Logo Przewdonik Katolicki

Wszystko stało się nowe

o. Paweł
Fot.

Każda tragedia jest dopuszczona po to, byś przez nią odnalazł prawdziwe życie. Byś w tej tragedii odnalazł prawdziwego Boga, obecnego przy prawdziwym, niezakłamanym człowieku Grozi nam życie z Chrystusem poznanym według ciała, czyli poznanym po ludzku. Przykrojonym do naszych wyobrażeń o Nim. Męcząca jest taka osoba, którą już znamy, która jest przewidywalna i stopniowo staje...

Każda tragedia jest dopuszczona po to, byś przez nią odnalazł prawdziwe życie. Byś w tej tragedii odnalazł prawdziwego Boga, obecnego przy prawdziwym, niezakłamanym człowieku

Grozi nam życie z Chrystusem poznanym według ciała, czyli poznanym po ludzku. Przykrojonym do naszych wyobrażeń o Nim. Męcząca jest taka osoba, którą już znamy, która jest przewidywalna i stopniowo staje się nudna. Odnosi się to także do Boga. Nudna jest modlitwa, która jest tylko spotkaniem z naszą ideą Boga. W spotkaniu z ideą nic poruszającego nie może się wydarzyć.

A Chrystus czyni wszystko nowe. Nie chce być ideą, nie chce być z boku, nie chce być przez nas wykorzystywany. Aby przemienić nasze serca, wprowadza nas w sytuacje, z którymi nie mamy szans sobie po ludzku poradzić.

Wichura na jeziorze, w nocy, łódź zalewana wodą to symbol takiej beznadziejnej sytuacji. Właśnie taka sytuacja, a ściślej, nasze reakcje, są wtedy sprawdzianem naszej wiary. Lęk, zwątpienie, poczucie odrzucenia przez Boga pokazuje słabość mojego życiowego fundamentu. Gmach mojego życia nie został oparty na skale ufności w Boże Miłosierdzie. Fale uderzają, a moje życie, moje stare życie, się wali.

Każda tragedia jest ci dana po to, byś przez nią odnalazł prawdziwe życie. Byś w tej tragedii odnalazł prawdziwego Boga, obecnego przy prawdziwym, niezakłamanym człowieku. Byś prawdziwie zawołał do Boga, choćby były to słowa tak biedne, jak słowa apostołów tonących w łodzi: „Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?”. Byli wtedy bardzo prawdziwi. Ich serca zostały poruszone i poruszone zostało serce Boga. Nastała cisza Bożego zmiłowania.

O takiej ciszy opowiedział mi pewien marynarz. Sytuacja jak z Ewangelii. Kiedy pod naporem fal i wichru zaczęła trzeszczeć konstrukcja statku, a załoga była już przekonana, że statek się za chwilę rozpadnie, on zawołał donośnie i z przerażeniem: „Jezu, ratuj!”. Nastała taka cisza, że usłyszał łomot własnego serca. Odnalazł swoje serce i odnalazł żywego Boga.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki