Decydują się losy Kościoła

"Znieśmy celibat, dajmy Komunię rozwiedzionym, a liturgię sprawujmy tak, by każdy był zadowolony" - postulują autorzy prasowych komentarzy o trwającym w Rzymie Synodzie Biskupów o Eucharystii.



Można odnieść wrażenie, że wszystko sprowadza się do udzielania bądź odbierania pewnych koncesji, do swobodnego ustalania rytuałów, które jeszcze przed czterdziestu laty przenosiły nas...
Czyta się kilka minut

"Znieśmy celibat, dajmy Komunię rozwiedzionym, a liturgię sprawujmy tak, by każdy był zadowolony" - postulują autorzy prasowych komentarzy o trwającym w Rzymie Synodzie Biskupów o Eucharystii.

Można odnieść wrażenie, że wszystko sprowadza się do udzielania bądź odbierania pewnych koncesji, do swobodnego ustalania rytuałów, które jeszcze przed czterdziestu laty przenosiły nas ponoć w samo średniowiecze, dziś wydają się nudne, ale za to bardziej na miarę współczesnego człowieka, a jutro będą na pewno jeszcze inne, w zależności od tego, co się Papieżowi i jego biskupom spodoba.

Tymczasem, wbrew pozorom, na synodzie chodzi o sprawy najważniejsze, o to, co jeszcze Jan Paweł II, gdy ustalał temat obrad, nazwał, za Soborem Watykańskim II, źródłem i szczytem życia oraz misji Kościoła. Bo tym właśnie jest dla wierzącego Eucharystia - sakramentem (dziełem samego Boga w naszym ludzkim, widzialnym świecie), który pozwala nam w jakiś niezrozumiały, a jednak prawdziwy sposób uczestniczyć w męce i zmartwychwstaniu Chrystusa, i stawia nas w Jego realnej, niezależnej od naszej wiary i jakichkolwiek innych okoliczności, obecności. Kościół, który sprawuje Eucharystię, nie ma nad nią władzy. Została mu ona dana. Jedyne, co może zmieniać, to sposób, w jaki człowiek z nią się obchodzi.

Watykański Wieczernik

Synod rozpoczął się 2 października i potrwa trzy tygodnie. Uczestniczy w nim 256 biskupów (z Polski: abp Muszyński, bp Kiernikowski, bp Zimowski i bp Ozorowski), 32 ekspertów (wśród nich ks. prał. Waldemar Turek) i 27 zaproszonych gości, tzw. audytorów - zakonników, świeckich, jak Zbigniew Nosowski z "Więzi", przedstawicieli innych Kościołów.

Uczestnicy synodu reprezentują cały Kościół. Swych przedstawicieli przysłali biskupi wszystkich krajów. Owa różnorodność narodów, kultur, punktów widzenia i doświadczeń jest na pewno jednym z głównych bogactw zgromadzenia, ale nie największym.

Synod ma coś z Wieczernika. Kościół zawsze wierzył, że za pośrednictwem biskupów zgromadzonych wokół Następcy Piotra w sposób szczególny Duch Święty kieruje Kościołem, pozwala poznać Boży zamysł na dziś. Nic więc dziwnego, że Benedykt XVI uczestniczy w niemal każdej sesji i najpilniej z wszystkich ojców notuje wypowiedzi biskupów z różnych regionów i środowisk Kościoła. On to bowiem po zakończeniu obrad napisze dokument, adhortację apostolską, w której na podstawie synodalnych doświadczeń wyłoży Magisterium Kościoła na temat, którego dotyczyły obrady.

Metodologia pracy

Do synodu przygotowywano się od dwóch lat. We wszystkich Kościołach lokalnych sporządzono listę spostrzeżeń, wniosków i zagadnień, które powinny być omówione podczas obrad. Syntezą tych propozycji nadesłanych z całego świata jest "Instrumentum laboris", dokument roboczy, do którego odnoszą się biskupi podczas synodalnych wystąpień. Został on przetłumaczony również na język polski i jest dostępny na watykańskich stronach internetowych Synodu Biskupów.

Przebieg synodu jest zróżnicowany. Najczęściej ojcowie spotykają się na tzw. kongregacjach generalnych, podczas których każdy z nich może przedstawić swoje stanowisko. Może to jednak uczynić tylko raz i ma na to jedynie sześć minut. Ta część obrad jest jawna. Wystąpienia ojców są zamieszczane w dwóch wydawanych codziennie biuletynach (dostępnych również na internetowej stronie Watykanu). Tajną częścią synodu są wieczorne dyskusje oraz spotkania w małych grupach. Utajnienie tych części obrad pozwala oczywiście na swobodniejszą wymianę zdań, sprawia, że biskupi muszą się liczyć jedynie z własnym sumieniem, a nie z opinią dziennikarzy.

Światło ze Wschodu

Wśród wszystkich wystąpień szczególną grupę stanowią te, które mają charakter świadectwa. Taką formę wypowiedzi przyjmują biskupi azjatyccy, z krajów takich jak Indie czy Wietnam, gdzie Eucharystia nie jest problemem, lecz codzienną rzeczywistością.

- Wietnamscy katolicy to praktykujący - mówił bp Tran Dinh Tu. W niedzielnych Mszach uczestniczy 80 proc. katolików, w codziennych - 15 proc., w główne święta - 95 proc. Zdaniem kard. Placidiusa Toppo z Ranchi, pobożność eucharystyczna, zamiłowanie do adoracji Najświętszego Sakramentu, w której uczestniczą też niechrześcijanie, jest podstawowym rysem tożsamości indyjskich katolików. W dużej mierze zawdzięczają to świętym misjonarzom, takim jak Franciszek Ksawery czy Matka Teresa z Kalkuty. Dobre przeżywanie Eucharystii - tłumaczy z kolei inny wietnamski biskup Bui Van Doc - zależy od dobrej mistagogii, od dobrego wprowadzenia w liturgię, a tego najlepiej dokonuje Duch Święty, na modlitwie. - Jest takie chińskie przysłowie - mówił kard. Ivan Dias z Bombaju - "Zamiast kląć na ciemności, zapal świeczkę". Pogrążamy się w ciemnościach moralnego i duchowego zła, które nas otacza. A czyż nie byłoby wspaniale, gdyby każdy biskup i każdy kapłan na świecie spędzał codziennie jedną godzinę przed Najświętszym Sakramentem?

- Czym jest Najświętszy Sakrament - mówił inny indyjski hierarcha abp Soosa Pakiam z Trivandrum - uczę się od moich diecezjan, prostych rybaków i analfabetów, którzy codziennie nawiedzają Najświętszy Sakrament, nim wypłyną w rejs i gdy z niego powrócą. W tym samym duchu przemawiał abp Lenga z Kazachstanu, który mówił, że biskupi powinni się uczyć Eucharystii nie tyle od teologów, co od "czystych dusz dzieci i prostych ludzi".

To pozytywne świadectwo biskupów azjatyckich pokazuje, że Eucharystia sama w sobie nie jest problemem, lecz prawdziwym źródłem. Problemem staje się wtedy, gdy człowiek przestaje się modlić i nagina liturgię do własnych potrzeb.

Hinduscy biskupi mówili o kulturotwórczej mocy Eucharystii. W kastowym społeczeństwie Eucharystia ukazuje równość wszystkich ludzi i godność każdej osoby. A zatem to Eucharystia przemienia kulturę, zwyczaje, a nie na odwrót. Jest to o tyle ważne, że na podstawie tego pozytywnego doświadczenia w "poligonowych" warunkach indyjskiego Kościoła, możemy zobaczyć, że to człowiek ma się przemienić, przystosować do Eucharystii, a nie Eucharystia "aggiornować" do jego wyobrażeń.

Kościoły i ich problemy

Wystąpienia biskupów zachodnich zdominowały zjawiska negatywne. Mówili oni o problemach, które są bolesne, a których nie da się łatwo rozwiązać, takich jak: brak kapłanów, Komunia rozwiedzionych i niekatolików. Najczęściej wspominali jednak o zachowaniach i tendencjach, na które trzeba reagować natychmiast, czyli o nadużyciach w sprawowaniu Eucharystii, nieprzestrzeganiu rytuału, niedbalstwie, banalizacji i desakralizacji liturgii. W niemal wszystkich wystąpieniach dało się zauważyć przekonanie, że właśnie w tych regionach świata, gdzie coraz bardziej postępuje sekularyzacja, trzeba przywracać liturgii jej sakralny charakter i piękno, a tam, gdzie pod pozorem antropocentryzmu kwitnie egocentryzm - głosić biblijny teocentryzm.

Inny charakter miały wystąpienia ojców synodalnych z Kościołów cierpiących, z Afryki, z krajów muzułmańskich, gdzie łamie się prawa człowieka i ogranicza wolność religijną. Biskupi mówili o tym, jak ta trudna sytuacja wpływa na pojmowanie Eucharystii i zbliża ludzi do cierpiącego Chrystusa w Najświętszym Sakramencie.

O prawdziwym przebiegu synodu i jego owocach przekonamy się najwcześniej za kilka miesięcy. Na podstawie tego, co teraz dzieje się w Watykanie, co Duch mówi do Kościoła, Benedykt XVI napisze posynodalny dokument, a przede wszystkim będzie podejmował najważniejsze decyzje swego pontyfikatu. Jutro Kościoła zależy bowiem od tego, czy i na ile będzie on czerpał ze swego źródła, którym jest Eucharystia.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 43/2005