Logo Przewdonik Katolicki

Udał się na miejsce pustynne

o. Paweł
Fot.

Pustynia i ciemność to dwa obrazy oczyszczenia naszych serc. Bóg wyprowadza na pustynię, czyli prowadzi do straty wszystkiego, na czym opieraliśmy naszą małą stabilizację. Jeśli idziemy za Jezusem, to On prowadzi nas codziennie do dwóch miejsc. Jednym z nich jest pustynia. Sam Jezus idzie na pustynię, aby się spotkać z Ojcem, nad ranem, gdy jeszcze było ciemno. Pustynia i ciemność...

Pustynia i ciemność to dwa obrazy oczyszczenia naszych serc. Bóg wyprowadza na pustynię, czyli prowadzi do straty wszystkiego, na czym opieraliśmy naszą małą stabilizację.

Jeśli idziemy za Jezusem, to On prowadzi nas codziennie do dwóch miejsc. Jednym z nich jest pustynia.
Sam Jezus idzie na pustynię, aby się spotkać z Ojcem, nad ranem, gdy jeszcze było ciemno.
Pustynia i ciemność to dwa obrazy oczyszczenia naszych serc. Przypominają o Izraelitach, którzy wyszli już z niewoli Egiptu, ale pozostali tam swoimi sercami. Egipt „wynieśli” w sobie. Egipt garnków pełnych jedzenia, dachu nad głową, pracy i jakiejś życiowej stabilizacji. Także Egipt oddzielenia od Boga i od głębszych pragnień swoich serc.
Bóg wyprowadza na pustynię, czyli prowadzi do straty wszystkiego, na czym opieraliśmy naszą małą stabilizację. Może nas bowiem na tyle napełnić, na ile zostaliśmy opróżnieni. Nie musi się to dokonać tak jak w życiu Hioba, przez zewnętrzne straty. Im większa jest wrażliwość i otwartość naszych serc, tym bardziej dokonuje się to w porządku miłości. Tracimy naiwność i będąc na pustyni odkrywamy, jak bardzo sami jesteśmy biedakami w miłości, jak biedny jest świat, w którym żyjemy. Cierpimy wraz ze św. Franciszkiem, wołając z płaczem: „Dlaczego Miłość nie jest kochana?”.
Bóg wyprowadza na pustynię, aby się nam objawić. Chce przemawiać z czułością i chce być rozpoznany. Pustynia, która odbiera nasze dotychczasowe życie, daje nam Boga. Bóg w modlitwie przychodzi do naszego prawdziwego „ja”, ubogiego i pokornego. Odkrywając biedę swego serca, rozpoznaję obdarowanie. Na pustyni ze skały wytryska woda prawdziwej miłości do Boga i do człowieka. Właśnie tam odkrywam Jezusa wołającego o miłość: „Daj mi się napić”. Także tam, na pustyni, potrafię dostrzegać to, co w ludziach najważniejsze: „Wszyscy Cię szukają”.
Drugim miejscem, do którego prowadzi mnie Jezus, jest serce drugiego człowieka. Jeśli na pustyni odnalazłem wodę, to ona jest nie tylko dla mnie. Jest dla nas. „Dla słabych stałem się słaby, aby pozyskać słabych”. Pozyskiwać i ocalać, ratować od śmierci wiecznej – to dokonuje się przez głoszenie Ewangelii. „Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii”.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki