Logo Przewdonik Katolicki

Bóg jest blisko

bp Damian Muskus OFM
il. A. Robakowska/PK

Mk 4, 35–41 - wtedy rzekł do nich: Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?

W Ewangelii o uciszeniu burzy na jeziorze odnajdujemy opis naszych własnych lęków, bezradności, wiary, która słabnie pod wpływem poczucia zagrożenia, i rodzących się pod wpływem trudnych sytuacji obaw, że jesteśmy opuszczeni przez Boga, sami przeciwko żywiołom, które usiłują nas zniszczyć i pochłonąć. Odnajdujemy się w tym słowie na różnych poziomach: relacji z Bogiem, życia osobistego, a w ostatnim czasie również odkrywamy, jak trafnie oddaje ono sytuację znękanego pandemią świata i borykającego się z niełatwymi doświadczeniami Kościoła. 
Uderzający w tej opowieści jest kontrast między niewzruszonym spokojem Jezusa a przerażeniem Jego uczniów; między głębokim snem Pana a szalejącą burzą i gwałtownym wiatrem. Do takiego snu w samym środku żywiołu zdolny jest tylko ktoś, kto czuje się bezpiecznie i bezgranicznie ufa Temu, który jest Stwórcą wszelkich żywiołów i ma nad nimi władzę. Takiego zaufania do Najwyższego zabrakło uczniom Jezusa. Słowa: „Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?” nie są tylko skargą czy wyrazem bezradności. Brzmi w nich oskarżenie o nieczułość i obojętność. To oskarżenie jest w istocie manifestem braku zaufania do Mistrza. Uczniom nie wystarczy, że On jest wśród nich, że jest bardzo blisko. Nie potrafią czerpać otuchy z obecności Jezusa. Lęk jest silniejszy niż zaufanie. 
Oskarżanie Boga o nieobecność czy o obojętność na ludzkie cierpienie nie jest niczym nowym. Wznosiło się krzykiem do nieba w czasach starotestamentalnych, odzywało się wśród słuchaczy Jezusa, było powtarzane wielokrotnie w historii Kościoła i świata. Głośno brzmi również dzisiaj, gdy stawiane są Kościołowi pytania o tolerowanie zła, o wyrządzane krzywdy, o cierpienia najsłabszych. „Gdzie jest Bóg?” – woła wielu, nie widząc, że On jest w samym środku burzy, w samym centrum ludzkiego bólu.
Dlaczego więc są ślepi na Jego obecność? Powody nasuwają się dwa. Po pierwsze, jak apostołowie na łodzi, skupiają się na zagrożeniach z zewnątrz. Ewangelia, o której mówimy, często zresztą bywa wykorzystywana do zilustrowania narracji o łodzi Kościoła targanej wichrami świata, różnego rodzaju prądami kulturowymi, laicyzacją i wszelkimi siłami zła, które czyhają na chrześcijaństwo, by je zniszczyć. Owszem, można z przerażeniem patrzeć na  fale zalewające łódź. Ale można też z ufnością spojrzeć na obecnego w niej Jezusa i z tego widoku czerpać przekonanie, że nic mi nie grozi, bo Bóg jest blisko!
Drugi powód również związany jest z niewłaściwą perspektywą, czyli z koncentracją na własnej słabości i bezradności wobec sił, które są potężniejsze od człowieka. Kontemplacja swojej kruchości wobec sytuacji, które nas po ludzku przerastają, i kryzysów, na które nie potrafimy znaleźć lekarstwa, nie przyniesie ocalenia, nie uciszy burz. Pogodzenie się z własną słabością i zrozumienie, że nie pokonamy jej po swojemu, tworzy jednak miejsce dla Boga, staje się początkiem uciszenia żywiołów, uleczenia, powrotu do poczucia bezpieczeństwa i zaufania Panu.
Tak jak burza na jeziorze, nasze życiowe i wspólnotowe burze i kryzysy mogą przynieść dobre owoce, o ile w samym środku ich przeżywania, nieraz bardzo bolesnego, usłyszymy pytanie, które kończy tę Ewangelię: „Kim On jest właściwie, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne?”. Dla nas wszystkich, będących w Kościele, zmagających się z wątpliwościami, poszukujących prawdy i nadziei, nie ma istotniejszego pytania. Być może potrzebne są nam wstrząsy i burze, byśmy wreszcie potrafili je usłyszeć. Kim jest Jezus? Nie pytajmy dziś, czym jest Kościół, kim jesteśmy my sami, nie pytajmy o to, jaki jest świat. Jeśli odnajdziemy odpowiedź na to najważniejsze pytanie, jeśli w naszych trwogach i zamęcie zobaczymy Śpiącego u wezgłowia łodzi, poznamy odpowiedzi na pytania, które nas dziś nurtują. Odnajdziemy drogę do uleczenia, do prawdziwego pokoju, który płynie z niewzruszonej, wiernej obecności Pana.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki