Logo Przewdonik Katolicki

Poznańska cezaromania

Adam Suwart
Fot.

Ostatni weekend września przebiegnie w Poznaniu pod znakiem obchodów dwóchsetlecia wizyty w tym mieście cesarza Francuzów Napoleona Bonaparte. Czy jednak jest co świętować i czy rzeczywiście romantyczna legenda napoleońska powinna nas skłaniać do obchodów na aż tak szeroką skalę? Ze wspomnianej okazji w stolicy Wielkopolski odbędzie się cykl wykładów, parady wojskowe, widowiska...

Ostatni weekend września przebiegnie w Poznaniu pod znakiem obchodów dwóchsetlecia wizyty w tym mieście cesarza Francuzów Napoleona Bonaparte. Czy jednak jest co świętować i czy rzeczywiście romantyczna legenda napoleońska powinna nas skłaniać do obchodów na aż tak szeroką skalę?

Ze wspomnianej okazji w stolicy Wielkopolski odbędzie się cykl wykładów, parady wojskowe, widowiska plenerowe, wystawa pamiątek po Napoleonie; wszystko po to, by upamiętnić postać „wielkiego dowódcy i przyjaciela Polaków”.

Królowie i cesarze
Przez Poznań, z racji jego szczególnego położenia geopolitycznego, przejeżdżało w dziejach nowożytnych bardzo wielu władców obcych państw.

Dla przykładu 22 czerwca 1842 roku przybył do Poznania król pruski Fryderyk Wilhelm IV. Jak odnotowały miejskie annały, monarchę witano bardzo uroczyście, tym bardziej że z chwilą objęcia przez niego tronu nastąpiło pewne złagodzenie kursu wobec Polaków na terenie zaboru pruskiego. Na cześć króla wydano więc wspaniałe przyjęcie, a sam monarcha był „łaskaw i wesół, mniej więcej do każdego z przedstawionych przemówił, a do niektórych lepiej znanych, odezwał się bardzo dowcipnie”. Dzień pruskiego monarchy w Poznaniu zakończył się wielkim balem w salach ratuszowych. Król opuścił stolicę Wielkiego Księstwa Poznańskiego bardzo zadowolony.

Inny przebieg miała wizyta w Poznaniu cara Rosji Mikołaja I. Monarcha ten, zwany żandarmem Europy, żywił szczególną antypatię do Poznania. Uważał bowiem, że znajduje tu schronienie wielu uchodźców politycznych z zaboru rosyjskiego. Gdy 19 września 1843 roku carskie powozy jechały przez Poznań do Rosji, Mikołaj I ostentacyjnie nie wysiadł z karety, by pozdrowić mieszkańców, mimo że na jego powitanie przybyły najwyższe władze zaborczego Księstwa Poznańskiego oraz grupy ciekawskich poznaniaków. Przy przejeździe przez most na Warcie jeden z powozów carskiej kancelarii stoczył się niespodziewanie w głęboki rynsztok. Wówczas na skutek nagłego wstrząsu wypaliła strzelba siedzącego z tyłu kozaka. Wystarczyło to carowi Rosji do rozpętania afery politycznej i sugestii, jakoby w Poznaniu dokonano nań nieudanego zamachu. Car opuścił Poznań obrażony i pełen nienawiści wobec Polaków z tych ziem.

Kult Napoleona
Wiele jeszcze koronowanych głów odwiedzało Poznań. Trudno jednak sobie współcześnie wyobrazić, aby ktoś postanowił organizować masowe obchody upamiętniające te wydarzenia... A jednak – władze miasta Poznania i podległe im Centrum Kultury „Zamek” postanowiły zorganizować fetę na cześć Napoleona Bonaparte i dwusetnej rocznicy jego pobytu w Poznaniu. Przeznaczone na ten cel środki publiczne wcale nie są małe, a i uroczystości zapowiadają się hucznie. M.in. ma się odbyć cykl wykładów upamiętniających postać cesarza, jego pobyt w Poznaniu; przewidziano też dwa duże widowiska plenerowe wystawione przez lokalne teatry, kostiumowy bal napoleoński z elementami inscenizacji, otwarcie specjalnej strony internetowej oraz wystawy pamiątek po „małym generale”. Organizatorzy podkreślają, że w 1806 roku „Poznań stał się na dwadzieścia dni nieformalnym centrum Europy – dzięki temu, że Napoleon urządził tu swoją kwaterę”. Mieściła się ona w monumentalnym gmachu dawnego Kolegium Jezuickiego, dziś zajmowanym przez Urząd Miasta.

Warto przypomnieć, że cesarz przybył do Poznania 27 listopada 1806 roku późnym wieczorem. Na jego cześć główny plac miasta i sąsiednie aleje otrzymały imię Napoleona. Pobyt cesarza – władcy dyktatorskiego i absolutnego – otoczony był wielkim splendorem i na miejscowym pospólstwie z pewnością wywierał głębokie wrażenie; koncerty, uroczyste nabożeństwa, wycieczki konne, polowania oraz przede wszystkim wielkie plany polityczne – tak swój czas Napoleon trawił w Poznaniu do 16 grudnia 1806 roku. Później cesarz był w Poznaniu jeszcze trzy razy, w tym w nocy z 12 na 13 grudnia 1812 roku przejeżdżał tędy potajemnie, po klęsce inwazji na Rosję.

Czas legendy
Po Napoleonie pozostała legenda – rozpowszechniana przez romantyków i żywa do dziś – o genialnym żołnierzu i spadkobiercy rewolucji, walczącym o wolność uciskanych ludów, pokonanym później przez siły reakcyjne. Epopeja napoleońska była tematem twórczości wielu artystów; w literaturze polskiej, oprócz licznych utworów poetyckich z czasów Księstwa Warszawskiego, najdoskonalszy wyraz znalazła w „Panu Tadeuszu” A. Mickiewicza i „Popiołach” S. Żeromskiego. Polacy, zwodzeni przez Napoleona mirażami niepodległości i wolności, które urzeczywistniły się pod postacią efemerycznego Księstwa Warszawskiego, mieli przez lata szczególne „nabożeństwo” do tej postaci. Nazwisko cesarza Francuzów pojawia się nawet w pochodzącym z tamtych czasów polskim hymnie narodowym.

Prawdy i półprawdy
Legenda, jak widać, trwa nadal... Tymczasem zbyt często zapominamy o tym, że w tradycyjnej historiografii Napoleon był niekiedy przedstawiany jako jeden z trzech ziemskich antychrystów (drugim miał być Stalin). I choć nie można dzisiaj patrzeć na takie określenia bez zrozumienia konwencji czasów, w jakich powstały, to jednak trudno nie pamiętać agresywnej walki Napoleona Bonaparte z Kościołem katolickim i samym papiestwem. Zrazu Napoleon stopniowo ograniczał niezależność Kościoła na ziemiach sobie podległych i zmuszał duchowieństwo do podporządkowania się władzy świeckiej, a wręcz osobie samego cesarza. Początkowo, w 1801 roku, doszło do podpisania konkordatu pomiędzy napoleońską Francją a Stolicą Apostolską. Znalazły się w tym dokumencie zapisy, które stały się zapowiedzią szybkiej krucjaty antypapieskiej Napoleona. W 1804 roku papież Pius VII wybrał się w podróż do Paryża, gdzie miał uczestniczyć w koronacji Napoleona. Lud Francji powitał głowę Kościoła entuzjastycznie, natomiast Napoleon potraktował Piusa jak poddanego. Szczególnej wymowy nabrał fakt, że w momencie ukoronowania, Napoleon pochwycił z rąk papieża koronę cesarską i sam włożył ją sobie na skronie, demonstrując całkowitą niezależność od jakiejkolwiek zwierzchności, a także gwałcąc wielowiekową tradycję.

W 1808 roku Napoleon rozkazał wojskom francuskim wkroczyć na teren państwa kościelnego i dokonać jego aneksji. Papież ekskomunikował Napoleona, nazywając go „rabusiem Patrymonium św. Piotra”. W odpowiedzi Napoleon aresztował papieża wraz z jego dworem i sekretarzem stanu. Dla wywiezionego z Rzymu Piusa VII rozpoczęło się wygnanie, które trwało do 1812/13 roku, kiedy to po miażdżącej klęsce cesarza w Rosji rozpoczął on mamienie papieża kolejnymi obietnicami. Ostatecznie 10 marca 1814 roku papież, wskutek słabnącej pozycji Napoleona, odzyskał wolność.

Prestiżowa porażka Napoleona nie oznaczała jednak przegrania rozpoczętej przezeń wojny z Kościołem katolickim, gdyż większość pomysłów cesarza na funkcjonowanie struktur kościelnych we Francji została niebawem przeprowadzona. Już na początku XX wieku ateistyczno-masońskie rządy Francji przeprowadziły zakrojoną na szeroką skalę sekularyzację i ateizację życia publicznego w tym kraju.

Świętując dziś w Polsce nieco bezrefleksyjnie „Dni Napoleońskie” i bezkrytycznie chwaląc postać cesarza, który zapisał się dwuznacznie w historii naszej ojczyzny i zgoła jednoznacznie w dziejach Kościoła, warto spojrzeć pełniej na tę postać i nie ulegać subiektywnej legendzie.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki