Czyje zwycięstwo?

To dobrze, że Putin zaprosił na obchody tzw. Dnia Zwycięstwa nie tylko Aleksandra Kwaśniewskiego, ale również Wojciecha Jaruzelskiego. Ma znaleźć się w Moskwie jako weteran wojenny, choć - ze względu na rolę, jaką odegrał w stosunkach polsko-sowieckich - jest, przede wszystkim, kombatantem porządku pojałtańskiego.

Uroczystości moskiewskie będą akceptacją dla Jałty i dokonań...
Czyta się kilka minut

To dobrze, że Putin zaprosił na obchody tzw. Dnia Zwycięstwa nie tylko Aleksandra Kwaśniewskiego, ale również Wojciecha Jaruzelskiego. Ma znaleźć się w Moskwie jako weteran wojenny, choć - ze względu na rolę, jaką odegrał w stosunkach polsko-sowieckich - jest, przede wszystkim, kombatantem porządku pojałtańskiego.

Uroczystości moskiewskie będą akceptacją dla Jałty i dokonań ZSRR po zakończeniu wielkiej wojny ojczyźnianej. A trwała ona, po rozpadzie sojuszu Stalina z Hitlerem, od 22 czerwca 1941 r.; chociaż Niemcy skapitulowali 8 maja, to Sowieci "Dień Pabiedy" świętowali zawsze 9 maja. Polski jednak w gronie zwycięzców nie było, więc niby co mielibyśmy świętować? Rosja kwestionuje nadal fakty historyczne, takie jak mord katyński, więc przypomnijmy, że dla nas wojna zakończyła się, tak naprawdę, w 1989 r.

Nawet jeśli zaproszenie Jaruzelskiego nasuwa złe skojarzenia, sytuacja jest przynajmniej jasna i klarowna. Oto polecą do Moskwy dwaj towarzysze z partii komunistycznej, i nie tylko, bo pamiętamy jak owacyjnie SLD fetowało przybycie Jaruzelskiego do swojego sztabu wyborczego. Myślę, że nie należałoby się dziwić, gdyby tym samym samolotem mieli polecieć do Moskwy również Kiszczak, Oleksy czy Miller. Choć ten ostatni chyba już zapomniał o moskiewskiej pożyczce i, jakby nigdy nic, dzieli się teraz z Amerykanami swoimi głębokimi przemyśleniami o przemianach zachodzących w Europie Wschodniej. Nawet towarzysze z SLD nie ukrywają irytacji z powodu e-maili nadchodzących Internetem zza Wielkiej Wody od niegdysiejszego pryncypała. Bo partia im się rozsypuje, topnieją szeregi i słupki w sondażach, a Miller nie dość, że paraduje po USA - taki z niego Amerykanin! - to jeszcze pozwala sobie na uwagi w sprawach partii. Tylko to już, na szczęście, nie nasze zmartwienie, lecz wewnętrzny problem spadkobierców PZPR.

Doświadczenie uczy, że używanie skrótów bywa ryzykowne, więc młodzieży winien jestem wyjaśnienie, iż nie o Polski Związek Piłki Ręcznej chodzi, lecz o Polską Zjednoczoną Partię Robotniczą. A skoro Leszek Moczulski, lider KPN, rozszyfrował kiedyś z trybuny sejmowej ów skrót, mówiąc o Płatnych Zdrajcach Pachołkach Rosji, to niejeden mógł przeżyć chwilę zakłopotania, gdy czcigodny benedyktyn, ojciec Leon - ostatnimi czasy medialnie reaktywowany - oświadczył, że i u nich, w Tyńcu, istnieje PZPR. Mam jednak nadzieję, że nikomu nie przyszło na myśl, iż tak wielce zasłużona "firma duchowa", jaką tworzą benedyktyni tynieccy, mogła stać się siedliskiem komuny. Sam ojciec Leon wytłumaczył z uśmiechem, że nie o czerwonego piekłoszczyka chodzi, lecz o dewizę chrześcijańskiego stylu życia: Promieniuj Zawsze Pełnią Radości.

A to, i owszem! Do takiej PZPR nawet i ja mogę wstąpić, z nadzieją, że nie będzie żadnych egzekutyw, plenów, legitymacji ani składek członkowskich.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 20/2005