O liście Wildsteina napisano już wszystko, ale pragnę zwrócić uwagę na jeszcze jedną okoliczność. Dzięki jej upublicznieniu stało się bowiem coś, o czym w ostatnich latach mogliśmy jedynie pomarzyć: wielu ludziom zaczęła powracać pamięć, skutecznie amputowana wcześniej przez grupę cwaniaków politycznych, którym wtórowało solidne zaplecze w mediach. Wsłuchując się w opowieści ludzi o wydarzeniach ze schyłkowych lat "przodującego systemu" - co robili, jakie mieli przejścia ze "smutnymi i cichymi", kto ze znajomych na nich donosił - można odnieść wrażenie, że czas się cofnął i znowu zaczynamy mówić podobnym językiem. Czy taki fenomen wyzwalania pamięci nie budzi nadziei?
Zamiast sloganu "daruj i zapomnij" przebija się powoli zasada: "darujmy sobie zapominanie". Zwłaszcza że ci, którym mielibyśmy niby przebaczać, wcale o to nie proszą. I choćby tylko dlatego przywoływanie - dla opisu zaistniałej sytuacji - historii zdrady św. Piotra i Judasza, wydaje się pomysłem całkowicie chybionym. Pamiętamy przecież, że pierwszy papież po trzykrotnym zaparciu się Mistrza gorzko zapłakał, natomiast Judasz nie wytrzymał piętna zdrady, popadł w rozpacz i popełnił samobójstwo. My natomiast do tej pory słyszymy jedynie od ludzi, którym udowodniono agenturalną przeszłość, zapewnienia, że to ich skrzywdzono, bo oni nikomu swoją działalnością nie zaszkodzili. To może komunistyczna bezpieka w ogóle nie miała agentury?
W takim klimacie politycznym SLD, po ostatniej Radzie Krajowej, postawiło na konfrontację, wietrząc w tym szansę przetrwania na scenie politycznej. Zaczęli się więc kreować na obrońców zdrowego rozsądku i ukazują polityków centroprawicy jako paskudnych radykałów, którzy przez "polityczne awanturnictwo" - czyli rozliczenie afer, lustrację i dekomunizację - nieuchronnie zmierzać będą do zniszczenia Rzeczpospolitej. Sami natomiast postanowili bronić wątpliwych dokonań III Rzeczpospolitej, umów Okrągłego Stołu oraz zawiązanych wówczas grup interesu. W tej sytuacji poważny kłopot mogą przeżywać politycy i sympatycy Unii Wolności, która może otwarcie wpaść w ręce lewicy, albo jak kto woli - centrolewicy. Cóż, wieściłem to już przed kilkunastu laty - co pozwalam sobie przypomnieć najmłodszym utracjuszom raju - ale wiele osób nie chciało wtedy przyjąć tego do wiadomości. Co się odwlecze, to nie uciecze: od dłuższego czasu w kuluarach sejmowych plotkuje się o próbie budowania nowej lewicy, która miałaby powstać z połączenia SdPl Borowskiego, grupy skupionej wokół Janika, a także Unii Wolności, z udziałem Aleksandra Kwaśniewskiego i, być może, Andrzeja Olechowskiego.
Wprawdzie UW zapewnia, że nie po drodze jej z Borowskim oraz Janikiem i zapowiada utworzenie centrum, które firmować mają Tadeusz Mazowiecki i Jerzy Hausner. Jest to odpowiedź na apel części środowiska krakowskiego, ale szkoda, że nikt nie mówi, czym owo centrum miałoby się różnić od poprzedniego, w którym głównym rozgrywającym była UW. Zresztą, za sprawą stosunku do lustracji, nastąpiła taka polaryzacja sceny politycznej, iż miejsca dla owego, enigmatycznego centrum, pozostało niewiele. I cóż to za centrum: język Frasyniuka umiaru nie zna, młodzieżówka zaciekle walczy z wszechpolakami Giertycha, a "siła spokoju" fraternizuje się z dawnym sekretarzem krakowskiego KW PZPR, który właśnie uciekł z SLD. Czy Polsce jest potrzebna reaktywacja takich, dobrze już znanych, kompromisów?
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













