Logo Przewdonik Katolicki

Potrzeba docierania do prawdy

Mateusz Wyrwich
Fot.

O działalności Służby Bezpieczeństwa w Polsce powstało już wiele filmów dokumentalnych. Każdy z nich jednak tylko fragmentarycznie opowiada o bezpiece. Tym cenniejsza była więc prezentacja dwóch nowych dokumentów wykorzystujących wyłącznie zdjęcia oryginalne. Organizatorem ich prezentacji w warszawskim Domu Spotkań z Historią był Ośrodek KARTA oraz IPN. Z końcem lat osiemdziesiątych...

O działalności Służby Bezpieczeństwa w Polsce powstało już wiele filmów dokumentalnych. Każdy z nich jednak tylko fragmentarycznie opowiada o bezpiece. Tym cenniejsza była więc prezentacja dwóch nowych dokumentów wykorzystujących wyłącznie zdjęcia oryginalne. Organizatorem ich prezentacji w warszawskim Domu Spotkań z Historią był Ośrodek KARTA oraz IPN.



Z końcem lat osiemdziesiątych Służba Bezpieczeństwa likwidowała coraz to większe zasoby materiałów archiwalnych. Wśród niszczonych w MSW archiwaliów znalazły się również filmy. Stąd też, można przypuszczać, tak niewiele jest ich dziś w archiwach IPN. Prawie w ogóle nie ma materiałów filmowych z lat pięćdziesiątych. Największa spuścizna z tamtego czasu pochodzi z Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich. Są to przede wszystkim wizje lokalne prowadzone w czasie śledztw dotyczących niemieckich zbrodni. Sporą część stanowi też niemiecka dokumentacja eksterminacji Polaków z początkowego okresu okupacji. Gross jednak materiałów, o czym mówił Jacek Sawicki z IPN, dotyczy lat sześćdziesiątych, siedemdziesiątych i osiemdziesiątych i wiąże się z takimi wydarzeniami, jak obchody Millennium na Jasnej Górze czy Marca 1968 roku. Najwięcej dokumentacji filmowej i fotograficznej dotyczy inwigilacji korespondentów państw zachodnich, również działalności opozycji lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych.
Samospalenie w rytmie Mozarta
Podczas projekcji w Domu Spotkań z Historią zaprezentowano dwa różne od siebie filmy. Jeden z nich to materiał zrealizowany przez Służbę Bezpieczeństwa, który trudno zakwalifikować. Jest on bowiem na poły instruktażem zrealizowanym dla młodych pracowników służb, po części zaś niezbyt udaną, amatorską propagandówką. Film bezpieki zatytułowany "Sami o sobie - kulisy pracy operacyjnej Biura Obserwacji MSW" w żadnej mierze nie przypomina ani obrazów Leni Riefenstahl - propagatorki nazizmu, ani też Sergiusza Eisensteina - opiewającego totalitaryzm komunistyczny. Jest to po prostu zlepek materiałów pokazujących pracę operacyjną SB od lat siedemdziesiątych po dziewięćdziesiąte, zrealizowanych, jak wyjaśnia esbecka komentatorka, "przy wykorzystaniu stałych punktów zakrytych, samochodów specjalnie przystosowanych do tajnego filmowania oraz kamer filmowych instalowanych w teczkach-aktówkach czy innych przedmiotach codziennego użytku". W części jest on również realizowany przez ekipę filmową występującą w sposób oficjalny "pod legendą ekip filmowych Telewizji Polskiej". Propagandowo-instruktażowy charakter filmu niekiedy jednak, wbrew woli autorów, nabiera cech demaskatorskich. Zwłaszcza wtedy, gdy obnaża niski poziom przedstawicieli "aparatu", którzy pałowanie studentów w 1968 r. nazywają "działaniem służb porządkowych", a schody kościoła pw. św. Krzyża w Warszawie, z tłumem uciekających do jego wnętrza studentów, uważają za "trybunę, z której padają hasła antypaństwowe". Niewątpliwym szczytem "poetyckiej fantazji" funkcjonariuszy służb jest jednak pokazywanie samospalenia się Ryszarda Siwca, we wrześniu 1968 na Stadionie X-lecia w Warszawie, z podkładem muzycznym skocznych - "German Dance" Mozarta.

Krok po kroku do zniewolenia
O wiele ważniejszym obrazem jest jednak film "Rozpoznawać, wykrywać, zapobiegać. Pod okiem bezpieki 1956-1989". Zrealizowali go pracownicy naukowi IPN z Gdańska i studenci Wydziału Dziennikarskiego Uniwersytetu Gdańskiego. Film powstał z archiwalnych zdjęć filmowych, fotografii i dokumentów. W prostej, czasem ascetycznej formie pokazuje "krok po kroku" działania służb zmierzających do całkowitego zniewolenia społeczeństwa i oddania go pod panowanie sowieckiego namiestnika. Obraz rozpoczyna wiersz Kazimierza Wierzyńskiego pt. "Moralitet o czystej grze": "Pukanie do drzwi. Teraz czekamy w południe, najlepiej prywatnie. Dawniej godzinami do ściany, teraz prosimy siadać, pomówmy poufnie. Dawniej piwnica, karetka, przepadł. Teraz, niech pan się zastanowi. Bo jakże inaczej. Czasy unormowane. Nie jest aż tak źle. Mieszkanie z puli premiera. Paszport konsularny na lata. Stypendia. Kongresy. Pan widzi, wszystko się zmienia. Żadna deprawacja, denuncjacja, żaden Orwell. To informacja. Nasze prywatne okna na świat. Kto z kim? Tak czy nie?".
Film przede wszystkim przypomina, o czym się już dziś rzadko pamięta, iż SB "postrzegała społeczeństwo jako potencjalnego wroga, którego trzeba było kontrolować i w razie potrzeby neutralizować". A jej prawdziwy charakter "ukształtował się pod nadzorem sowieckich służb specjalnych i pomimo różnych reorganizacji i pozornego cywilizowania metody działania pozostawały te same". Wszelkie zaś zmiany tylko "odzwierciedlały nowy kurs w polityce Kremla".
Autorzy filmu konsekwentnie starają się pokazać, jak bardzo podobne były działania SB zarówno za czasów Gomułki, jak i Jaruzelskiego. Ten ostatni sam zresztą potwierdził ciągłość służb, dekorując w 1984 roku funkcjonariuszy UB, w tym Radkiewicza, najwyższymi odznaczeniami PRL.
Tę ciągłość potwierdziły również wydarzenia późniejsze. Choćby wspomnieć ponad stu zamordowanych przez SB w latach osiemdziesiątych, w tym - już podczas obrad Okrągłego Stołu i po jego zakończeniu - księży Zycha, Niedzielaka, Suchowolca. Dokument zrealizowany przez gdański IPN w sposób niezwykle sugestywny pokazuje też rozsnuwanie tej samej co przed laty pajęczyny. Tyle tylko, że za pomocą bardziej nowoczesnych technik. Poruszającym przykładem jest opowieść o Sabinie Korejwo, która była upostaciowieniem niezwykłego heroizmu w walce z UB. To dzięki niej powstały, jedne z pierwszych, tablice upamiętniające Armię Krajową. I właśnie wokół niej SB rozsnuła sieć podejrzeń o współpracę z bezpieką. Film opisuje inwigilowanie jej całej rodziny do 1976 roku. Zakładanie podsłuchów, szykanowanie dorosłych w pracy, a dzieci w szkole.
Film opisuje nie tylko zasadę, ale i język metody. Otaczanie tą KGB-owską pajęczyną w języku "esbeckim" nazywano zabezpieczaniem. A "słowo zabezpieczać to jedno z najważniejszych słów bezpieki. Zabezpieczany był przejazd generała. Zabezpieczany był ksiądz Jerzy i demonstracje studenckie. Brama nr II w Stoczni to miejsce szczególnie silnie zabezpieczane przez SB" - mówi komentator w filmie.
Wśród wielu przykładów dokument opowiada również o inwigilacji na każdym kroku "za działalność antypaństwową" ludzi, którzy zapalali znicze na grobach pomordowanych przez komunistów w 1970 roku. Podobnie jak i tych, którzy upominali się o ukaranie winnych tej zbrodni. "Szantażowano również rodziny, które odważyły się napisać na tabliczce nagrobnej: zginął w wypadkach grudniowych". Ostatnią dużą operacją SB była inwigilacja przyszłych posłów OKP na Sejm wybranych 4 czerwca 1989 roku. Niektórych kandydatów próbowano nawet kompromitować, kolportując oszczercze ulotki.
O tym, jak dalece Służba Bezpieczeństwa PRL przeniknęła do naszego życia, mówi końcowa sekwencja filmu: "W ostatecznych bilansie SB odniosła jednak wielkie zwycięstwo, zacierając ślady swej działalności. Szacuje się, że w niektórych województwach spalono do 90 proc. akt operacyjnych. Przede wszystkim teczek pracy agentury i materiałów IV Departamentu zajmującego się rozpracowaniem Kościoła. Nie zablokowało to jednak potrzeby docierania do prawdy. Po przejęciu archiwów służb specjalnych przez archiwum Instytutu Pamięci Narodowej historycy zbliżają się do niej krok po kroku".
Obydwa filmy będą niebawem prezentowane w szkołach i podczas wykładów edukacyjnych prowadzonych przez IPN.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki