Logo Przewdonik Katolicki

Wiara ze Słowa zapisanego w obrazie

Michał Bondyra
Fot.

Z ks. Markiem Stajkowskim, o obrazach, ich wybitnych twórcach i ich związku z religią, rozmawia Michał Bondyra Jak zrodziła się Księdza malarska fascynacja? Zaczęło się od czasopisma katolickiego Zorza, które kupowała moja mama. Na jednej ze stron gazety był dział dotyczący sztuki kościelnej, w którym prezentowano dzieła wielkich mistrzów. Będąc dzieckiem,...

Z ks. Markiem Stajkowskim, o obrazach, ich wybitnych twórcach i ich związku z religią, rozmawia Michał Bondyra

Jak zrodziła się Księdza malarska fascynacja?
– Zaczęło się od czasopisma katolickiego „Zorza”, które kupowała moja mama. Na jednej ze stron gazety był dział dotyczący sztuki kościelnej, w którym prezentowano dzieła wielkich mistrzów. Będąc dzieckiem, wycinałem je i wklejałem do zeszytów. Z czasem zacząłem interesować się nie tylko dziełami, ale i samymi twórcami: Rembrandtem czy Rubensem. Tak zaczynałem odkrywać tę niezwykłą sztukę.

Dziś odkrywa ją Ksiądz w dalszym ciągu. W jaki sposób?
– Poprzez albumy, książki, katalogi, programy z wystaw, których uzbierałem dość pokaźną kolekcję. W miarę możliwości, staram się na bieżąco ją uzupełniać. Wiedzę z tej dziedziny poszerzam też poprzez interesujące filmy, audycje, a także odwiedzając różne wystawy, jak choćby niedawną „starych mistrzów” w Muzeum Narodowym w Poznaniu.

Z pewnością są malarze, których obrazy szczególnie Księdza zachwycają...
– Jest ich bardzo wielu. Swego czasu fascynowałem się mistrzami renesansu i baroku, a szczególnie tematyką religijną ich dzieł. Nieobca mi jest też sztuka tzw. małych mistrzów holenderskich. Wiele pięknych obrazów wybitnych twórców znajduje się w prywatnych zbiorach, a odkrywane zostają dopiero w momencie, gdy wystawiane są publicznie. Tak było chociażby z obrazem Monteni „Pokłon Trzech Króli”, który z prywatnej kolekcji z Anglii zakupiło muzeum w Kalifornii. Podobnie jak wielu ludzi interesujących się sztuką, tak i ja ponownie odkrywam obrazy Rembrandta, którego rok właśnie trwa. Ostatnim jego dziełem, pod wrażeniem którego wciąż jestem, jest znajdujący się w nowojorskich zbiorach wspaniały „Pan Jezus z laską pielgrzyma”.

Życie tych wielkich twórców nie zawsze było zgodne z przykazaniami...
– To prawda. Na przykład Caravaggio, uwielbiany za swój realizm i „wielki teatr”, był człowiekiem niepokornym i kontrowersyjnym, co wynikało z jego trudnego charakteru, ale wielkim artystom wiele się wybacza. Pozostawił po sobie wspaniałe dzieła, przede wszystkim o tematyce religijnej, tak znane, jak: „Nawrócenie św. Pawła” czy największy jego obraz „Ścięcie św. Jana”, namalowany dla katedry w La Valetcie na Malcie, albo też „Dawid z głową Goliata” (wizerunek będący jednocześnie jego autoportretem).

Czy patrząc na nie można powiedzieć, że malował je bezbożnik?
– Czy bezbożnik, to trudno określić. Patrząc na jego zachowanie – tak, na jego obrazy – nie. Mam cichą nadzieję, że przez wzgląd na jego dzieła, ich artyzm, transformację żywego słowa Ewangelii i przelanie go na płótno i zapewne skruchę w sercu, Pan Jezus potraktował go jak Dobrego Łotra...

Najwięcej religijnych dzieł stworzył chyba Rembrandt. Czy miało to jakiś wpływ na jego życie?
– Rzeczywiście, Rembrandta szczególnie w pracy inspirowało Pismo Święte. Stworzył wiele wspaniałych dzieł o tematyce biblijnej nawiązującej do Starego i Nowego Testamentu, co często możemy podziwiać dzięki reprodukcjom zamieszczanym w różnych pismach. Bardzo popularny „Powrót syna marnotrawnego”, słynna rycina „stuguldenowa” przedstawiająca Chrystusa uzdrawiającego chorych czy „La petite tomb” ukazująca Jezusa głoszącego Słowo Boże przy bramie, to jedne z wielu przykładów jego duchowej transformacji.

Tematem malowideł Rembrandta, jak i wielu innych znanych malarzy, jest także Boże Narodzenie.
– Tak, to był bardzo wdzięczny motyw nie tylko dla samego Rembrandta, ale i dla wielu artystów. Może to być temat wieloaspektowy. Zależy on od fragmentu Ewangelii, który zainspirował artystę: czy to pokłon pasterzy, pokłon trzech króli, ofiarowanie Dzieciątka w świątyni, adoracja Dzieciątka przez Madonnę, bardzo modne w czasach renesansu, często malowane w formie tzw. tonda (koła). Jeśli chodzi o Rembrandta, to wszyscy znają chociażby z reprodukcji jego „Świętą Rodzinę”, gdzie Matka Boska, czytając Biblię i zarazem rozważając Słowo Boże, kołysze w wiklinowej kołysce dzieciątko – Boże Dzieciątko. Wspaniałe jest także jego „Ofiarowanie Dzieciątka w świątyni” w wersji ze Sztokholmu, ujęte w formie półpostaci. Znane są też jego grafiki przedstawiające „Pokłon pasterzy” czy „Ucieczkę do Egiptu” i wiele innych.

Czy zatem poprzez malarstwo można „na skróty” poznać Biblię?
– Jak najbardziej, nie tylko „na skróty”. Wszystko zależy od tego, jak człowiek patrzy na dane dzieło: czy od strony warsztatowej, czy artystycznej. Z Pisma Świętego wiemy, że wiara rodzi się ze słuchania Słowa, które może przecież być zapisane w formie dzieła sztuki. Malarstwo, szczególnie kiedyś, gdy niewielu umiało czytać, nazywane było tzw. Biblią pauperum, czyli Biblią dla ubogich. Choć dziś czasy się zmieniły, to myślę, że może ono spełniać, i spełnia, podobną funkcję.

Ks. Marek Stajkowski jest proboszczem parafii w Raczkowie i Jabłkowie w archidiecezji gnieźnieńskiej. Uczy też katechezy w szkole podstawowej w Jabłkowie. Obok sztuki pasjonuje go także dobra muzyka, szczególnie oratoryjna.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki