Solidarna Polska - niewypał czy nowa szansa prawicy?

Nowa partia powstanie na początku przyszłego roku. Na razie Solidarna Polska tworzy pierwsze struktury w terenie. Entuzjazm jest spory, a chętnych nie brakuje zapewniają związani z nią posłowie. Nie brakuje jednak też wątpliwości czy projekt odniesie sukces.
Czyta się kilka minut

Nowa partia powstanie na początku przyszłego roku. Na razie Solidarna Polska tworzy pierwsze struktury w terenie. Entuzjazm jest spory, a chętnych nie brakuje – zapewniają związani z nią posłowie. Nie brakuje jednak też wątpliwości czy projekt odniesie sukces.

 
 
Jarosław Kaczyński–Zbigniew Ziobro – ten tandem wydawał się nierozłączny. Dla większości wyborców PiS obaj politycy byli największymi symbolami tej partii. To ich najczęściej atakowały media, rozliczając okres rządów tego ugrupowania. To również ich politycy SLD i Platformy chcą wspólnie stawiać przed Trybunałem Stanu za rzekome „zbrodnie PiS”. Powstało więc wrażenie, że między Kaczyńskim a Ziobrą nie ma praktycznie żadnych różnic.
Jednak dla osób z bliska obserwujących to, co się dzieje w największej partii opozycyjnej, było wiadomo, że relacje między jej liderem a jego popularnym zastępcą od dawna nie układały się najlepiej. Kaczyński lekceważył Ziobrę. Ten z kolei coraz krytyczniej odnosił się do kierunku, w jakim zmierza partia.
Przełom nastąpił po przegranych przez PiS wyborach parlamentarnych. Ziobro i blisko związani z nim europosłowie Jacek Kurski i Tadeusz Cymański w kilku wywiadach skrytykowali sytuację w PiS i to, w jaki sposób była prowadzona kampania. Zostali za to usunięci z partii. Solidaryzująca się z nimi grupa ok. 20 parlamentarzystów PiS utworzyła własny klub parlamentarny Solidarna Polska. Ich również wyrzucono z partii.
Kolejny rozłam w największej partii opozycyjnej stał się faktem.
 
Prawica RP, Polska Plus, PJN
To zresztą w PiS już pewna tradycja, że co jakiś czas odchodzą lub są wyrzucani z partii popularni politycy, którzy nie zgadzają się z Jarosławem Kaczyńskim. Zaczęło się od byłego marszałka Sejmu Marka Jurka, który odszedł z grupą posłów po tym, jak partia nie udzieliła mu wystarczająco mocnego wsparcia, gdy walczył o wpisanie do konstytucji zapisów chroniących życie od poczęcia do naturalnej śmierci. Po wyborach w 2007 r. PiS opuścili wiceprezesi Kazimierz Michał Ujazdowski i Paweł Zalewski, którzy domagali się zmian w partii. Wyrzucono z niej również jej współzałożyciela Ludwika Dorna, publicznie krytykującego sytuację w PiS. Wreszcie po kampanii prezydenckiej Jarosława Kaczyńskiego w 2010 r. z partii usunięto osoby, które za nią odpowiadały, z Joanną Kluzik-Rostkowską i Elżbietą Jakubiak na czele. Tak powstawały kolejno ugrupowania: Prawica RP, Polska Plus oraz Polska Jest Najważniejsza. Łączy je fakt, że mimo początkowego sporego zainteresowania mediów nie udało im się odnieść sukcesu.
Politycy PiS są przekonani, że Solidarna Polska podzieli ich los. – Jedyną prawicą jest dziś PiS. Tylko my stanowimy realną alternatywę dla Platformy – przekonuje były szef CBA, a obecnie poseł PiS Mariusz Kamiński. To on zastąpił Ziobrę w fotelu wiceprezesa partii. – O powstaniu Solidarnej Polski zdecydowały ambicje osobiste polityków, którzy ją tworzą. Szkoda, że nie potrafili odłożyć ich na bok dla dobra prawicy – podkreśla.
Politycy Solidarnej Polski uznają takie oceny za krzywdzące. – Nie mogliśmy stać z boku i udawać, że nic się nie dzieje, kiedy za nic z partii wyrzucano Zbigniewa Ziobrę – mówi wielkopolski poseł SP Andrzej Dera. – Nie mieliśmy żadnych gotowych planów budowy nowego ugrupowania. Wszystko dzieje się spontanicznie – zapewnia.
 
