Logo Przewdonik Katolicki

Prymas niepodległej Polski

Adam Suwart
Fot.

Niemal dokładnie dziewięćdziesiąt lat temu, od marca do czerwca 1915 roku, pomiędzy kilkoma europejskimi miastami - Rzymem, Monachium, Berlinem, Gnieznem i Poznaniem - krążyli tajni kurierzy dyplomatyczni. Dokumenty, jakie przewozili, miały ogromne znaczenie dla Kościoła w Polsce. Od zapisanego w tajnych pismach nazwiska miały bowiem zależeć losy Kościoła w Polsce, a w dużej mierze...

Niemal dokładnie dziewięćdziesiąt lat temu, od marca do czerwca 1915 roku, pomiędzy kilkoma europejskimi miastami - Rzymem, Monachium, Berlinem, Gnieznem i Poznaniem - krążyli tajni kurierzy dyplomatyczni. Dokumenty, jakie przewozili, miały ogromne znaczenie dla Kościoła w Polsce.


Od zapisanego w tajnych pismach nazwiska miały bowiem zależeć losy Kościoła w Polsce, a w dużej mierze także samego państwa polskiego, które już za ponad trzy lata lata miało zrzucić jarzmo 125 lat zaborczej niewoli. Stawka była bardzo wysoka - szło o elekcję nowego arcybiskupa gnieźnieńskiego i poznańskiego po śmierci dotychczasowego pasterza obu archidiecezji - abp. Edwarda Likowskiego. Gdy wybór Rzymu, zaaprobowany przez cesarskie władze niemieckie, padł na 45-letniego księdza dr. Edmunda Dalbora, niewielu zapewne zdawało sobie sprawę, że przejdzie on do historii jako pierwszy prymas odrodzonej Rzeczypospolitej.

Aura tajemniczości


Kulisy wyboru księdza Dalbora na kluczowe arcybiskupstwa do dziś otacza aura tajemniczości. Nie do końca wiadomo, co sprawiło, że władze niemieckie przyzwoliły na kandydaturę kapłana, który wielokrotnie udowodnił polski patriotyzm. Z jednej bowiem strony niemieccy dyplomaci zawsze starali się doprowadzić do powołania na arcybiskupstwa w Gnieźnie i Poznaniu, jeśli już nie Niemca, to z pewnością kapłana lojalnego wobec cesarskiej władzy, który nie będzie zbyt chętnie szermował prastarym tytułem Prymasa Polski, ani ożywiał wśród Polaków ducha narodowego. Z drugiej jednak strony - w czasie trwającej właśnie wojny - władze niemieckie coraz bardziej liczyły się z "żywiołem polskim" i sądziły, że godząc się na polskiego hierarchę, pozyskają sobie polską opinię publiczną i możliwe, że także polskiego rekruta w pruskiej armii.

Pokornie posłuszny


25 maja 1915 roku ksiądz Edmund Dalbor został powiadomiony, że Stolica Apostolska zamierza mianować go nowym arcybiskupem gnieźnieńskim i poznańskim. Zainteresowany dość energicznie wzbraniał się przed przyjęciem tej wysokiej godności. Udał się nawet do Monachium, gdzie powiadomił nuncjusza apostolskiego Andreasa Frühwirta, że jego nie najlepszy stan zdrowia może uniemożliwić mu sprawne zarządzanie archidiecezjami. Wówczas Stolica Apostolska zasięgnęła sub secreto fachowej opinii lekarskiej jednego z poznańskich medyków, który stwierdził, że nominatowi pozostało jeszcze około 10-12 lat życia. Uznano, że jest to czas wystarczający na arcybiskupi pontyfikat i ostatecznie 30 czerwca 1915 roku ksiądz Dalbor otrzymał prowizję na oba arcybiskupstwa.
Odbywając niebawem ingres do piastowskich katedr w Poznaniu i Gnieźnie, arcybiskup Dalbor wyrzekł pamiętne słowa o niemal proroczym zabarwieniu: "W wielkiej chwili dziejowej obejmuję rządy archidiecezjami. Na zegarze świata biją godziny, mające wywrzeć ogromny wpływ na losy narodów, Kościoła i religii, mające rozstrzygnąć o przyszłym wyglądzie świata. (…) Zniknie, co z woli Bożej ma zniknąć, powstanie i przetrwa, co Bóg chce powołać do życia".

Arcybiskup niepodległości


Już w pierwszych dniach swych rządów arcybiskupich ks. Dalbor rozpoczął dynamiczną pomoc ofiarom wojny. Była ona zakrojona na tak szeroką skalę, że już w lipcu 1915 roku do arcybiskupa napisał ze Szwajcarii sam Henryk Sienkiewicz, który jako przewodniczący Generalnego Komitetu Pomocy dla Ofiar Wojny w Polsce, zakomunikował, iż komitet ów "jednomyślnie uchwalił zamianować Waszą Ekscelencję swoim członkiem, pragnąc w ten sposób, dać wyraz głębokiej czci i uznania dla zasług położonych przez Waszą Ekscelencję w sprawie nieszczęśliwych ofiar wojny w Polsce".
W 1917 roku abp Dalbor objął przewodnictwo komitetu przygotowującego uroczystości stulecia śmierci Tadeusza Kościuszki. Odprawił też Mszę św. w Winnej Górze przy grobie gen. Jana Henryka Dąbrowskiego. Jest oczywiste, jak doniosłe były to wydarzenia w czasie szalejącej wielkiej wojny, kiedy byt państwowy Polaków nadal był niejasny. W grudniu 1918 roku, u progu powstania wielkopolskiego, kiedy Wielkopolska była jeszcze pod pruskim zaborem, entuzjastycznie witany przez członków polskiego Sejmu Dzielnicowego w Poznaniu arcybiskup mówił: "Dziękuję Bogu, że w tak opatrznościowy sposób kieruje sprawą polską; że Polska pogrzebana przed ponad stu laty powstaje z grobu, a ci, co ją pogrzebali, co położyli na jej grobie pieczęć własnych umów, że ci dzisiaj drżą o własną przyszłość!". Abp Dalbor dziękował wówczas wszystkim, którzy w czasie wojny okazywali Polakom życzliwość - przede wszystkim prezydentowi amerykańskiemu Wilsonowi i papieżowi Benedyktowi XV. Konkludując, stwierdził odważnie: "Jeżeli Europa zabiera się obecnie do odbudowania Polski, to naprawia krzywdę, jaką Polsce wyrządziła".

Wyzwalał Wielkopolskę


Abp Dalbor poparł też niepodległościowe aspiracje Polaków w Wielkopolsce. Dnia 26 grudnia 1918 r., w przededniu wybuchu powstania wielkopolskiego, które przywróciło ziemie piastowskie II Rzeczypospolitej, arcybiskup witał w Poznaniu Ignacego Paderewskiego. Przyjazd Paderewskiego był iskrą, która wywołała czyn powstańczy. W sprawie represji niemieckich w Wielkopolsce arcybiskup interweniował w Berlinie, Watykanie i u Ententy. Angażował się też w polską sprawę Śląska, wysyłając na tamte tereny polskich księży i kleryków. 10 lutego 1919 r. poświęcił gmach Sejmu RP w Warszawie, później uczestniczył w uroczystościach zjednoczenia wojsk polskich w Krakowie, poświęcił budowę polskiego portu w Gdyni. Nie było ważnej dla narodu uroczystości, w której z zaangażowaniem nie brałby udziału. W obliczu bolszewickiej nawały, 27 lipca 1920 r. odprawił na Jasnej Górze specjalne nabożeństwo, odnawiając śluby lwowskie króla Jana Kazimierza i poświęcając całą Polskę Najświętszemu Sercu Jezusowemu. Kilkanaście dni później nastąpił cud nad Wisłą…

Odbudował polski Episkopat


Dalbor rozpoczął u schyłku 1918 r. odbudowę prestiżu i godności Prymasa Polski. Jako abp gnieźnieński, zgodnie z zasadą obowiązującą od XV w., nosił tytuł prymasa. W takiej roli był też respektowany przez innych biskupów z terenu Rzeczypospolitej, którzy spotkali się na historycznych zjazdach odradzającego się Episkopatu Polski - w Warszawie w marcu 1918 r. i w Gnieźnie w sierpniu 1919 r. Mimo pewnej "konkurencji" ze strony metropolity warszawskiego, kard. Aleksandra Kakowskiego, który posługiwał się tytułem Prymasa Królestwa Polskiego, udało się Dalborowi skoncentrować wszystkich biskupów z terenu Rzeczypospolitej.
W grudniu 1919 r. papież Benedykt XV obdarzył arcybiskupa Edmunda Dalbora purpurą kardynalską i tytułem kardynała prezbitera Bazyliki św. Jana ante Portam Latinam.
Pierwszy prymas II Rzeczpospolitej zmarł 13 lutego 1926 r. Opatrzność wyznaczyła Edmundowi Dalborowi rolę męża opatrznościowego, któremu przyszło przeprowadzić Kościół w Polsce przez zgliszcza I wojny światowej do pełnej niepodległości. Do zadania tego przygotowywał się od najmłodszych lat. Wyrósł w patriotycznej atmosferze Ostrowa Wlkp., gdzie urodził się 30 października 1869 r. Gdy na dobre rozszalał się pod zaborem pruskim osławiony kulturkampf, w Ostrowie władze pruskie osadziły aresztowanego kard. Mieczysława Ledóchowskiego - hierarchę, którego Polacy uciśnieni pod zaborami otaczali czcią i nimbem męczeństwa. Wielu biografów zaznacza, że na kilkuletniego Edmunda uwięzienie w rodzinnym mieście kard. Ledóchowskiego wywarło silne wrażenie i być może poskutkowało rozbudzeniem patriotyzmu i powołania kapłańskiego. Sam Dalbor stał się przykładem dla wielu pokoleń kapłanów, patriotów, licznych rzesz świeckich, szczerze opłakujących w 1926 r. zgon schorowanego arcypasterza, który przeszedł do historii jako jeden z najwybitniejszych prymasów Polski i polskich kardynałów.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki