Dolecieli do nieba...

W bydgoskim kościele Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny odbyła się modlitwa za tragicznie zmarłych pilotów, którzy rozbili się na osiedlu domków jednorodzinnych 2 marca 2001 roku. Major Jacek Trzciński oraz pułkownik Romuald Czopek wykonywali próbny lot na samolocie Iskra.

Doświadczeni lotnicy podczas awarii próbowali lądować z dala od zabudowań. Dzięki temu nie zginęło...
Czyta się kilka minut

W bydgoskim kościele Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny odbyła się modlitwa za tragicznie zmarłych pilotów, którzy rozbili się na osiedlu domków jednorodzinnych 2 marca 2001 roku. Major Jacek Trzciński oraz pułkownik Romuald Czopek wykonywali próbny lot na samolocie Iskra.

Doświadczeni lotnicy podczas awarii próbowali lądować z dala od zabudowań. Dzięki temu nie zginęło więcej osób. Kilkadziesiąt metrów od świątyni – w miejscu, na którym rozbiła się maszyna, stoi symboliczny krzyż z brzeziny upamiętniający tę tragedię. – Ludzie stawiają krzyże w różnych miejscach. Najczęściej można je spotkać przy drogach. My zaś chcemy ogarnąć pamięcią pilotów, zatrzymać się nad przemijalnością ziemskiego czasu. Modlitwa rodziny oraz przyjaciół ma nam przypominać o tym, co się kończy i jednocześnie zaczyna – powiedział ojciec Marek Karczewski, który przewodniczył Mszy Świętej. Zakonnik ze Zgromadzenia Ducha Świętego podkreślił, że śmierć jest tylko przejściem do innej rzeczywistości, w której jest się bliżej Boga. – Każdy, kto rozpoczyna podróż samochodem lub innym pojazdem, powinien mieć zawsze świadomość, że może już nie wrócić. W przypadku pilotów to ryzyko jest znacznie większe. Ci ludzie, za których się modlimy, oddali swoje życie także za ojczyznę. Zginęli na służbie, ratując od nieszczęścia innych mieszkańców. Oni poświęcili się do końca – dodał.

W modlitwie wzięły udział rodziny pilotów oraz ich przyjaciele z różnych zakątków Polski. – Romek kochał latać. To była jego wielka miłość. Każda rocznica to wielki ból dla nas wszystkich – powiedziała Elżbieta Makolus. Pułkownik Romuald Czopek był najbliższym przyjacielem jej męża. Oboje pochodzili z Lubelszczyzny. – Za każdym razem, kiedy przylatywał do Bydgoszczy, składał nam wizytę. Wtedy także był u nas. Pożegnaliśmy się i… następnego dnia zginął. Każde takie wspomnienie przywołuje bolesne obrazy. Modlitwa jest jednak najważniejsza. Tylko w ten sposób możemy pomóc tym, którzy odlecieli na zawsze… – dodała.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 11/2007