Kto przyjmuje jedno z tych dzieci

Wychodzę na pustynię, aby przyjąć dziecko swoje głębsze ja domagające się miłości i wychowania



Trzech przyjaciół zdecydowało się żyć według ewangelicznych błogosławieństw. Jeden postanowił być pokój czyniącym. Drugi oddał się dziełom miłosierdzia. Trzeci stwierdził, że nie wie, jak żyć duchem błogosłwieństw i zdecydował, by najpierw pójść...
Czyta się kilka minut

Wychodzę na pustynię, aby przyjąć dziecko – swoje głębsze „ja” domagające się miłości i wychowania

Trzech przyjaciół zdecydowało się żyć według ewangelicznych błogosławieństw. Jeden postanowił być pokój czyniącym. Drugi oddał się dziełom miłosierdzia. Trzeci stwierdził, że nie wie, jak żyć duchem błogosłwieństw i zdecydował, by najpierw pójść na pustynię. Po pewnym czasie spotkali się w pustelni. Dwóch pierwszych, sfrustrowanych niepowodzeniami, postanowiło szukać jakiejś rady u trzeciego – pustelnika. A on nalał wody do kubka i poprosił, by zajrzeli do środka. – Widzicie coś? – zapytał. – Nie. Po chwili, gdy woda się uspokoiła, ponowił pytanie. – Teraz widzimy swoje twarze – stwierdzili. – Tak, i człowiek, dopiero gdy wyjdzie na pustynię, jest w stanie zobaczyć swoje wady.

Historia opowiadana przez Ojców Pustyni miała zabezpieczać przed pójściem na skróty. Jeśli nie zobaczę siebie, swojej biedy duchowej, poranień, noszonych przez lata skutów grzechów i pragnień, by żyć w niezależności od Boga, to grozi mi, że cały wysiłek bycia dobrym człowiekiem i bycia dla innych będzie piękną fasadą i życiem w zakłamaniu. A każdą nieprzyjętą przez siebie prawdę o sobie będę przypisywać ludziom dookoła siebie.

Człowiek prawdziwie oddany Bogu staje się dla ludzi o przewrotnym sercu jak lustro, w którym odnajdują własną nieprawość. Ludzie nieprawi nienawidzili Jezusa, zarzucając Mu te grzechy, których nie widzieli w sobie.

Pustynia modlitwy prowadzi do prawdy. Wysiłek wytrwania na modlitwie, do której wcale mnie nie ciągnie, której nie przeżywam i owocowania na początku nie zauważam, jest właśnie wyjściem na pustynię. Wychodzę na pustynię, aby przyjąć dziecko – swoje głębsze „ja” domagające się miłości i wychowania. Przyjąwszy dziecko, stawszy się jak dziecko, mogę wejść do królestwa niebieskiego, czyli przyjąć mądrość zstępującą z góry, przyjąć sercem przygotowane dla maluczkich Boże obdarowanie.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 39/2006