Logo Przewdonik Katolicki

Być blisko studentów

Hubert Kubica
Fot.

Kiedyś jeden ze studentów Politechniki Poznańskiej podjął, na szczęście nieudaną, próbę samobójczą, skacząc z okna akademika. Rektor tej uczelni zwrócił się do miejscowego duszpasterza akademickiego ks. Jacka Rogalskiego, mówiąc: Za mało ksiądz z nimi jest. Próba zakończenia życia była spowodowana utratą nadziei, którą ksiądz wspomaga poprzez swoją posługę....

Kiedyś jeden ze studentów Politechniki Poznańskiej podjął, na szczęście nieudaną, próbę samobójczą, skacząc z okna akademika. Rektor tej uczelni zwrócił się do miejscowego duszpasterza akademickiego ks. Jacka Rogalskiego, mówiąc: „Za mało ksiądz z nimi jest”.

Próba zakończenia życia była spowodowana utratą nadziei, którą ksiądz wspomaga poprzez swoją posługę. Dlatego tak ważne jest duszpasterstwo akademickie, wspólnota, gdzie studenci mogą pogłębiać swoją wiarę i odzyskiwać nadzieję.

Rozpoczęcie nowego roku akademickiego stwarza okazję do zastanowienia się nad rolą, zadaniami i również oczekiwaniami samych studentów wobec DA.

Duszpasterstwo akademickie to wspólnota ludzi młodych, inteligentnych i otwartych na świat. Te dwie cechy: inteligencja i młodość, to jej istotne wyróżniki. Sprawiają, że pojawiają się tu osoby wchodzące w życie, mające w związku z tym podobne problemy i dylematy. Duszpasterstwo akademickie buduje fundament wiary przyszłych magistrów i formuje ich duchowo.

Pytają o podstawy wiary
W czasach Polski Ludowej duszpasterstwo akademickie było właściwie jedynym forum swobodnej wypowiedzi. – Na uczelni studiowało się wówczas marksizm. Bóg był wyrzucony poza nawias. Jedynie duszpasterstwo stanowiło otwarte forum, gdzie mogliśmy bez żadnych obaw porozmawiać o naszej wierze – wspomina pan Wojtek, student w latach 70. Ojciec Jan Góra OP dodaje: – Wtedy duszpasterstwo było nieoficjalne i na cenzurowanym władz. Sporo było dyskusji filozoficznych, były kręgi tomistyczne, fenomenologiczne.

Dziś, choć takich dyskusji z pewnością nie brakuje, duszpasterstwa nie są już tak popularne jak kiedyś. W dobie nadmiaru informacji studenci gubią gdzieś podstawową wiedzę religijną. W efekcie na spotkaniach pytają nawet o podstawowe prawdy wiary. Jest to niewątpliwie związane z obniżeniem poziomu studiowania oraz brakiem czasu na filozoficzne rozważania.

Pójść pod prąd
W czasach realnego socjalizmu duszpasterstwo dawało jedną z nielicznych ofert dobrego spędzenia wolnego czasu. Nie było wówczas tyle dyskotek co dzisiaj, a o pubach czy Internecie nikomu się jeszcze nie śniło. Dziś jest inaczej. – Czasem trzeba sporo odwagi, aby nie poddać się presji i wbrew innym znajomym z akademika, którzy idą do pubu, wybrać się wieczorem na spotkanie do duszpasterstwa – mówi Piotr, który jest w poznańskim DA św. Stanisława Kostki już od kilku lat.

Duszpasterstwo różni się od „zadymionego pubu” czy dyskotek w stylu „techno”. Nikt w nim nie pije alkoholu ani nie pali papierosów, nie mówiąc już o zażywaniu narkotyków. – Może to wydawać się komuś dziwne, ale ich brak nikomu nie przeszkadza, nikt się też ich nie dopomina. Jest to na pewno pójście pod prąd współczesnej modzie i trendom, ale okazuje się, że w ten sposób także można się całkiem dobrze bawić – przekonuje Piotr, który przez długi czas organizował zabawy taneczne „u Kostki”.

Parafia studencka
Ks. Andrzej Przybylski jest proboszczem pierwszej w Polsce Personalnej parafii akademickiej DA „Emaus” w miasteczku studenckim w Częstochowie. – W 2004 roku spotkałem się z Janem Pawłem II, który był już bardzo chory. Gdy mu tłumaczyłem, że chcę wybudować w miasteczku studenckim kaplicę dla studentów, ożywił się i powiedział: „Tylko bądź blisko studentów”. Wziąłem sobie do serca te słowa – wspomina spotkanie z Papieżem. Parafia ma osobowość prawną i jest formalną jednostką organizacyjną Kościoła. Mogą do niej należeć osoby posiadające status studenta lub pracownicy częstochowskich wyższych uczelni. Członkowie parafii mogą w pełni korzystać ze wszystkich sakramentów świętych. Równocześnie mogą przynależeć do swojej parafii terytorialnej.

