Nie ma spraw...
W największych polskich miastach trwa właśnie objazdowy maraton odnowionych cyfrowo najlepszych filmów Ingmara Bergmana. To idealna okazja, żeby na nowo, a dla większości po raz pierwszy na dużym ekranie, spotkać się z jednym z najciekawszych reżyserów światowego kina. Jego filmy to doskonałe, choć rozpaczliwe studium tego, jak może wyglądać życie ludzkie bez Boga.
Nie ma spraw ważniejszych niż życie, miłość i śmierć – powiedział Bergman może niezbyt odkrywczo, ale rzeczywiście o tych sprawach traktują jego filmy. Gdyby jednak ogarnąć je wszystkie szerokim spojrzeniem, można dojść do wniosku, że według Bergmana życie jest bezgranicznie smutne, miłość to mijanie się obcych sobie ludzi, więc pozostaje śmierć, przed którą nie ma ucieczki. Bergman przez jakiś czas zmagał się z Bogiem w swojej twórczości, później programowo wręcz Go odrzucając. Pozostał sam smutek i lęk, którym naznaczone były wszystkie relacje międzyludzkie. Stworzył kino ponadczasowe. Poprzez niezwykły sposób filmowania i zbliżenia wdzierając się wręcz w zakamarki ludzkiej duszy, pokazał w gruncie rzeczy, do czego prowadzi rozpad wartości chrześcijańskich.
Reżyser ambitny
Ingmar Bergman urodził się w 1918 roku w Uppsali – cichym średniowiecznym mieście na północy Szwecji. Jego ojciec był luterańskim pastorem – przez pewien czas pełnił obowiązki kapelana rodziny królewskiej. Nie był łagodnym człowiekiem i dzieciństwo przyszłego reżysera upłynęło w trudnej purytańskiej atmosferze, co później znalazło oddźwięk w jego filmach. Uciekał w świat wyobraźni, bawiąc się w teatr marionetek, do którego sam robił lalki. Na uniwersytecie w Sztokholmie studiował literaturę i historię, interesował się teatrem, pisał sztuki. Prowadząc bogate życie towarzyskie, rekompensował sobie surową domową atmosferę. Jego filmowe początki były klapą, a na przełomie lat 40. i 50. nic jeszcze nie wskazywało, że stanie się twórcą arcydzieł kina psychologicznego. W tym czasie trafił do sztokholmskiego Stadteatre, gdzie poznał grupę aktorów: Gunnel Lindblom, Maxa von Sydowa, Ingrid Thulin oraz Bibi Andersson, z którymi nakręcił wkrótce najlepsze swoje obrazy.
W jego artystycznym życiu przełom nastąpił w roku 1957 wraz z filmem „Siódma pieczęć”. Do końca lat 50. miał na koncie dwie Złote Palmy z Cannes, Złote Lwy z Wenecji, Złotego Niedźwiedzia i Oscara za najlepszy film zagraniczny. Jego nazwisko kojarzono na świecie z kinem niełatwym i ambitnym, a każda kolejna produkcja stawała się dla kinomanów wydarzeniem. A był reżyserem niezwykle płodnym: bywało, że w ciągu roku wchodziły na ekrany dwa jego filmy. Właściwie wszystkie mówiły o tym samym, o problemach, z którymi Bergman naprawdę się zmagał. Fabularna historia, zwykle nawet niezbyt skomplikowana, była tylko pretekstem do pokazania głębokich psychologicznych lęków współczesnego człowieka: gdzie jest Bóg i dlaczego milczy, czy możliwe jest porozumienie z drugim człowiekiem, jaki sens ma cierpienie i śmierć, a wreszcie jaki jest sens życia w ogóle?
Bezsłowne tajemnice
Twórczość Bergmana można podzielić na dwa etapy. W pierwszym – od „Siódmej pieczęci” po „Ciszę” – reżyser rozprawia się z Bogiem, poszukuje Go, zmaga się z Nim. Kręci trylogię, na którą składają się: „Jak w zwierciadle”, „Goście Wieczerzy Pańskiej” i „Milczenie”. Dotyczy ona relacji człowieka z Bogiem. Tytuł ostatniego obrazu odnosi się do milczenia Boga i kryzysu wiary. O temacie tej produkcji mówił: „to tumult, jaki powstaje pomiędzy ciałem i duszą, kiedy nie ma Boga”. Następne jego filmy, opowiadające już tylko o relacjach międzyludzkich, wciąż dotykają właśnie tego: koszmaru, w jaki zamienia się życie, gdy nie ma w nim Najwyższego.
Bergman jest mistrzem psychologicznego dramatu, a sposób, w jaki wydobywał z ekranowych postaci ich emocje i afekty, jest niespotykany w światowym kinie. Bezwzględność, z jaką zaglądał do mrocznych czeluści ludzkich dusz, sprawia, że oglądanie wielu filmów nie należy do przyjemności. O tego rodzaju obrazach sam powiedział: „Dziś czuję, że w «Personie» – a później w «Szeptach i krzykach» – posunąłem się tak daleko, jak tylko mogłem. W poczuciu wolności dotknąłem bezsłownych tajemnic, które jedynie kino potrafi unieść”.
Przegląd „W zwierciadle Bergmana” gromadzi tłumy widzów. Niektóre seanse muszą być ponadprogramowo powtarzane. Cieszy, że wciąż oczekujemy od sztuki przeżycia i wstrząsu, który zmusza do myślenia. Tym bardziej, że to kino najwyższych lotów.
Daty i szczegóły projekcji na stronie www.gutekfilm.pl
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













