Jest taka liryczna, chyba wszystkim znana piosenka pt. „Pierwszy siwy włos”, ze słowami Kazimierza Winklera, spopularyzowana przed laty przez Mieczysława Fogga. Utwór wytrzymał próbę czasu, oparł się modom, nie trafił między „pamiątki niebyłe”, lecz wciąż znajduje nowych wykonawców i słuchaczy. Nieodmiennie treść piosenki wzrusza ludzi – często do łez, wywołuje wspomnienia, otwiera serca.
Babie lato wolno płynie przez jesienny park.
Z dala ktoś na mandolinie kołysankę gra.
Chodźmy, miła, pod nasz stary dąb,
Jakże kocham ciepło twoich rąk,
Pomyśl, ile to już lat idziemy przez ten świat.
Autor tekstu kreśli pejzaż, w którym widzimy mężczyznę i kobietę, męża i żonę. Nie są to jeszcze starcy, lecz ludzie, którzy stają na progu jesieni życia. Pierwszy siwy włos zauważony przez męża na skroni żony jest powodem jego wzruszenia, przypływu czułości i innych dobrych uczuć. Pojawiają się najpiękniejsze wspomnienia młodości, narodzenia wzajemnej miłości kojarzone z ważnym, ulubionym miejscem (stary dąb). Wspomnienia te z pewnością będą dla obojga źródłem oparcia, gdyby świat miał się stawać się dla nich coraz mniej zrozumiały.
Tak piękną mamy jesień, miła, cichą i pogodną.
Spójrz, jak babiego lata płynie srebrna nić.
Słowa męża, pełne spokoju, świadczą o tym, że rozumie on, iż tak jak dopełnieniem dnia jest wieczór, tak dopełnieniem życia jest wiek dojrzały, podeszły i starość. Z braku nerwowej reakcji żony, lecz raczej z wyczuwanego przez nas jej zasłuchania w słowa mężczyzny można rozumieć, iż podziela ona jego sposób patrzenia na świat, życie, że tak samo jak mąż godzi się z faktem przemijalności. Istotne, że u podłoża tego myślenia nie ma rezygnacji, poczucia klęski czy strachu. Jest pogodna świadomość dobrze przeżytego do tej pory życia. Ludzie ci nawet w swej starości będą życiowymi optymistami, ludźmi radości; taka postawa będzie owocem ich dotychczasowego spełnienia, zadowolenia, szczęścia, wiary w to, że „czas nie ostudzi ludzkich serc, gdy mocna miłość płonie”. W jesień życia wkroczą z bogatym doświadczeniem, życiową mądrością, trzeźwością ocen, znajomością świata i ludzi. Dokonując bilansów życiowych z pewnością częściej będą myśleć o Bogu, a z czasem i o śmierci. Pojawi się pewien dystans wobec spraw doczesnych i refleksje nad sobą, zapewne także ćwiczenie w cnotach.
Właśnie wspólnie wkraczają w nowe rejony życia świadomi tego, że odnajdą w nich swoiste uroki i wypełniające je treści. Miłość pomoże im w wyjściu naprzeciw nowym marzeniom, planom, które spełnią w działaniu. Nasi bohaterowie nie są egoistami, nie odgradzają się od świata – wręcz przeciwnie – czują się potrzebni, niezbędni; dobrze wiedzą, że jest przed nimi jeszcze wiele zadań i zobowiązań. Dlatego ciesząc się wzajemną obecnością i szczęściem głęboko łączącego ich uczucia, kończą liryczny, retrospektywny spacer po parku:
Chodźmy, już się kryje słońca blask,
W domu dzieci oczekują nas.
Pomyśl, ile to już lat idziemy przez ten świat...
Należy wierzyć, że dzieci takich rodziców są dziećmi dobrymi, a ich miłość do matki i ojca nie wyraża się słowami, lecz i czynami. Gdy będą dorosłe, nadal zechcą słuchać ich rad, a gdy rodzicom zaczną dokuczać dolegliwości wieku starczego, pospieszą z wszelką pomocą – nie z obowiązku, lecz wiedzeni potrzebą serca.
Prośmy Boga o taką jesień życia dla naszych bliskich i dla nas samych. Starajmy się na miarę swych możliwości „pomagać” Stwórcy w tym dziele, pamiętając, że na pogodną starość trzeba pracować przez całe życie, a czynnikiem, który rozstrzyga o tym, jak ją przeżyjemy, jest nasz własny charakter.
Uczyć się starzeć
Czy nie trzeba, abyśmy wszyscy uznali, że człowiek nigdy nie potrzebuje się wstydzić swego wieku, jeżeli go wewnętrznie akceptuje i wypełnia właściwą mu rolę? Na przełomie czasu minionego i czasu nowego powinniśmy zrozumieć, że człowiek winien przeżyć cały swój czas, od dzieciństwa po sędziwą starość, w pełni go akceptując. Powinniśmy starać się o wzajemną tolerancję, nie: o wzajemne uznanie, pamiętając, że wszyscy mamy coś sobie wzajemnie do dania. Mówiąc konkretnie: Czym byłby świat i Kościół bez radosnej, niewinnej, prostej wiary dzieci, których dzieciństwo nie zgasło w przedwczesnej dojrzałości, jak się to dziś tak często dzieje? Czym byłby świat i Kościół bez burzliwego niepokoju i dynamizmu młodych? Czym bez siły i stanowczości ludzi stojących w sile wieku? Czym byłby bez dojrzałego sądu, cichej cierpliwości i pogodnej rezygnacji ludzi starych? I czym bylibyśmy my wszyscy bez wzajemnego zaufania, gotowości dostrzegania innych i akceptowania ich? Może dziś, kiedy dominuje przyszłość i dlatego w pewnym momencie zatrzymuje się wskazówki zegara, byłoby rzeczą najważniejszą już od młodości akceptować starość i uczyć się samemu starzeć, a przez to przyjmować czas z chrześcijańską nadzieją.
Poznań–Warszawa–Lublin 1983, s. 274.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!











