Fundamentalna czy absolutna

W komentarzu wyjaśniającym zamieszczenie karykatur Mahometa, redaktor naczelny Rzeczpospolitej pisał, że wolność słowa jest wartością fundamentalną. Kilka zdań później red. Gauden dodawał: Wolności wypowiedzi trzeba bronić. Także wtedy, kiedy nie zgadzamy się z ich treścią.

Zatem, czy wolność jest wartością fundamentalną czy absolutną?...
Czyta się kilka minut

W komentarzu wyjaśniającym zamieszczenie karykatur Mahometa, redaktor naczelny „Rzeczpospolitej” pisał, że „wolność słowa jest wartością fundamentalną”. Kilka zdań później red. Gauden dodawał: „Wolności wypowiedzi trzeba bronić. Także wtedy, kiedy nie zgadzamy się z ich treścią”.

Zatem, czy wolność jest wartością fundamentalną czy absolutną? Otóż wydaje mi się, że często te zupełnie różne pojęcia są stosowane zamiennie. Wartość fundamentalna, czyli podstawowa, zakłada istnienie wartości od niej wyższych, właśnie wartości absolutnych. Dlatego uznając, że wartość życia jest wartością fundamentalną, godzimy się niekiedy na oddanie życia w imię wartości wyższych. Nie bronimy go za wszelką cenę.

Wolność słowa jest wartością fundamentalną. Ale nikt rozsądny nie będzie bronił tej wartości, gdy będzie ona w kolizji z np. antysemityzmem, kłamstwem oświęcimskim itp. Także z obrazą uczuć religijnych.

Wydaje mi się wszakże, że zdanie red. Gaudena odkrywa rzecz o wiele istotniejszą. Jest nią świadomość mediów, że wolność słowa jest nienaruszalną świętością, która daje niezbywalny immunitet mediom. Upomnienie się o ograniczenie tej wolności staje się gwałtem na demokracji, na wolności, na prawach człowieka…

W ostatnich stu dniach osobiście dostaję torsji od medialnej „wolności słowa”. Nie chodzi mi o karykatury Mahometa (notabene karykatura nie jest słowem, a naruszyć granice wolności poprzez obraz jest o wiele łatwiej niż poprzez słowo, ale to osobny temat). Chodzi mi o relacje dotyczące rządu, pana premiera, pana prezydenta, państwa ministrów (np. jeden z poznańskich wiceministrów jest nieuchronnie wiązany w mediach z zamierzchłą sprawą poznańskiego arcybiskupa seniora, jakby ów arcybiskup był drugim imieniem ministra). Chodzi mi o pospolitą i obrzydliwą nieuczciwość demonstrowaną w relacjach z negocjacji budżetowych, z negocjacji w sprawie podatku VAT i innych. Można wręcz stwierdzić, że plucie na pewne nazwiska i osoby (porównaj żałosny program jakiegoś Szymona Majewskiego w TVN) stało się synonimem „wolności słowa”.

Otóż, „wolności wypowiedzi trzeba bronić”, ale niekiedy trzeba ją równie desperacko ograniczać. W imię dobra wspólnego i w imię dobra poszczególnych osób.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 8/2006