Logo Przewdonik Katolicki

Miłosierdzie w rozumieniu brata Rogera

Kard. Walter Kasper
Brat Roger podczas spotkania modlitewnego / fot. archiwum PK

Nie miał środków finansowych. Żył w ubóstwie we wspólnocie z braćmi, którzy nie należeli do wpływowych ludzi. Skąd więc miał odwagę, aby zmieniać oblicze współczesnego chrześcijaństwa?

Brat Roger to bez wątpienia jedna z ważniejszych postaci XX w. i początku naszego wieku, które stały się punktem odniesienia na drodze budowania jedności chrześcijan i solidarności między narodami. Był naprawdę człowiekiem Boga i przyjacielem wszystkich, szczególnie młodego pokolenia; prorokiem przyszłości bez porzucania dziedzictwa przeszłości. Wielkim człowiekiem i wielkim chrześcijaninem, pokornym i wielkodusznym, pobożnym i odważnym, prawdziwym świadkiem Jezusa Chrystusa.
Pamiętam moje pierwsze osobiste spotkanie z bratem Rogerem. Było to zaraz po mojej ordynacji na biskupa w 1989 r. Brat Roger napisał do mnie bardzo krótki list z zaproszeniem do Taizé. Nie wiem dlaczego napisał do młodego biskupa. Wcześniej byłem raz w Taizé i dowiedziałem się wówczas wielu wspaniałych rzeczy o tej wspólnocie. Wyruszyłem więc do niej po raz kolejny. Gdy dotarłem na miejsce, brat Roger przywitał mnie jak ojciec. Nie rozmawiał jednak ze mną o sprawach bieżących. Nie pytał, jaka była podróż, ale poprosił, abyśmy razem uklęknęli przed ikoną Matki Bożej, która znajdowała się w jego bardzo prostym pokoiku, i razem odmówiliśmy „Zdrowaś Maryjo”. Potem żadnej teologicznej dyskusji. Brat Roger wyraził całym sobą radość ze spotkania z biskupem-dzieckiem, bo jak każde dziecko, młody biskup przyniósł nadzieję. Była to nadzieja na pojednanie chrześcijan i budowanie ubogiego Kościoła dla ubogich.
To spotkanie było dla mnie wydarzeniem głęboko duchowym. Brat Roger nie był profesorem akademickim. Nie wykładał teologii. Wiedział jednak, jak mówić o Bogu w sposób bardzo życiowy. W rzeczywistości był prawdziwym teologiem – na kolanach. W ciszy wsłuchiwał się w to, co chce mu powiedzieć Duch, i żył tym, co usłyszał. Był na drodze prowadzącej do nadziei, do wizji chrześcijaństwa pojednanego i świata pełnego pokoju. Możemy zadawać sobie pytanie: skąd u niego tyle odwagi?
 
Zmartwychwstały Chrystus
Brat Roger w dzieciństwie zachorował na gruźlicę. Miał wtedy czas na lekturę, medytację i odkrywanie Bożego powołania. Później napisał: „Kiedy zbliżała się śmierć, miałem wrażenie, że bardziej niż ciało potrzebę uzdrowienia odczuwała głębia mojej duszy. I że nasze serca są uzdrawiane przede wszystkim za pomocą pokornej ufności wobec Boga”.
Słowo „zaufanie” często występuje w pismach brata Rogera. Kiedy był pytany o to, czy są rzeczy, które czynią życie pięknym i o których można powiedzieć, że przynoszą jakiś rodzaj odczucia pełnego pokoju i wewnętrznej radości, odpowiadał: „Są, a należy do nich zaufanie… To co w nas jest najlepsze, zbudowane jest na prostym zaufaniu”. Zaufanie daje nam siłę, aby stać pewnie. Jak jednak możemy stać pewnie, jeśli społeczności ludzkie targane są konfliktami, kiedy nasza rodzina jest rozbita, gdy doświadczamy naszej kruchości i osobistych niepowodzeń; kiedy nie tylko odczuwamy zranienia ciała, ale i duszy, kiedy nie widzimy światła na horyzoncie, kiedy głęboki smutek nas ogarnia?
Każdy z nas zna takie sytuacje, gdy nie widać żadnych gwiazd świecących na niebie. Nawet dla biskupa i kardynała te doświadczenia nie są obce. Młody Roger, kiedy nie był jeszcze bratem Rogerem, znalazł odpowiedź w Ewangelii św. Jana: „Była światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi”. Tym światłem jest Chrystus, zmartwychwstały Pan. „Być może jesteśmy mało tego świadomi, ale On pozostaje zawsze blisko każdego człowieka”. Jezus żył wśród nas, aby objawić nam, że Bóg nie jest „daleko, a nawet że jest nieosiągalny”. „Dlatego dzisiaj, powstały z martwych, Chrystus mieszka w każdym z nas przez Ducha Świętego”.
Sobór Watykański II powiedział, że „Chrystus jest zjednoczony z każdym człowiekiem bez wyjątku”. On jest zjednoczony nawet z tymi, którzy go nie znają. „Łatwiej uchwytny dla jednych, bardziej ukryty dla innych, jego tajemnicza obecność jest tam zawsze”. Chrystus jest gwiazdą, która świeci w ciemności naszego istnienia. On jest Tym, który obdarowuje nas zaufaniem, jeśli się Jemu poddajemy.
 
Bóg miłosierny, źródło zaufania
Jezus objawił, że Bóg nie jest daleko od nas. On jest naszym Ojcem. Chrystus w Duchu Świętym komunikuje nam prawdę godną zaufania: Bóg jest miłością. Mówi to Ewangelia św. Jana. Brat Roger powtórzył: „Bóg jest miłością i samą miłością”. ​​Każdy z nas jest znany z imienia, wybrany i kochany od wieczności. W ten sposób brat Roger przewidział główne przesłanie papieża Franciszka: nikt nie jest wykluczony z miłości Boga. Bóg nie pozwala nikomu upaść. Nigdy nie możemy upaść głębiej niż w ręce Boga. Dlatego możemy stać pewnie w każdej sytuacji, jakkolwiek smutna mogłaby ona być.
„Bóg – powiedział brat Roger – może tylko kochać”. On jest wierny sobie i nam. Ta wierność Boga wobec siebie, na zewnątrz będąca odbiciem Jego wewnętrznej istoty, Jego miłości, jest miłosierdziem. Miłosierdzie jest prawdą o Bogu. Objawia suwerenność Boga w Jego miłości. Bóg nie jest związany ciasnymi zasadami naszej ludzkiej sprawiedliwości, która wymaga, by każdy upadek został ukarany. W księdze proroka Ozeasza sam Bóg o tym mówi: „Bogiem jestem, a nie człowiekiem” (Oz 11, 9).
Z Nim zawsze jest przebaczenie, a po porażce zawsze jest szansa na nowy początek. Jezus głosił w przypowieści o synu marnotrawnym, że Bóg jest miłosiernym Ojcem, który stoi i czeka na syna marnotrawnego (lub marnotrawną córkę), aby go powitać, objąć i przyoblec w prawa, które przynależą synowi.
Brat Roger napisał wspaniały rozdział zatytułowany: „Żyjąc przebaczeniem”. Pozwólcie mi zacytować kilka zdań: „Bóg nie jest, nigdy nie jest, dręczycielem ludzkiego sumienia. On ukrywa naszą przeszłość w sercu Chrystusa i dba o naszą przyszłość”. „Kontemplacja Jego przebaczenia staje się promienną życzliwością w sercu prostym, które pozwala się prowadzić Duchowi”. „Ci, którzy zakorzeniają swoje życie w przebaczeniu, są w stanie przejść przez trudne sytuacje, ta jak wody strumienia znajdują sposób, aby na początku wiosny przedostać się przez wciąż zamarzniętą ziemię”. „Przebaczenie może zmienić nasze serca: oddalać rygor i surowe wyroki, aby pozostawić miejsce na nieskończoną dobroć. Stajemy się w ten sposób zdolni zrozumieć innych bardziej niż samych siebie”.
Miłosierdzie Boże jest Jego cierpliwością. On towarzyszy nam przez naszą osobistą podróż z niewyczerpalną cierpliwością. Bóg daje nam czas, zawsze daje nam nową szansę, zawsze pozwala nam odzyskać życiowy pęd. Franciszek często mówi: „Jego miłosierdzie jest nieskończone i nigdy się nie zatrzymuje, jeśli nie przestaniemy się modlić”.
 
Kościół, komunia miłości
Przesłanie o miłości i miłosierdziu, które w każdej sytuacji pozwala nam ufać, nie jest abstrakcyjną ideą lub odległą utopią. Bóg objawił to na ludzki sposób przez wcielenie swojego Syna, a po Jego zmartwychwstaniu nadal objawia to na sposób ludzki poprzez Kościół. Brat Roger napisał: „Po zmartwychwstaniu obecność Chrystusa jest rzeczywistością namacalną poprzez komunię miłości, którą jest Kościół”.
„Komunia miłości” to ulubione sformułowanie brata Rogera, za pomocą którego określał Kościół. Został on ustanowiony, aby być instrumentem i znakiem miłości i miłosierdzia Bożego.
W tym momencie możemy skonfrontować się z poważnym problemem, na który brat Roger jako jeden z pierwszych zwrócił uwagę. Jak Kościół może uczynić tę miłość konkretną rzeczywistością, jeśli jest podzielony w sobie? Jak to może świadczyć o pojednaniu, jeśli chrześcijanie nie są pojednani między sobą? To jest problem ekumeniczny albo, mówiąc dokładniej, głębokie cierpienie tak wielu katolickich, protestanckich i prawosławnych chrześcijan. Cierpienie z powodu podziału w Kościele oraz istnienie wielu Kościołów, które nie rozpoznają siebie nawzajem, są znakiem sprzecznym z charakterem i misją Kościoła.
Sobór Watykański II odniósł się do tego problemu stwierdzając, że podział chrześcijaństwa „jawnie sprzeciwia się woli Chrystusa, jest zgorszeniem dla świata i szkodzi świętej sprawie głoszenia Ewangelii wszelkiemu stworzeniu”.
Dla brata Rogera odbudowanie jedności Kościoła było jednym z głównych celów. Sformułował to w sposób pełen pasji: „Czy chrześcijanie mają serca na tyle duże, wyobraźnię na tyle otwartą, miłość na tyle rozpaloną, aby odkryć tę ewangeliczną drogę: nie zwlekać z życiem jak ludzie, którzy są pojednani?”. To, co pozwala na odbudowanie tej utraconej jedności, to miłosierdzie. I dodał: „Wiarygodność może się odrodzić w młodym pokoleniu, kiedy ta wspólnota, którą jest Kościół stanie się przejrzysta poprzez dążenie z całej duszy do miłości i przebaczenia, gdy, nawet przy minimum środków, stanie się przyjazna, bliska ludzkiego cierpienia. Nigdy odległa, nigdy w defensywie, wolna od wszystkich form rygoru, może stać się powodem pokornego i ufnej wiary, która rozbłyśnie w naszych ludzkich sercach”.
 
 
Fragmenty przemówienia wygłoszonego na Międzynarodowej Konferencji Teologicznej w 2015 r. w Taizé. Tłumaczenie ks. Mirosław Tykfer
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki