Logo Przewdonik Katolicki

Decydują się losy Kościoła

Krzysztof Bronk
Fot.

"Znieśmy celibat, dajmy Komunię rozwiedzionym, a liturgię sprawujmy tak, by każdy był zadowolony" - postulują autorzy prasowych komentarzy o trwającym w Rzymie Synodzie Biskupów o Eucharystii. Można odnieść wrażenie, że wszystko sprowadza się do udzielania bądź odbierania pewnych koncesji, do swobodnego ustalania rytuałów, które jeszcze przed czterdziestu laty przenosiły nas...

"Znieśmy celibat, dajmy Komunię rozwiedzionym, a liturgię sprawujmy tak, by każdy był zadowolony" - postulują autorzy prasowych komentarzy o trwającym w Rzymie Synodzie Biskupów o Eucharystii.



Można odnieść wrażenie, że wszystko sprowadza się do udzielania bądź odbierania pewnych koncesji, do swobodnego ustalania rytuałów, które jeszcze przed czterdziestu laty przenosiły nas ponoć w samo średniowiecze, dziś wydają się nudne, ale za to bardziej na miarę współczesnego człowieka, a jutro będą na pewno jeszcze inne, w zależności od tego, co się Papieżowi i jego biskupom spodoba.
Tymczasem, wbrew pozorom, na synodzie chodzi o sprawy najważniejsze, o to, co jeszcze Jan Paweł II, gdy ustalał temat obrad, nazwał, za Soborem Watykańskim II, źródłem i szczytem życia oraz misji Kościoła. Bo tym właśnie jest dla wierzącego Eucharystia - sakramentem (dziełem samego Boga w naszym ludzkim, widzialnym świecie), który pozwala nam w jakiś niezrozumiały, a jednak prawdziwy sposób uczestniczyć w męce i zmartwychwstaniu Chrystusa, i stawia nas w Jego realnej, niezależnej od naszej wiary i jakichkolwiek innych okoliczności, obecności. Kościół, który sprawuje Eucharystię, nie ma nad nią władzy. Została mu ona dana. Jedyne, co może zmieniać, to sposób, w jaki człowiek z nią się obchodzi.

Watykański Wieczernik


Synod rozpoczął się 2 października i potrwa trzy tygodnie. Uczestniczy w nim 256 biskupów (z Polski: abp Muszyński, bp Kiernikowski, bp Zimowski i bp Ozorowski), 32 ekspertów (wśród nich ks. prał. Waldemar Turek) i 27 zaproszonych gości, tzw. audytorów - zakonników, świeckich, jak Zbigniew Nosowski z "Więzi", przedstawicieli innych Kościołów.
Uczestnicy synodu reprezentują cały Kościół. Swych przedstawicieli przysłali biskupi wszystkich krajów. Owa różnorodność narodów, kultur, punktów widzenia i doświadczeń jest na pewno jednym z głównych bogactw zgromadzenia, ale nie największym.
Synod ma coś z Wieczernika. Kościół zawsze wierzył, że za pośrednictwem biskupów zgromadzonych wokół Następcy Piotra w sposób szczególny Duch Święty kieruje Kościołem, pozwala poznać Boży zamysł na dziś. Nic więc dziwnego, że Benedykt XVI uczestniczy w niemal każdej sesji i najpilniej z wszystkich ojców notuje wypowiedzi biskupów z różnych regionów i środowisk Kościoła. On to bowiem po zakończeniu obrad napisze dokument, adhortację apostolską, w której na podstawie synodalnych doświadczeń wyłoży Magisterium Kościoła na temat, którego dotyczyły obrady.

Metodologia pracy


Do synodu przygotowywano się od dwóch lat. We wszystkich Kościołach lokalnych sporządzono listę spostrzeżeń, wniosków i zagadnień, które powinny być omówione podczas obrad. Syntezą tych propozycji nadesłanych z całego świata jest "Instrumentum laboris", dokument roboczy, do którego odnoszą się biskupi podczas synodalnych wystąpień. Został on przetłumaczony również na język polski i jest dostępny na watykańskich stronach internetowych Synodu Biskupów.
Przebieg synodu jest zróżnicowany. Najczęściej ojcowie spotykają się na tzw. kongregacjach generalnych, podczas których każdy z nich może przedstawić swoje stanowisko. Może to jednak uczynić tylko raz i ma na to jedynie sześć minut. Ta część obrad jest jawna. Wystąpienia ojców są zamieszczane w dwóch wydawanych codziennie biuletynach (dostępnych również na internetowej stronie Watykanu). Tajną częścią synodu są wieczorne dyskusje oraz spotkania w małych grupach. Utajnienie tych części obrad pozwala oczywiście na swobodniejszą wymianę zdań, sprawia, że biskupi muszą się liczyć jedynie z własnym sumieniem, a nie z opinią dziennikarzy.

Światło ze Wschodu


Wśród wszystkich wystąpień szczególną grupę stanowią te, które mają charakter świadectwa. Taką formę wypowiedzi przyjmują biskupi azjatyccy, z krajów takich jak Indie czy Wietnam, gdzie Eucharystia nie jest problemem, lecz codzienną rzeczywistością.
- Wietnamscy katolicy to praktykujący - mówił bp Tran Dinh Tu. W niedzielnych Mszach uczestniczy 80 proc. katolików, w codziennych - 15 proc., w główne święta - 95 proc. Zdaniem kard. Placidiusa Toppo z Ranchi, pobożność eucharystyczna, zamiłowanie do adoracji Najświętszego Sakramentu, w której uczestniczą też niechrześcijanie, jest podstawowym rysem tożsamości indyjskich katolików. W dużej mierze zawdzięczają to świętym misjonarzom, takim jak Franciszek Ksawery czy Matka Teresa z Kalkuty. Dobre przeżywanie Eucharystii - tłumaczy z kolei inny wietnamski biskup Bui Van Doc - zależy od dobrej mistagogii, od dobrego wprowadzenia w liturgię, a tego najlepiej dokonuje Duch Święty, na modlitwie. - Jest takie chińskie przysłowie - mówił kard. Ivan Dias z Bombaju - "Zamiast kląć na ciemności, zapal świeczkę". Pogrążamy się w ciemnościach moralnego i duchowego zła, które nas otacza. A czyż nie byłoby wspaniale, gdyby każdy biskup i każdy kapłan na świecie spędzał codziennie jedną godzinę przed Najświętszym Sakramentem?
- Czym jest Najświętszy Sakrament - mówił inny indyjski hierarcha abp Soosa Pakiam z Trivandrum - uczę się od moich diecezjan, prostych rybaków i analfabetów, którzy codziennie nawiedzają Najświętszy Sakrament, nim wypłyną w rejs i gdy z niego powrócą. W tym samym duchu przemawiał abp Lenga z Kazachstanu, który mówił, że biskupi powinni się uczyć Eucharystii nie tyle od teologów, co od "czystych dusz dzieci i prostych ludzi".
To pozytywne świadectwo biskupów azjatyckich pokazuje, że Eucharystia sama w sobie nie jest problemem, lecz prawdziwym źródłem. Problemem staje się wtedy, gdy człowiek przestaje się modlić i nagina liturgię do własnych potrzeb.
Hinduscy biskupi mówili o kulturotwórczej mocy Eucharystii. W kastowym społeczeństwie Eucharystia ukazuje równość wszystkich ludzi i godność każdej osoby. A zatem to Eucharystia przemienia kulturę, zwyczaje, a nie na odwrót. Jest to o tyle ważne, że na podstawie tego pozytywnego doświadczenia w "poligonowych" warunkach indyjskiego Kościoła, możemy zobaczyć, że to człowiek ma się przemienić, przystosować do Eucharystii, a nie Eucharystia "aggiornować" do jego wyobrażeń.

Kościoły i ich problemy


Wystąpienia biskupów zachodnich zdominowały zjawiska negatywne. Mówili oni o problemach, które są bolesne, a których nie da się łatwo rozwiązać, takich jak: brak kapłanów, Komunia rozwiedzionych i niekatolików. Najczęściej wspominali jednak o zachowaniach i tendencjach, na które trzeba reagować natychmiast, czyli o nadużyciach w sprawowaniu Eucharystii, nieprzestrzeganiu rytuału, niedbalstwie, banalizacji i desakralizacji liturgii. W niemal wszystkich wystąpieniach dało się zauważyć przekonanie, że właśnie w tych regionach świata, gdzie coraz bardziej postępuje sekularyzacja, trzeba przywracać liturgii jej sakralny charakter i piękno, a tam, gdzie pod pozorem antropocentryzmu kwitnie egocentryzm - głosić biblijny teocentryzm.
Inny charakter miały wystąpienia ojców synodalnych z Kościołów cierpiących, z Afryki, z krajów muzułmańskich, gdzie łamie się prawa człowieka i ogranicza wolność religijną. Biskupi mówili o tym, jak ta trudna sytuacja wpływa na pojmowanie Eucharystii i zbliża ludzi do cierpiącego Chrystusa w Najświętszym Sakramencie.
O prawdziwym przebiegu synodu i jego owocach przekonamy się najwcześniej za kilka miesięcy. Na podstawie tego, co teraz dzieje się w Watykanie, co Duch mówi do Kościoła, Benedykt XVI napisze posynodalny dokument, a przede wszystkim będzie podejmował najważniejsze decyzje swego pontyfikatu. Jutro Kościoła zależy bowiem od tego, czy i na ile będzie on czerpał ze swego źródła, którym jest Eucharystia.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki