Kalendarz z aniołami

Nie zrywaj kartek z kalendarza i nie rzucaj ich byle gdzie, bo czas się nigdy nie powtarza napisał Mikołaj Konczalski, autor obrazów i wierszy umieszczonych w tegorocznym kalendarzu zatytułowanym Znaki czasu.





Każda strona kalendarza zawiera wyidealizowany, liryczny wizerunek kobiety oraz wiersz stosowny do danego miesiąca. I słowa, i obrazy Mikołaja...
Czyta się kilka minut

„Nie zrywaj kartek z kalendarza i nie rzucaj ich byle gdzie, bo czas się nigdy nie powtarza” – napisał Mikołaj Konczalski, autor obrazów i wierszy umieszczonych w tegorocznym kalendarzu zatytułowanym „Znaki czasu”.

Każda strona kalendarza zawiera wyidealizowany, liryczny wizerunek kobiety oraz wiersz stosowny do danego miesiąca. I słowa, i obrazy Mikołaja Konczalskiego nastrajają bardzo pozytywnie, są afirmacją piękna człowieka i piękna przyrody.

„Lubię tę ziemską normalność, jak w siódmym niebie się czuję” – czytamy na zielonej karcie majowej. Inne miesiące też kojarzą się miło, nawet smakowicie. Poznając dwanaście wierszy, które są pełne zapachów z domowej kuchni, z kwitnącego sadu czy ogrodu, aż chcemy wejść do takiego świata. W nim wszystko jest przyjemne: śnieg jest jak pierzyna (albo z ciepłej bawełny), wiatr unosi dzwony, złoto i diament, grzmot może rozbujać niebo i rozsypać dzwony, słońce się klaruje jak wino w butelkach, wierzby grają, klony pachną złotem, a owoce kadzidłem...

Słowa mówiące o rzeczach prostych są dopełnieniem najważniejszego – wizerunków kobiet symbolizujących piękno i wdzięk. Postaci kobiet na tle rozmigotanej, świetlistej, często złotej materii mają nienaganne, smukłe figury i anielskie fizjonomie. Ubrane są w błękity, fiolety, zieleń i fosforyzujące złoto, wystrojone w kwiaty, kapelusze, woale, uświęcone aureolami i skrzydłami. Kobiety namalowane przez Mikołaja Konczalskiego są młode, eteryczne, jak z piany, zaledwie muśnięte pędzlem, czasem ozdobne niczym klejnot, innym razem przysłonięte utkaną pajęczyną.

Wiersze i obrazy pana Mikołaja – pogodne, ciepłe, miłe oku – będą gościć w naszych domach przez 2006 rok. Oby powiodły nas przez pomyślne kolejne miesiące, aż do karty grudniowej, gdzie przeczytamy:

A sanie dzwonią srebrem gwiazd

I świeczki w śnie mrugają

Kolęda idzie w nocny świat

Z darczyńcą Mikołajem

...

Mikołaj Konczalski – poeta i malarz urodzony w 1935 r. w Chrostkowie, mieszka we Włocławku. Maluje pejzaże i portrety w technice olejnej i pastelami, w dorobku ma także malowidła ścienne. W malarstwie nawiązuje przede wszystkim do estetyki modernizmu, czerpie też ze sztuki bizantyjskiej. Obrazy stanowiące strony kalendarza prezentowane były m.in. na wystawie „Mikony” w Galerii „dk” w Czarnym Spichrzu we Włocławku w 2005 r.

W dorobku poetyckim artysty znajduje się dziewięć wydanych tomików m. in. „Zamyślenie”, „Sercowizna”. W przygotowaniu jest wydanie kolejnego zbioru. Za działalność literacką i plastyczną (udział w wielu wystawach, konkursach w kraju i za granicą) M. Konczalski został uhonorowany licznymi nagrodami.

Kalendarz wg projektu Janusza Nowierskiego wydał EXPOL we Włocławku z pomocą finansową Urzędu Miejskiego we Włocławku i Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej „Saniko”.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 8/2006