Logo Przewdonik Katolicki

Bonifratrzy wracają do Wielkopolski

Anna Staśkiewicz
Fot.

Prowadzony od 1891 roku przez bonifratrów szpital w Marysinie znów zapełni się chorymi. Bracia przeprowadzili już pierwsze rozmowy z Funduszem. Jeśli placówka dostanie kontrakt, od stycznia ruszy pełną parą. Najbardziej znanym w kraju szpitalem, prowadzonym przez bonifratrów jest Szpital św. Jana Grande w Krakowie. Działa tam m.in. jedyny prowadzony przez braci oddział komercyjny -...

Prowadzony od 1891 roku przez bonifratrów szpital w Marysinie znów zapełni się chorymi. Bracia przeprowadzili już pierwsze rozmowy z Funduszem. Jeśli placówka dostanie kontrakt, od stycznia ruszy pełną parą.


Najbardziej znanym w kraju szpitalem, prowadzonym przez bonifratrów jest Szpital św. Jana Grande w Krakowie. Działa tam m.in. jedyny prowadzony przez braci oddział komercyjny - chirurgia jednego dnia. Dochody z tego oddziału, podobnie jak z ziołolecznictwa - sztandarowej działalności bonifratrów - przeznaczane są na działalność statutową braci, a pieniądze są bonifratrom potrzebne także w Wielkopolsce. Tym bardziej, że trwają przygotowania do ponownego uruchomienia odzyskanego przed czterema laty szpitala w Marysinie.

Symbol patriotyzmu


Uroczyście poświęcony jesienią 1895 roku szpital i klasztor Bonifratrów koło Gostynia w Poznańskiem powstał dzięki szczodrej fundacji Marcelego hr. Żółkowskiego, który dla uczczenia Matki Bożej ziemie przeznaczone pod przyszłą budowę nazwał Marysinem. Wzniesiony w ciągu pięciu lat - mimo ogromnych trudności ze strony władz pruskich - szpital stał się ośrodkiem opieki lekarskiej i miłosiernej posługi braci bonifratrów, a zarazem symbolem patriotyzmu i niezłomności ducha zamieszkującej te ziemie ludności polskiej.
Kiedy na przełomie 1918/19 r. wybuchło powstanie wielkopolskie, zamieniony został na szpital powstańczy, a bracia oraz lekarze z doktorem Józefem Dirbachem, działającym przy sztabie Grupy Leszno na froncie południowo-zachodnim, nieśli pomoc walczącym o przyłączenie tych ziem do Polski wszędzie tam, gdzie toczyły się walki. W okresie międzywojennym szpital rozbudowywano i unowocześniano. Dochody z gospodarstwa, wzorowo prowadzonego przez braci na zapisanej konwentowi przez fundatora ziemi, nie tylko w pełni pokrywały potrzeby placówki, ale wystarczały także na pomoc dla najbiedniejszych.
Po wybuchu II wojny światowej, od pierwszych dni września zaczęły się prześladowania Polaków. Szpital został przejęty przez Niemców, kaplicę pod wezwaniem Najświętszego Serca Pana Jezusa zamknięto, bracia zaś - choć pozwolono im pracować - dzielili los miejscowej ludności polskiej.
Nadzieje związane z końcem wojny rozwiały się bardzo szybko. W roku 1946 szpital został upaństwowiony, a braci sukcesywnie zwalniano z pracy. Najdłużej utrzymali się na najbardziej zagrożonych odcinkach - na oddziale gruźliczym i rentgenie. Jedynie stanowczy sprzeciw straży pożarnej z Gostynia uniemożliwił nowym władzom szpitala zamurowanie drzwi ze szpitala do kościoła, a tym samym pozbawienie chorych szansy uczestniczenia we Mszy Świętej. Wyposażenie klasztoru, na które składały się piękne zabytkowe meble oraz inne przedmioty o dużej wartości historycznej i artystycznej, podarowane klasztorowi w różnych okresach przez zamożne okoliczne dwory, w większości zostało rozgrabione.

Potrzebna pulmonologia


Obecnie w konwencie przebywa kilku braci opiekujących się odremontowaną w roku 1983 kaplicą szpitalną, która dla chorych, ich rodzin, a także wiernych z całej okolicy stała się miejscem skupienia i modlitwy. Podobnie jak w przypadku innych konwentów, tak i tu uregulowane zostały prawa własności. Do grudnia 2000 r. na mocy umowy dzierżawnej użytkownikiem budynków pozostawał ZOZ w Gostyniu. Jednocześnie zakon czyni staranie o podjęcie w marysińskiej placówce samodzielnej działalności w zakresie lecznictwa. - Szpital został już gruntownie zmodernizowany, a dzięki pieniądzom z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska mogliśmy wymienić kotłownię i zainstalować baterie słoneczne. Wymieniliśmy też część okien. Jesteśmy przygotowani na otwarcie dwóch 30-łóżkowych oddziałów. Rozpoznaliśmy potrzeby lecznicze w regionie i okazuje się, że najbardziej przydatny byłby oddział rehabilitacyjny oraz pulmonologiczny - mówi ojciec Franciszek Salezy Chmiel. Niezwykle ważne i cenne, zwłaszcza dla chorych z dolegliwościami płucnymi jest położenie placówki wśród lasów iglastych.
W ponownym uruchomieniu Marysina chcą pomóc specjaliści skupieni w Katolickim Stowarzyszeniu Lekarzy Polskich. Pomoc w przygotowaniu oferty dla Funduszu zaoferował już dr Szczepan Cofta, który na co dzień pełni funkcję lekarza naczelnego w Szpitalu Klinicznym nr 1 w Poznaniu. Podczas spotkania lekarzy działających w Stowarzyszeniu z ojcem Franciszkiem zapowiedział również, że Akademia Medyczna jest zainteresowana objęciem patronatu nad oddziałem pulmonologicznym przygotowywanym przez braci.
Inni lekarze zastanawiali się natomiast nad uruchomieniem w Marysinie poradni specjalistycznych dla pacjentów z tego regionu.

Jednakowe traktowanie


Bracia przeprowadzlili już pierwsze rozmowy z Narodowym Funduszem Zdrowia. Uruchomienie szpitala uzależnione jest bowiem od uzyskania kontraktu. Jak się dowiedzieliśmy, szpitale prowadzone przez zakony będą podczas konkursu ofert traktowane na równi ze szpitalami państwowymi. - Forma organizacyjnoprawna i własności danej placówki nie ma dla NFZ znaczenia. Wszyscy świadczeniodawcy są jednakowo traktowani - zapewnia Bernadeta Ignasiak, rzecznik Wielkopolskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ. Wyjaśnia też, że kontrakt z NFZ na wykonywanie świadczeń opieki zdrowotnej można uzyskać w wyniku konkursu lub rokowań ogłaszanych publicznie przez NFZ. Świadczeniodawca musi przedłożyć swoją ofertę, która jest oceniana przez komisję konkursową. - Oczywiste jest, że każdy świadczeniodawca ubiegający się o uzyskanie kontraktu musi spełniać podstawowe wymogi zawarte w materiałach konkursowych. Spełnianie dodatkowych jest atutem - jeśli warunki konkursowe na to pozwalają, oferta może zostać lepiej oceniona - dodaje.

Prekursor szpitalnictwa

Misją i zadaniem bonifratrów jest troska o wszystkich chorych, zwłaszcza biednych i opuszczonych.
Założyciel zakonu bonifratrów - św. Jan Boży - żył i działał w XVI wieku w Hiszpanii. Część życia spędził na wojnach, widział więc krew, cierpienie i śmierć na polach bitew. W wielu krajach poznał ludzką biedę, samotność i głód. Dobrowolnie skazał się na ubóstwo i ofiarnie troszczył się o ludzi chorych i opuszczonych. Dawał im schronienie, utrzymanie i osobiście im posługiwał. W historii medycyny znany jest jako prekursor współczesnego szpitalnictwa. Z jego dzieła wyrósł zakon bonifratrów. Wierni charyzmatowi swego założyciela dobrzy bracia od ponad czterystu lat pełnią posługę samarytańską wobec chorych i potrzebujących. Pracują w szpitalach, domach opieki, zajmują się ziołolecznictwem. W każdym potrzebującym dostrzegają cierpiącego Chrystusa. Ich misja niesienia pomocy cierpiącym jest kontynuacją misji Pana Jezusa, wielkiego Lekarza dusz i ciał.


Szczepan Cofta naczelny lekarz Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 1 w Poznaniu

- Myślę, że bardzo dobrym argumentem w rozmowach z Funduszem może być powołanie się na ośrodki, które w ostatnich latach odzyskali bonifratrzy, jak Szpital św. Jana Grande w Krakowie czy Szpital św. Jana Bożego w Łodzi. W placówkach tych podniesiony został standard sanitarno-techniczny, jak i warunki leczenia. Po podniesieniu jakości usług szpitale te zyskują coraz większy prestiż wśród pacjentów.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki