Uśmiech brata Rogera

"Bóg jest miłością, miejcie odwagę żyć dla miłości" - to słowa Jana Pawła II i tekst jednego z najpiękniejszych kanonów z Taizé. Brat Roger, który modlił się tym śpiewem, miał odwagę nie tylko żyć dla tej Miłości, ale również dla Niej umrzeć. Został zamordowany we wtorek 16 sierpnia 2005 r. Módlmy się o spokój jego duszy, choć wierzymy, że jest już u Boga.



Brat...
Czyta się kilka minut

"Bóg jest miłością, miejcie odwagę żyć dla miłości" - to słowa Jana Pawła II i tekst jednego z najpiękniejszych kanonów z Taizé. Brat Roger, który modlił się tym śpiewem, miał odwagę nie tylko żyć dla tej Miłości, ale również dla Niej umrzeć. Został zamordowany we wtorek 16 sierpnia 2005 r. Módlmy się o spokój jego duszy, choć wierzymy, że jest już u Boga.

Brat Roger miał w swoim pokoju w Taizé łóżko, w którym zmarła jego babka, osoba, która bardzo silnie naznaczyła jego życie. W czasie I wojny światowej doszła ona do przekonania, że przyczyną wszelkich niepokojów

w Europie są podziały między chrześcijanami. Kilkuletni Roger patrzył codziennie, jak ta będącą protestantką kobieta chodziła modlić się do katolickiego kościoła. - Dlaczego to robisz? - spytał. - Bo postanowiłam zacząć od siebie poszukiwanie jedności - odpowiedziała. Wszystko, co później wydarzyło się w moim życiu, było konsekwencją postawy mojej babki - powiedział w jednym z wywiadów założyciel najsłynniejszej w świecie wspólnoty ekumenicznej. Brat Roger zamieszkał w Taizé w 1940 roku. W czasie II wojny, narażając własne życie, ukrywał u siebie Żydów i inne osoby poszukiwane przez nazistów. Gdy wojna się kończyła i armia Hitlera ponosiła porażki na wszystkich frontach, Roger nie odmawiał pomocy także niemieckim żołnierzom. Żył bardzo biednie, lecz mimo tego wyznawał zasadę, że bieda nie wyklucza ani radości, ani piękna. W najtrudniejszym okresie zbierał na łąkach ślimaki i gotował je w czystej wodzie bez przypraw. Na stole jednak zjawiały się one w towarzystwie polnych kwiatów, stojących w wazonie. Wspólnota brata Rogera miała rzeszę zwolenników, lecz nie brakowało jej także przeciwników, zwłaszcza wśród protestantów. Ci ostatni często nazywali Wspólnotę braci z Taizé sektą katolicką w Kościele protestanckim. Wiele lat temu brat Roger podzielił się z papieżem Janem XXIII swoim postanowieniem całkowitego przejścia na katolicyzm. - Ty już jesteś katolikiem - odpowiedział mu wtedy ówczesny papież. Zdecydowanym przeciwnikiem zamysłów brata Rogera był jego własny ojciec. - Co ty robisz? Dlaczego nie chcesz zostać pastorem jak ja? Dlaczego nie chcesz mieć rodziny? - pytał go wielokrotnie. - Na starość zostaniesz sam - powtarzał. W końcu jednak, po wielu latach przekonał się do wyboru syna. Natomiast matka i siostra Rogera po II wojnie światowej zamieszkały w jego wspólnocie. Siostra zdecydowała się nie wychodzić za mąż, gdy dowiedziała się, ile okolicznych dzieci zostało osieroconych na skutek wojny. Zaadoptowała je wszystkie i wychowywała. Doczekała się ogromnej liczby "przyszywanych" wnucząt. Gdy brat Roger przebywał w Ameryce Południowej, jego matka ciężko zachorowała. Bracia opowiadali, że będąc już w stanie agonalnym, zobaczyła przed sobą Jezusa. - Pozwól mi pożyć jeszcze kilka dni - prosiła. - Tak bardzo chciałabym pożegnać się z synem. Jej stan poprawił się na krótko. Brat Roger wrócił i zdążył się z nią pożegnać. Zaraz potem odeszła. Do dziś w Taizé opowiada się o śnie pewnej francuskiej zakonnicy, która w 1923 roku opisała go w liście do jednej z mieszkanek wioski. "Śniło mi się, że w okolicach Cluny (Cluny jest oddalone od Taizé o 12?km) na nowo odżyła w niezwykły sposób wiara" - pisała. "Były tam tysiące ludzi, a przewodził nimi młodzieniec o jasnych włosach i niebieskich oczach". Tak właśnie wyglądał brat Roger, gdy w 1940 r. zamieszkał w okolicach Cluny, a dziś owe okolice wyglądają tak, jak śniła o tym ponad 80 lat temu owa francuska karmelitanka.

Rok temu w Kościele Pojednania, tuż po wieczornej modlitwie, niebieskie oczy Brata Rogera spotkały się z moimi. Uśmiechnął się do mnie, jakby znał mnie od zawsze. Nigdy nie zapomnę tego uśmiechu...

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 35/2005