Tajemnicze epitafium

Spośród trzydziestu z górą epitafiów, rozmieszczonych na ścianach i filarach katedry włocławskiej, nie wszystkie z równą siłą przyciągają uwagę zwiedzających. Wśród nich jedno, z pozoru nieciekawe, znajduje się na czwartym filarze prawej nawy, umieszczone na wprost ołtarza głównego.



Epitafium opisał w cennym i niezastąpionym do dziś dziele Monumenta Sarmatorum...
Czyta się kilka minut

Spośród trzydziestu z górą epitafiów, rozmieszczonych na ścianach i filarach katedry włocławskiej, nie wszystkie z równą siłą przyciągają uwagę zwiedzających. Wśród nich jedno, z pozoru nieciekawe, znajduje się na czwartym filarze prawej nawy, umieszczone na wprost ołtarza głównego.

Epitafium opisał w cennym i niezastąpionym do dziś dziele „Monumenta Sarmatorum” (Kraków 1655) słynny historyk Szymon Starowolski. Jest więc ono znane historykom sztuki i specjalistom od zabytków epigraficznych. Jednak zwykły turysta staje przed nim bezradny, bowiem nie potrafi zrozumieć, co „mówi” do niego to epitafium. Z długiego, wklęsłokutego tekstu, nieobeznanemu z łaciną oku trudno nawet wyłowić nazwisko osoby, której poświęcono epitafium. Co bowiem po „inwokacyjnym” skrócie łacińskiej formuły: D.O.M. (Deo Optimo Maximo – Bogu Najlepszemu Najwyższemu), polecającej zmarłego opiece Bożej, znaczy następny werset: RNDO DNO MATTHIÆ SISINIO PETRICO/VIEN? Ponadto nad niektórymi literami znajdują się tajemnicze „daszki”.

Zacznijmy od owych nadpisanych kresek. Są to sięgające starożytności oznaczenia zastosowania tzw. skrótów brachygraficznych (z grec. krótki). Tak skrócony (ściągnięty) dla oszczędności miejsca wyraz nazywa się abrewiaturą. Jest ich bardzo wiele; specjaliści od dawnego pisma (paleografowie) naliczyli ok. 16 tysięcy! Nie wdając się w szczegóły, ten fragment inskrypcji należy odczytać jako: Reverendo Domino Matthiae Sisinio Petricoviensi.

Reverendo Domino (z łac. Czcigodnemu Panu) jest zwrotem przysługującym osobie duchownej. Trzy następne wyrazy to, jakbyśmy dziś powiedzieli, dane osobowe postaci, której dotyczy epitafium. Maciej Sisinius z Piotrkowa (dziś Trybunalskiego), ku którego pamięci wmurowano tablicę, był jednym z kanoników kapituły włocławskiej. Za życia raczej się nie wyróżniał, był wprawdzie doktorem teologii i wziętym kaznodzieją, ale miał też słabości: porywczość, kłopoty z dyscypliną i z węgrzynem! Odbywał za nie rekolekcje u jezuitów w Toruniu i pokutę w klasztorze oo. Cystersów w Oliwie.

Prawdziwe nazwisko kanonika brzmiało Kąkol (łac. ziziana; chwast pól uprawnych), z czego urobił zlatynizowany przydomek Sisinius. W dokumentach występuje ponadto jako Zyznowicz, Żyznowicz lub Maciej z Piotrkowa. Urodził się ok. 1574 r. w Piotrkowie. Po ukończeniu teologii na Akademii Krakowskiej studiował w Rzymie. Współpracował z uczonym abp. lwowskim Janem Dymitrem Solikowskim (w l. 1576-83 scholastyk włocławski), którego bogatą spuścizną naukową i literacką zajął się po jego śmierci w 1603 r. Czwartego lipca 1608 r. otrzymał kanonię włocławską z parafią Wieniec jako prebendą (uposażeniem). Zmarł w czasie szalejącej w 1625 r. we Włocławku zarazy, 8 lipca we wsi Osłonki k. Osięcin, gdzie próbował się schronić. Pochowano go w kościele św. Witalisa we Włocławku.

Gdy otworzono testament księdza kanonika, okazało się, że przeznaczył w nim znaczną sumę na ufundowanie bursy dla 12 studentów (alumnów) Akademii Krakowskiej. Fundacja ta, zwana niekiedy Kolegium Sisiniańskim, dawała schronienie i inną pomoc wielu pokoleniom studentów z Kujaw i Piotrkowa. Bursa Sisiniego mieściła się w Krakowie przy ul. Gołębiej. Istniała do końca I Rzeczypospolitej; w 1727 r. została włączona do seminarium.

W przeszłości na wystawionym w katedrze epitafium znajdował się portret lub gipsowa (alabastrowa) płaskorzeźba z wizerunkiem; nie wiadomo kiedy uległa zniszczeniu, nie zachowała się żadna reprodukcja. Zapewne już nigdy nie poznamy konterfektu kanonika Macieja Kąkola. Wspomnijmy jego osobę w dwu kontekstach. Najpierw pomni na mądrość Pisma Świętego, które poucza, by nie wyrywać kąkolu spomiędzy rosnącego zboża, by nie wykorzenić i pszenicy (por. Mt 13, 24-30). Do czego można dodać, że za sprawą łaski Bożej i z kąkolu może być pożytek. Po wtóre – dziś, gdy Włocławek staje się miastem akademickim, warto przywołać osobę kanonika, który dobrze rozumiał potrzeby studentów i umiał im zaradzać.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 48/2006