Nie patrzą na sondaże
Podobieństw między sytuacją Solidarnej Polski a PJN czy Prawicą RP jest aż nadto. Politycy SP są również oskarżani o rozbijanie prawicy, a nawet nazywani zdrajcami. Pojawienie się nowego ugrupowania sceptycznie przyjęły też prawicowe media i część komentatorów, z których wielu jest emocjonalnie związanych z Kaczyńskim i PiS. Niekorzystne dla nowego ugrupowania są też sondaże, które początkowo dawały ziobrystom niecałe 10 proc. Poparcia, a obecnie zaledwie 2–3 proc.
Są też jednak pewne istotne różnice, które sprawiają, że nowa inicjatywa ma szanse powodzenia. Po raz pierwszy z PiS wyrzucono tak popularnego polityka, jakim jest Ziobro. Dzięki temu nowe ugrupowanie ma od razu wyrazistego, rozpoznawalnego lidera, czego brakowało na przykład PJN. Po drugie, Solidarna Polska uniknęła błędu PJN, czyli totalnej krytyki PiS i Kaczyńskiego zaraz po wyrzuceniu z ugrupowania. Biorąc pod uwagę, że przez wiele lat to ugrupowanie tworzyli, takie zachowanie ściągnęłoby na ich głowy gromy i uniemożliwiło w przyszłości pozyskanie wielu wyborców tej partii. I wreszcie politycy Solidarnej Polski zaczęli budowę nowego ugrupowania od terenu. Problemem wielu poprzednich prawicowych inicjatyw był fakt, że ich liderzy siedzieli głównie w Warszawie. Tymczasem SP próbuje szybko tworzyć struktury, a Ziobro i Kurski niemal każdego dnia są w innym zakątku Polski. Nie ma też dnia, żeby w mediach nie pojawiały się informacje o radnych i lokalnych działaczach PiS, którzy chcą zasilić nowe ugrupowanie.
– Sami jesteśmy zaskoczeni tym, ilu ludzi się do nas zgłasza. Nie spodziewaliśmy się takiego entuzjazmu. Na naszej konwencji w Jarosławiu było kilkaset osób – mówi Dera i podkreśla, że nowe ugrupowanie chcą tworzyć zarówno dotychczasowi działacze PiS, rozczarowani sytuacją w partii, jak i sympatycy prawicy, którzy do tej pory nie byli zaangażowani w politykę. Zapewnia, że skrzydeł nie podcinają im niekorzystne sondaże. – Nie patrzymy na nie. Nastawiamy się na długi marsz – przekonuje.
I to właśnie czas jest największym atutem Solidarnej Polski. Do najbliższych wyborów pozostały ponad dwa lata, a do wyborów parlamentarnych niemal cztery. Nowe ugrupowanie ma więc szansę się do nich dobrze przygotować i w przeciwieństwie do poprzednich formacji prawicowych odegrać w nich istotną rolę.
 
Zjednoczyć prawicę
Czy im się uda? Trudno dziś jednoznacznie przesądzać. Dla wielu prawicowych wyborców wciąż jedynym punktem odniesienia pozostaje PiS i Jarosław Kaczyński. Są z nim związani na dobre i na złe. Jednak fakt, że przegrał on szóste wybory z rzędu sprawia, że znaczna część wyborców zaczyna stawiać sobie pytanie, czy jest on jeszcze w stanie poprowadzić prawicę do zwycięstwa. To do nich swoje przesłanie będzie adresować Solidarna Polska. Nie wiadomo do końca, co ma się w nim znaleźć. Nowe ugrupowanie nie ma jeszcze swojego programu. Jednak z zapowiedzi jego polityków wynika, że będzie się on niewiele różnił od programu PiS. Partia ma odwoływać się do tradycji, pomocy najsłabszym, stawiać na twardą walkę z przestępczością itd. Ma też mocno akcentować swój eurosceptycyzm, co już widzimy, kiedy politycy SP wypominają Jarosławowi Kaczyńskiemu, że wynegocjował traktat lizboński.
Nie wiadomo też do końca, jaką partią ma być SP. Może to być zarówno LPR-bis, czyli niewielkie narodowo-katolickie ugrupowanie próbujące zdobyć zwolenników na prawo od partii Kaczyńskiego, lub próba utworzenia PiS-bis, czyli szerokiego, wielonurtowego prawicowego ugrupowania. Wydaje się, że Ziobro i jego zwolennicy marzą o tym drugim. Pytanie tylko, czy sam Ziobro ma na tyle charyzmy i zdolności organizacyjnych, by zbudować taką partię, w której znajdą się zarówno Paweł Kowal, Jacek Kurski, jak i Marek Jurek. Zjednoczenie ugrupowań prawicowych, które są dziś poza PiS bez kłótni i sporów byłoby olbrzymim sukcesem Ziobry i nowej formacji. Sprawiłoby zarazem, że w nowym ugrupowaniu znalazłoby się więcej wyrazistych postaci, niż jest dziś w PiS.
Może się to jednak okazać ponad jego siły. Na to liczy Kaczyński, i jego zwolennicy. Lider PiS powinien jednak pamiętać, że historia dzisiejszego hegemona polskiej sceny politycznej, Platformy Obywatelskiej, również zaczęła się od wycięcia Donalda Tuska i jego stronników w Unii Wolności. Mało kto dawał im wówczas jakiekolwiek szanse, a okazało się, że był to początek lawiny, która zmieniła polską scenę polityczną. Czy podobnie będzie w przypadku Ziobry i Solidarnej Polski? Najwięcej zależy od nich samych.
 

 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 51/2011