Gry i gierki

Czy politycy sądzą, że prowadzone przez nich gierki polityczne są jeszcze czytelne dla tych, którzy na nich głosowali? Gdyby wsłuchali się w głos ulicy, szybko przekonaliby się jak jest. Przykładem jest zapowiedź Donalda Tuska o przejściu PO do twardej opozycji wobec rządu PiS. Zyskała ona wprawdzie przychylność większości mediów, a Wałęsa uznał ją za "naturalną, dobrą i właściwą",...
Czyta się kilka minut

Czy politycy sądzą, że prowadzone przez nich gierki polityczne są jeszcze czytelne dla tych, którzy na nich głosowali? Gdyby wsłuchali się w głos ulicy, szybko przekonaliby się jak jest. Przykładem jest zapowiedź Donalda Tuska o przejściu PO do twardej opozycji wobec rządu PiS. Zyskała ona wprawdzie przychylność większości mediów, a Wałęsa uznał ją za "naturalną, dobrą i właściwą", ale nie sądzę, aby została zrozumiana i zaakceptowana przez wielu ludzi.

Media podczas kampanii wyborczej wyraźnie faworyzowały Tuska i jego partię, więc powstanie rządu Kazimierza Marcinkiewicza wywołało swoistą demonstrację rozczarowania. W prasie i eterze nie ustają więc dywagacje: dlaczego PiS chce rządzić bez PO; kim są - nieznani wcześniej - nowi ministrowie i czy będą oni jedynie administratorami swoich resortów; czy to prawda, że szefowie tzw. resortów siłowych z PiS dysponują "kwitami" na niektórych polityków PO - czyżby wystraszyli ich i dlatego nie doszło do powstania koalicji? Mnie początkowe ruchy - przynajmniej te dotyczące zmian w MSWiA - oraz zapowiedzi kolejnych działań wydają się obiecujące. Oczekuję więc konsekwencji: rozwiązania Wojskowych Służb Informacyjnych, reformy w policji, likwidacji przerośniętych struktur Komendy Głównej, a także ostatecznego usunięcia byłych funkcjonariuszy SB ze służb specjalnych i cywilnych, w tym także z grona komendantów wojewódzkich.

Wiadomo, że głównym architektem ostatnich posunięć PiS jest wyjątkowo zręczny polityk gabinetowy - Jarosław Kaczyński. Do tej pory, jak się zdaje, zdołał ugrać wszystko co chciał, a i teraz nadal to on rozdaje karty. I chociaż z powodów strategicznych postanowił usunąć się w cień, jest obecnie najbardziej wpływową osobą w państwie. Wydaje się typem długodystansowca, sięgającym wyobraźnią nie tylko do następnej kadencji, lecz wiele lat w przyszłość. Czyż od pewnego czasu nie zmierza konsekwentnie do zbudowania na polskiej scenie politycznej silnej partii centrowej? Byłaby ona wzorowana, zapewne, na zachodnioeuropejskich partiach chadeckich, lecz sama miałaby raczej charakter ludowo-narodowy. Cóż, jeśli ów zamiar powiedzie mu się, to pozostałym partiom nielewicowym pozostanie włączyć się w ów projekt, pod groźbą marginalizacji. Ciekawe, co uczynią wówczas politycy PO, którzy na razie sprawiają wrażenie, jakby trudno im było przezwyciężyć powyborczą frustrację. Jakże trudno pogodzić się im z przegraną...

Nie należę wprawdzie do grona sympatyków PO, ale myślę, że już czas, aby jej liderzy przestali się dąsać na rzeczywistość. Jeśli tego nie uczynią, to - jak ćwierkają wróbelki na Wiejskiej - niebawem może nastąpić rozpad tej partii. Kto wie, czy wtedy ci bardziej "zazuci", skupieni wokół nieprzejednanego Donalda Tuska, nie ujrzą pleców Jana Rokity i tych, którzy podążą za nim do współpracy z PiS?

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 46/2005