Budynek parafialny zbudowano praktycznie pod samymi oknami akademików. Teraz powstaje tam kaplica. – Studenci przyjmują parafię pozytywnie, zdarza się, że niektórzy pukają do mnie w środku nocy i proszą o rozmowę, bo „nie mają sił dalej żyć”, jakiś problem ich przerasta – opowiada ks. Andrzej.

W duszpasterstwie praktycznie codziennie odbywają się spotkania dla studentów. – Mamy „wieczory dla heretyków”, podczas których rozmawiamy na trudne tematy. Każdy może wypowiedzieć swoje zdanie, nie zgodzić się ze stanowiskiem Kościoła. Nikogo nie zmuszamy, aby przyszedł do naszego duszpasterstwa. Przez utworzenie tej parafii prawie pod oknami studentów staramy się jedynie pomóc w podjęciu tej decyzji i to skutkuje, bo przychodzi wiele nowych osób – dodaje.

Nie ilość, lecz jakość
Częstochowski przykład należy wciąż, niestety, do rzadkości. Duszpasterstwa akademickie, choć istnieją przy parafiach niedaleko akademików, to są od nich oddalone i studenci chodzą do różnych kościołów w mieście. Co może przyciągnąć ich do konkretnego duszpasterstwa? Zdaniem o. Góry jest to charyzmatyczny duszpasterz akademicki, który musi mieć to „coś”. Jest w tym sporo prawdy. Główny organizator Lednicy bez wątpienia nim jest. Wystarczy wybrać się na niedzielną „19” do poznańskich dominikanów; kościół pęka w szwach.

Nie chodzi jednak o ilość, a o jakość. Największe poznańskie duszpasterstwo przy parafii św. Rocha mieści się przy skupisku akademików Politechniki Poznańskiej. Studenci, idąc na uczelnię, „muszą” przejść obok kościoła. Na niedzielną Mszę św. spośród trzech tysięcy mieszkańców miasteczka studenckiego przychodzi ich ok. 500, czyli mniej więcej jedna piąta. Zdaniem ks. Jacka Rogalskiego, tamtejszego duszpasterza, nie liczby są jednak najważniejsze. – Nawet jeżeli na spotkanie w DA przyjdzie jedna nowa osoba, to będzie mnie to cieszyć – podkreśla.

Ks. Jacek często odwiedza studentów w akademikach. Są to bardzo gorące rozmowy, które przeciągają się do późnych godzin nocnych. – Stosunek do Kościoła tych osób jest albo pozytywny, albo negatywny. Albo go bronią, albo oskarżają. Wielu stwierdza: „Kościół miesza się do polityki”. Oni nie rozumieją, że Kościołem jesteśmy my wszyscy, a nie tylko sami księża – tłumaczy ks. Jacek.

Zaciekawić studentów
Duszpasterstwo akademickie musi się przystosować do czasów, w których żyjemy. W świecie wszechwładnej konkurencji oferta duszpasterstwa jest jedną z wielu i nawet na tablicy ogłoszeń w akademiku musi walczyć o swoje miejsce. Dlatego aby się utrzymać „na powierzchni”, powinna być odpowiednio przygotowana.

Z jednej strony trzeba zadbać o informację – są to najczęściej kolorowe ulotki, które studenci roznoszą po akademikach; z drugiej – potrzebne są konkretne i różnorodne spotkania w duszpasterstwie oraz prowadzone przez charyzmatycznego kapłana rekolekcje adwentowe czy wielkopostne. – Jeżeli mówi ciekawie, to wieść szybko się rozchodzi po akademiku i następnego dnia trudno do kościoła wcisnąć szpilkę – zauważa ks. Jacek.

Ważną formą przyciągania studentów do DA są również wyjazdy rekolekcyjne i turystyczne. Dłuższe przebywanie ze sobą pozwala poznać duszpasterza akademickiego oraz osoby, które już są we wspólnocie.

Studenci potrzebują duszpasterstwa akademickiego, bo dzięki niemu budują swoją wiarę i formację duchową. W dzisiejszym świecie, w którym wielu z nich traci nadzieję i wiarę w sens życia, duszpasterstwo jest takim miejscem, gdzie można ją odzyskać.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki