Nawet najtwardsi mają chwile, kiedy potrzebują klęknąć…

Jan Paweł II i Grammatik, ojciec Jan Góra i Łyskacz, ojciec Stan Fortuna i Vienio Z jednej strony charyzmatyczni kapłani, za którymi idą tysiące wiernych, z drugiej - hiphopowcy i raperzy, wpisani często w pejzaż współczesnego blokowiska. Dla niektórych - pokolenie bez celu, bez wartości, bez szans. Nic bardziej mylnego! Okazuje się, że dla "ziomali" osiedlowy trzepak wcale nie...
Czyta się kilka minut

Jan Paweł II i Grammatik, ojciec Jan Góra i Łyskacz, ojciec Stan Fortuna i Vienio… Z jednej strony charyzmatyczni kapłani, za którymi idą tysiące wiernych, z drugiej - hiphopowcy i raperzy, wpisani często w pejzaż współczesnego blokowiska. Dla niektórych - pokolenie bez celu, bez wartości, bez szans. Nic bardziej mylnego! Okazuje się, że dla "ziomali" osiedlowy trzepak wcale nie stanowi centrum wszechświata. Co więcej - oni znają Dekalog, oni potrafią się modlić, oni śpiewają o Bogu! "Bo każdy ma chwile, że się po cichu żegna"… I ten w sutannie, i ten w rozciągniętej bluzie… Każdy…

"Za kulturą hip-hop, za breakdance'em, bluzami z kapturem, spodniami z obniżonym krokiem, graffiti wymalowanym na murze (…) stoi człowiek z całą swoją dramatyczną egzystencją, w której niebagatelną rolę odgrywają wiara, Bóg, nadzieja. Okazuje się przy tym, że o tej relacji chce nam opowiedzieć. Czas tego posłuchać…" - pisze na łamach miesięcznika "W drodze" ks. Andrzej Draguła. Jemu płytę Grammatika przynieśli studenci, ja usłyszałam o warszawskiej grupie podczas spotkania z Maciejem Syką - studentem drugiego roku Wyższego Seminarium Duchownego Diecezji Bydgoskiej. Dresowa bluza, czapeczka - ot, zwyczajny 23-letni chłopak, dla którego Perfect i Maanam to dinozaury polskiej sceny. On dorastał w rytmie polskiego hip-hopu. Trzycha, Wzgórze Yapa 3, Kaliber 44 - to muzyka, z którą identyfikuje się młode pokolenie. Czy lepsze, czy gorsze od nas? Nie wiem… Ale na pewno wątpiące, poszukujące i często znajdujące Boga tam, gdzie byśmy się tego wcale nie spodziewali…

Chcę iść do przodu!

Znane powiedzenie mówi, że "jeżeli Pan Bóg jest na pierwszym miejscu, to wszystko jest na swoim miejscu"… Znanemu dominikaninowi Maciej "dał się pociągnąć maksymalnie". - Ojciec Jan Góra zaufał Papieżowi, a ojcu Janowi Górze ufamy my - młodzież. To jest taka Boża reakcja łańcuchowa, mająca jeden cel: ciągłą progresję naszej wiary. Znam człowieka, który kiedyś był słynnym bossem w swoim mieście. Przez to, że na swojej drodze spotkał kapłana, którym był Jan Góra, jego życie się odmieniło. Nieraz tak jest, że ludzie, którzy są na samym dnie, jeśli spotkają księdza w pełnym tego słowa znaczeniu - pokornego i otwartego, potrafią odszukać Pana Boga. To nie jest tak, że młodzież dziś Pana Boga nie potrzebuje. Proszę spojrzeć na dyskoteki i kluby - w weekendy są pełne. Jest to przykład na to, że w powietrzu jakby unosi się jeden wielki krzyk: "Chcemy Boga". Tylko ta młodzież z ulicy i dyskotek wbrew pozorom ma "węch" i wzrok absolutny, tzn. patrząc księdzu podczas lekcji religii w oczy, z miejsca wyczuwa, czy ten kapłan żyje tym, co głosi. Młodzi mają też dosyć anonimowości tego świata. Gdzie nie wyjdą, żyją w masie: markety, osiedla bloków, szkoła… Pragną, by ktoś z tego pędzącego świata zatrzymał się i znalazł dla nich czas. Młodzi koleżków mają dziś pod dostatkiem. Teraz chcą "ojców". To jest to, o czym Karol Wojtyła pisze w "Promieniowaniu ojcostwa". Dziś po prostu trzeba nam doświadczenia "ojcostwa". Ja osobiście doświadczam takiego właśnie wymagającego ojcostwa od ojca Jana. To nie tak, że ojciec Jan wozi nas tylko do Papieża. Ojciec Jan przede wszystkim z nami się modli i pracuje. Umie nas słuchać, a potem stawia wymagania. I wtedy do mnie i do moich przyjaciół - związanych z kulturą hip-hop - dociera, iż w życiu musimy iść do przodu… Do przodu z Jezusem - podkreśla Maciej.

Owo "pójście do przodu" to nie tylko zasługa ojca Jana. Bo Maciej ma to szczęście, że trafiał na kapłanów, którzy nie boją się podać ręki złodziejom i narkomanom, nie boją się mówić prawd często niepopularnych. W Pradze Maciej poznał ks. prof. Tomasa Halika. "Słuchajcie, trzeba nam dzisiaj wielkiego radykalizmu wiary. Trzeba iść maksymalnie do przodu, tak jak szedł wasz i nasz św. Wojciech. Jeśli będziemy "letni", nic nie zrobimy!" - te słowa czeskiego kaznodziei to dobre - życiowe motto nie tylko dla studenta seminarium…

Teledysk, Toronto…

Jest rok 2002 - Poznań. W czerwcu odbywa się casting, w którym biorą udział Maciej i jego młodszy brat - Tadeusz. Tańczą capoeira - brazylijską sztukę tańca i walki. To właśnie z ich udziałem powstanie teledysk do lednickiej pieśni "Przemień nas Panie". Na planie - zwyczajne, szare podwórko. Trzepak. - Fabuła była taka… - tłumaczy Maciej Syka. - Chodziło o pokazanie przemiany, metamorfozy moich rówieśników, których jest wielu na blokowiskach, w chłopaków, którzy spotkali prawdziwego Boga - dodaje.

W lipcu razem z bratem wyrusza do Kanady na Światowe Dni Młodzieży. W Toronto spotyka ekipę franciszkanina ojca Stana Fortuny - charyzmatycznego kapłana, który na pierwszym miejscu swojej posługi postawił mieszkańców amerykańskich slumsów. Z okien jego studia w Nowym Jorku często słychać rap, hip-hop, jazz, folk, reggae czy mistyczne pieśni chóralne. Przewodzi im silny męski głos, który "językiem ulicy" mówi o rzeczach najprostszych, ale i najważniejszych. - Ludzie go szanują i nikt go nie zaczepia - mówi z przejęciem Maciej - bo on w swojej pokorze wyszedł do nich.

Maciej ze znajomymi zaprosił ojca Stana z USA do Polski w czerwcu tego roku. Ojciec Stan Fortuna jako muzyk ma w swoim dorobku wiele płyt z "chrześcijańską muzyką", jednakże przede wszystkim jest kapłanem - i to mu daje siłę. To kolejny "idol" Macieja…, ale... - Nie chodzi o to, by hip-hop był w życiu kapłana czy katechety na pierwszym miejscu. To może być tylko pewien sposób docierania do młodych ludzi. Trzeba być autentycznym. Ksiądz po czterdziestce nie może zakładać szerokich spodni i rymować na lekcjach religii. Niech zostanie sobą, nie podrabiając nikogo i głosi Dobrą Nowinę, tak jak podpowiada mu serce… - przyznaje młody kleryk.

Raperzy a… Dekalog

"Matka i ojciec to zacne słowa, przypomnij sobie, kto cię wychował. Kto opiekował się, gdy byłeś chory, kto znosił wszystkie twoje humory? Nabierz pokory właśnie do tych ludzi, przemyśl, ile musieli się natrudzić, by cię zrozumieć, ubrać i nakarmić. Gdy trzeba skarcić, nie miej im za złe. W nich odnalazłem dzisiaj swoje wzorce, więc oddaj im szacunku porcję"… Tak brzmi po zrymowaniu czwarte Przykazanie Boże w interpretacji hiphopowego pokolenia. Bo raperzy też wiedzą, że: nie zabijaj, nie kradnij, nie pożądaj - to nie zakazy, które człowieka ograniczają, ale drogowskazy, które prowadzą w dobrym kierunku. "Jan Paweł II już od wielu lat zachęca do odczytywania znaków czasu i głoszenia Ewangelii z ich uwzględnieniem. A skoro językiem, który aktualnie przemawia do większości młodzieży, jest bez wątpienia hip-hop, to czemu się nim nie posłużyć? Nie wszyscy rodzice, nie każdy ksiądz czy katecheta jest urodzonym raperem" - czytamy na jednej ze stron internetowych. To właśnie salezjanie i młodzieżowy portal Bosko.pl poprosili polskich raperów, aby wypowiedzieli się na temat Dziesięciorga Przykazań.

- Niedawno moi przyjaciele z Białej Podlaskiej - "Full Power Spirit" razem z czołowymi polskimi raperami - "Vienio", "Pele", "Łyskaczem", wydali płytę, która jest zaopatrzona w książkę "Hip-hop Dekalog" - przyznaje z dumą Maciej Syka. Podobno wykonawcy, którzy pracowali nad tym projektem, zrezygnowali ze swoich gaży. To pozwoliło wydać książkę z płytą za jedyne 16 złotych. Nakład jest, co prawda, ograniczony, ale wydawnictwa można szukać na stronie internetowej www.wydsal.pl.

Wołanie z celi…

Warto wspomnieć, że prapremiera projektu "Hip-hop Dekalog 2004" odbyła się w Zakładzie Poprawczym w Ignacewie pod Łodzią. W roli "publiczności" wystąpiło 83 chłopaków, odbywających karę za kratami poprawczaka. Takie warunki "pracy" nie są obce bydgoskim seminarzystom. Ośmiu z nich regularnie odwiedza areszt śledczy - wśród nich jest Maciej Syka. - Podczas jednej z wizyt ktoś wychylił się z celi i zawołał mnie po imieniu. To był mój kolega - były ministrant z naszej parafii… Różnie się życie układa i, tak naprawdę, nieraz człowiek musi bardzo nisko upaść, żeby zrozumieć swój błąd i znaleźć Boga…

Dzisiejsze kapele hip hopowe mają dużo do zaoferowania - nie wolno nam tych ludzi przekreślać, skoro sam Ojciec Święty błogosławi takim przedsięwzięciom? Może trzeba razem z Nim serdecznie się uśmiechnąć i powiedzieć: "Talent artystyczny to jest Boży dar i kto odkrywa go w sobie, odkrywa zarazem pewną powinność: wie, że nie można go zmarnować, ale trzeba rozwijać (…) po to, aby służyć bliźniemu i społeczności, w której przychodzi mu żyć"…

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 3/2005