Logo Przewdonik Katolicki

Bomba powietrzna

Renata Krzyszkowska
Fot.

Wiejący z prędkością 250 km na godzinę huragan "Katrine", który spustoszył południowe wybrzeże Stanów Zjednoczonych, nie jest ostatnim, jaki nawiedzi te rejony w tym roku. Klimatolodzy ostrzegają, że wraz ze zmianami klimatu ekstremalne zjawiska pogodowe przybiorą na sile. Huraganowe wiatry i nawałnice coraz częściej będą zagrażać również obszarom do tej pory stosunkowo bezpiecznym,...

Wiejący z prędkością 250 km na godzinę huragan "Katrine", który spustoszył południowe wybrzeże Stanów Zjednoczonych, nie jest ostatnim, jaki nawiedzi te rejony w tym roku. Klimatolodzy ostrzegają, że wraz ze zmianami klimatu ekstremalne zjawiska pogodowe przybiorą na sile. Huraganowe wiatry i nawałnice coraz częściej będą zagrażać również obszarom do tej pory stosunkowo bezpiecznym, jak Europie Zachodniej i Środkowej, w tym także Polsce.



Zdaniem naukowców wraz z ocieplaniem się klimatu w ciągu ostatnich 30 lat siła huraganów znacznie się zwiększyła. Zarówno czas ich trwania, jak i szybkość wiatru wzrosły o połowę. Siła ekstremalnych zjawisk pogodowych będzie się nadal zwiększać , jak używają klimatolodzy . Ma to głównie związek ze wzrostem średniej temperatury powierzchni mórz i oceanów. W ciągu ostatniego półwiecza wzrosła ona o pół stopnia Celsjusza. W ubiegłym roku dziesięć huraganów, które przeszły nad USA i Karaibami spowodowały jedne z największych zniszczeń w historii. Rekordowy pod względem liczby huraganów w tym regionie był 1933 r. kiedy na Atlantyku odnotowano dwadzieścia jeden huraganów. Rekordowy był też rok 1995, w którym odnotowano ich dziewiętnaście. W czerwcu i lipcu tego roku na Atlantyku powstało już siedem tropikalnych sztormów, z których dwa (nie licząc "Katrine") przeobraziły się w duże huragany. Nadano im imiona "Dennis" i "Emily". Oba były o stopień słabsze od "Kariny", bo osiągnęły prędkość "tylko" 217?km na godzinę. Jednak sezon na huragany trwa i zdaniem specjalistów do końca lata może ich być jeszcze kilka.
Huragany zwane też cyklonami tworzą się nad oceanami. Te powstałe na Pacyfiku nazywa się tajfunami. Jak w przypadku każdego innego rodzaju wiatru wywoływane są przez nierównomierne nasłonecznienie kuli ziemskiej i związaną z tym różnicę ciśnień. Do powstania cyklonu potrzeba jednak szeregu sprzyjających warunków, np. temperatury wody powyżej 27 stopni Celsjusza, ścierania się różnych mas powietrza oraz oddziaływania wyższych warstw troposfery. Ruch wirowy Ziemi sprawia, że powstałe w ten sposób wiatry zaczynają wirować wokół ośrodków wysokiego i niskiego ciśnienia. Podobny mechanizm tworzy również tornada, czyli trąby powietrzne. Oba zjawiska są do siebie bardzo podobne, a różnią się głownie rozmiarami. Średnica cyklonu może sięgać prawie tysiąca kilometrów, a tornada rzadko przekracza kilometr. Każdy huragan posiada swoje centrum czyli pozbawione chmur "oko" o średnicy ok. 16-40 kilometrów. W jego środku panuje niemal absolutna cisza, spokój i bezchmurne niebo. Cyklon trwa zwykle ok. 10 dni. Po dotarciu na ląd lub w chłodniejsze rejony oceanu jego siła szybko słabnie.
Huragan Katrine, jak każdy huragan był najpierw zwykłą burzą tropikalną. Jednak prędkość jej wiatru stale rosła. Gdy przekroczyła 120?km/h, została uznana za huragan i otrzymała imię. Od 1979 roku huraganom nadaje się na przemian imiona męskie i żeńskie. Nadanie nazwy pomaga meteorologom w komunikacji oraz w lokalizacji cyklonów. Zapobiega pomyłkom, gdy więcej niż jeden z nich występuje w tym samym czasie. Początkowo przypuszczano, że huragan Katrine jak wiele innych szybko osłabnie i zginie na oceanie. Nikt nie spodziewał się, że po przejściu nad Florydą wzmocni się nad Zatoką Meksykańską do najwyższej, piątej kategorii w skali Saffira-Simpsona i skręci na północ. Gdy okazało się, że zmierza wprost na Nowy Orlean władze miasta ogłosiły przymusową ewakuację mieszkańców, pierwszą tak dużego miasta w historii Stanów Zjednoczonych. Znaczna część jego powierzchni leży poniżej poziomu morza, więc istniało poważne niebezpieczeństwo zatopienia miasta wodami spiętrzonymi przez huragan. Wały ochronne przetrzymały atak cyklonu, bo ten niespodziewanie zmienił swój tor. Gdy wydawało się, że najgorsze minęło napór wody z zatoki przerwał umocnienia. Zalane zostało prawie całe miasto. Główny impet huraganu, który już trochę osłabł uderzył w mniejsze miasta na wybrzeżu stanu Missisipi. Dokładna liczba ofiar nie jest jeszcze znana, ale mówi się o setkach zabitych. To bardzo dużo, jednak historia zna jeszcze tragiczniejsze zniszczenia. Np. huragan, który w 1970 r. nawiedził Bangladesz, zabił aż pół miliona ludzi.
Ocieplenie klimatu sprawiło, że także nad Europą zachwiany został stały układ ciśnień, co sprzyja lokalnym zjawiskom ekstremalnym. W styczniu tego roku nad północną częścią naszego kontynentu przeszedł huragan, który zabił kilkanaście osób, a tysiące trzeba było ewakuować. W Szwecji 220 tysięcy gospodarstw domowych było pozbawionych prądu. Skutki huraganu odczuliśmy także w Polsce. W Pomorskiem wiatr pozbawił prądu kilkanaście tysięcy domów, połamał drzewa i linie energetyczne. W 2002 roku huraganowy wiatr powalił ok. trzy miliony metrów sześciennych drzew w Puszczy Piskiej, pozbawił prądu tysiące mieszkańców miast i wsi, uszkodzone domy liczono w setkach. Wichury jakie w ostatnich latach coraz częściej nawiedzają Europę będą z każdym rokiem coraz silniejsze, jeśli nie zatrzymamy globalnego ocieplenia - ostrzegają klimatolodzy. Zdaniem naukowców z Instytutu Geofizyki i Meteorologii Uniwersytetu w Kolonii w ciągu najbliższych kilkudziesięciu lat liczba wiatrów, jakie będą smagać centralną część naszego kontynentu może wzrosnąć o blisko 20 proc. Już teraz impet wiatru na naszym kontynencie wyraźnie się zwiększył. Silne wiatry, które wieją zwłaszcza w miesiącach zimowych powstają pod wpływem głębokich niżów znad Atlantyku. Zrywają linie energetyczne i telefoniczne, wywracają drzewa, porywają dachy. Zdaniem uczonych jest to pośredni skutek stopniowego podnoszenia się temperatury na planecie. Raport brytyjskiego Centrum Hadleya z grudnia 2004 roku podaje, że w XX wieku powierzchnia lądów ogrzała się średnio o 1 st. C. Dodatkowy "zapas" energii ogrzewa także oceany Według niektórych prognoz nawet jeśli natychmiast ograniczyłoby się emisję do atmosfery dwutlenku węgla i innych gazów sprzyjających ociepleniu klimatu temperatury na świecie i tak wzrosną w tym stuleciu przynajmniej o pół stopnia Celsjusza.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki