu odbyła się więc, współorganizowana przez Instytut Pamięci Narodowej, międzynarodowa konferencja „Wolni i Solidarni”, poświęcona historii Solidarności Walczącej, a także wystawa pod tym samym tytułem oraz koncert „wRock for Freedom” na wrocławskiej Wyspie Słodowej, dedykowany Białorusi, Czeczenii, Kubie i Tybetowi. Patronat honorowy nad całością uroczystości objął prezydent Lech Kaczyński, który odznaczył grupy najbardziej zasłużonych działaczy organizacji.

Marszałek Sejmu Ludwik Dorn, przemawiając na konferencji „Wolni i Solidarni”, podkreślił, że działacze „Solidarności Walczącej” wpisali się w program celów maksymalnych i „głośno mówili o tym, o czym myśleli wszyscy”. „To, co «Solidarność Walcząca» wpisała w swój program, sprawdziło się. Mamy niepodległość, rozpadł się Związek Sowiecki i upadł komunizm w Polsce. Działacze «Solidarności Walczącej» zapłacili za to, już w wolnej Polsce, cenę marginalizacji swojej walki. Dlatego należą im się szczególne podziękowania” – stwierdził Dorn. Marszałek Senatu Bogdan Borusewicz dziękował wszystkim członkom „Solidarności Walczącej”, że narażając swoje bezpieczeństwo i kariery, podjęli działania, które spowodowały, że obecna Polska może być Polską niepodległą.

Prezes IPN-u Janusz Kurtyka podkreślił natomiast wkład członków „Solidarności Walczącej” w poszerzenie polskiego marzenia o wolności. „W ten sposób bezpośrednio nawiązali oni do tradycji Armii Krajowej i innych ruchów niepodległościowych w historii naszego kraju” – uznał Kurtyka. „Wierzę, że pokolenia, które po nas przyjdą rozwiną idee «Solidarności Walczącej» – podsumował obchody przewodniczący „Solidarności Walczącej”, Kornel Morawiecki.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki