Logo Przewdonik Katolicki

Miłość kołacze do Twego serca!

Adam Suwart
Fot.

Idziesz ulicą. Przy wejściu do świątyni siedzi żebrak. Jeden z tych, których nie brak niestety na naszych ulicach. Po chwili zastanowienia zatrzymujesz się, do koszyka u stóp nędzarza wrzucasz kilka monet. Czy to gest miłosierdzia, uspokojenie sumienia, czy może miłość własna pchnęły Cię do tego czynu? Miłosierdzie, o którym mówi nam w Kazaniu na górze Chrystus Błogosławieni...

Idziesz ulicą. Przy wejściu do świątyni siedzi żebrak. Jeden z tych, których nie brak niestety na naszych ulicach. Po chwili zastanowienia zatrzymujesz się, do koszyka u stóp nędzarza wrzucasz kilka monet. Czy to gest miłosierdzia, uspokojenie sumienia, czy może miłość własna pchnęły Cię do tego czynu?

Miłosierdzie, o którym mówi nam w Kazaniu na górze Chrystus – „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią” (Mt 5,7) – jest jedną z najłatwiejszych i najtrudniejszych zarazem postaw współczesnego człowieka.

Odepchnięte, choć w zasięgu ręki
Z jednej strony wiele osób ma dzisiaj wszelkie warunki ku temu, by okazywać bliźnim miłosierdzie i poprzez takie uczynki przyczyniać się do budowania cywilizacji miłości. Z drugiej jednak strony, jak mówi Jan Paweł II w encyklice „Dives in misericordia”: „Umysłowość współczesna, może bardziej niż człowiek przeszłości, zdaje się sprzeciwiać Bogu miłosierdzia, a także dąży do tego, ażeby samą ideę miłosierdzia odsunąć na margines życia i odciąć od serca ludzkiego. Samo słowo i pojęcie «miłosierdzie» jakby przeszkadzało człowiekowi, który poprzez nieznany przedtem rozwój nauki i techniki bardziej niż kiedykolwiek w dziejach stał się panem i uczynił sobie ziemię poddaną (por. Rdz 1, 28). Owo «panowanie nad ziemią», rozumiane nieraz jednostronnie i powierzchownie, jakby nie pozostawiało miejsca dla miłosierdzia”.

Niebo na ziemi?
W tych historycznych już słowach papieskiej encykliki drzemie cały dylemat współczesności. Można – ryzykując pewne uogólnienie – powiedzieć, że ludzkość współcześnie rozdarta jest między dwa obozy: ciągle poszukującej miłości dawania oraz zamkniętej i fałszywej miłości własnej, która nie zna nasycenia w braniu.

Człowiekowi udało się zbudować „niebo na ziemi”. Spójrz na przepych tego świata! Amerykańskie i zachodnioeuropejskie metropolie ze szkła i stali, ekskluzywny samochód, z którego wysiada kobieta odziana w futro wartości kilkuset tysięcy dolarów, rozsiewająca wokół siebie woń najdroższych perfum, albo ludzi żyjących szczęśliwie i beztrosko w ciepłym świecie własnych komfortowych domów, gdzie nie tylko nigdy nie brakuje jedzenia, ale domownicy na co dzień raczą się najbardziej wyrafinowanymi specjałami. Popatrz na znudzoną niekiedy życiem młodzież wyposażoną w karty kredytowe, telefony komórkowe, najdroższą odzież znanych światowych marek, przemierzającą europejskie autostrady w poszukiwaniu szczęścia i satysfakcji...

Odwróć jednak nieco wzrok
„Jeśliby ktoś mówił: «Miłuję Boga», a brata swego nienawidził, jest kłamcą, albowiem kto nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi” (1 J 4, 20).

Nie sposób nie zauważyć innego świata. Nazwano go sprytnie „trzecim”, usprawiedliwiając w ten sposób jego wyłączenie z realnej wspólnoty nowoczesnych ludzi XXI wieku. W krajach, których nazwy nie zna ośmiu na dziesięciu młodych Amerykanów i podobna liczba Europejczyków, co 3,6 sekundy ktoś umiera z głodu. Około 815 mln ludzi na świecie cierpi głód i niedożywienie. Na subkontynencie indyjskim żyje blisko połowa głodujących ludzi na świecie. W Afryce i pozostałej części Azji łącznie – ok. 40 procent. Reszta głodujących żyje w Ameryce Łacińskiej i innych częściach świata.

Trzy miliardy ludzi na świecie usiłuje przeżyć za 2 dolary dziennie. Blisko jedna czwarta ludzi – 1,3 miliarda – żyje za mniej niż 1 dolar dziennie. Tymczasem aktywa 358 miliarderów przewyższają łączne dochody roczne krajów, które zamieszkuje 45 procent ludności świata. Aby pokryć niezaspokojone potrzeby świata w zakresie higieny i żywności, wystarczy 13 miliardów dolarów – tyle, ile ludzie w USA i Unii Europejskiej wydają co roku na perfumy.

Co roku umiera z głodu 15 milionów dzieci. Około 183 milionów dzieci waży mniej niż powinny w swoim wieku.

Obraz, który ujrzałeś, może boleć i szokować. Każdy wstrząs jednak kiedyś minie. Co po nim pozostanie? Niejasne i nieprzyjemne wspomnienie w Twojej świadomości? Smutny obrazek, o którym szybko zapomnisz? A może jednak wskrzesi się w Tobie iskra Chrystusowego miłosierdzia? Jan Paweł II w cytowanej encyklice zapisał: „(…) Chrystus, objawiając miłość – miłosierdzie Boga, równocześnie stawiał ludziom wymaganie, aby w życiu swoim kierowali się miłością i miłosierdziem. Wymaganie to stanowi sam rdzeń orędzia mesjańskiego, sam rdzeń etosu Ewangelii”.

Pomagaj, jak Chrystus pomógł Tobie przez swój Krzyż!
Naszym zadaniem jest więc uczyć się na co dzień od Chrystusa miłosierdzia. Sprawowanie miłosiernych uczynków i postawa wobec bliźnich ujęta w duchu miłości nigdy nie będzie sentymentalnym hobby. Pomaganie innym nie ma być przyjemnością samą w sobie, gdyż wtedy karmi tak naprawdę jedynie naszą próżność własną, mniej lub bardziej subtelnie wyrażoną.

Szczytem miłosierdzia jest jednak naprawdę krzyż. Tak więc wszystkie uczynki miłosierdzia ostatecznie wpisują się w logikę krzyża, jako najwyższego wyrazu miłości ofiarnej i służby Bogu oraz bliźniemu. „Krzyż stanowi najgłębsze pochylenie się Bóstwa nad człowiekiem, nad tym, co człowiek – zwłaszcza w chwilach trudnych i bolesnych – nazywa swoim losem. Krzyż stanowi jakby dotknięcie odwieczną miłością najboleśniejszych ran ziemskiej egzystencji człowieka” („Dives in misericordia”).

Znamienne są słowa Benedykta XVI z encykliki „Deus Caritas est”: „Należy tu w końcu przypomnieć w szczególny sposób wielką przypowieść o Sądzie Ostatecznym (por. Mt 25, 31-46), w której miłość staje się kryterium oceny, decydującym ostatecznie o wartości lub bezwartościowości ludzkiego życia. Jezus identyfikuje się z potrzebującymi: głodnymi, spragnionymi, obcymi, nagimi, chorymi, więźniami. «Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili» (Mt 25, 40). Miłość Boga i miłość bliźniego łączą się w jedno: w najmniejszym człowieku spotykamy samego Jezusa, a w Jezusie spotykamy Boga”.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki