„Pierwsza fala” minęła

Rozmowa z Rafałem Blechaczem laureatem XV Międzynarodowego Konkursu Chopinowskiego.



Jak sobie radzisz z popularnością, która wybuchła tak nieoczekiwanie? Wszyscy chcą, żeby Blechacz u nich i dla nich grał

No tak, rzeczywistość, która przyszła po mojej nagrodzie jest zupełnie odmienna od tego, co działo się przed. Zaskoczyło mnie...
Czyta się kilka minut

Rozmowa z Rafałem Blechaczem – laureatem XV Międzynarodowego Konkursu Chopinowskiego.

Jak sobie radzisz z popularnością, która „wybuchła” tak nieoczekiwanie? Wszyscy chcą, żeby Blechacz u nich i dla nich grał…

– No tak, rzeczywistość, która przyszła po mojej nagrodzie jest zupełnie odmienna od tego, co działo się „przed”. Zaskoczyło mnie to – nawet bardzo. Nigdy nie przeżywałem czegoś podobnego – takiego natężenia koncertów, licznych wywiadów, spotkań, konferencji prasowych i różnych takich… medialnych historii. Ostatnie dni były pod tym względem ciężkie – trzeba było to wszystko przeżyć, no i dobrze zorganizować. Niekiedy nie miałem nawet czasu na poćwiczenie na fortepianie. Teraz jest już troszeczkę spokojniej, ponieważ ta „pierwsza fala” po konkursie minęła i wszystko wraca do normy. Wiadomo, że już nigdy nie będzie tak, jak przed konkursem, ale myślę, że odnajdę się w tej nowej rzeczywistości.

Czy wiesz, że nazywa się Ciebie na dziesiątki sposobów – na przykład „Małysz fortepianu”?

– Tak, słyszałem o tym. Wydaje mi się, że to są bardzo miłe oznaki. Każdy człowiek wyraża swoją radość najlepiej, jak umie. Jedni przyrównują to do sportu, inni do muzyki. Słyszałem nawet, że podczas ogłoszenia wyników w Filharmonii Narodowej zebrała się grupa szalikowców, którzy skandowali: „Rafał, Rafał!”. To też było bardzo sympatyczne.

Rafał Blechacz często grał podczas Mszy św. – m.in. w kościele w Nakle. Jak wspominasz te chwile?

– Tak, w parafii św. Wawrzyńca. Jeszcze teraz, gdy mam trochę czasu, to w niedzielę gram podczas Mszy Świętej lub na ważniejszych uroczystościach. Grałem również na Pasterce. Od pięciu lat istnieje w naszej parafii zespół młodzieżowy – często śpiewamy na różnych nabożeństwach. Ten kontakt z muzyką kościelną jest żywo obecny w moim życiu.

W tych pierwszych muzycznych krokach towarzyszył Ci ks. Jan Andrzejczak?

– Tak. On właściwie towarzyszył mi od samego początku, ponieważ jestem z parafii św. Wawrzyńca. Ksiądz proboszcz zorganizował nawet takie przesłuchanie na plebanii. Zaprosił na nie panią profesor, która wykładała organistykę na Akademii Muzycznej w Bydgoszczy, ponieważ rodzice chcieli zasięgnąć fachowej opinii, czy warto mnie kształcić muzycznie. No i tak oto – dzięki księdzu proboszczowi – mogę powiedzieć, że jestem w szkole muzycznej!

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 4/2006