Zasada środka

Aczkolwiek to nie Arystoteles wymyślił pojęcie cnoty, to niewątpliwie właśnie owemu mędrcowi zawdzięcza cnota wiele. Przede wszystkim chyba to, że przy jej objaśnianiu użył tzw. zasady złotego środka. Mówi ona tyle, że cnota jest rzeczywistością środka, unikającą stanów ekstremalnych. Unika zatem tak niedomiaru, jak i nadmiaru.

W przypadku cnoty nadziei oznacza to, że owa sprawność...
Czyta się kilka minut

Aczkolwiek to nie Arystoteles wymyślił pojęcie cnoty, to niewątpliwie właśnie owemu mędrcowi zawdzięcza cnota wiele. Przede wszystkim chyba to, że przy jej objaśnianiu użył tzw. zasady złotego środka. Mówi ona tyle, że cnota jest rzeczywistością środka, unikającą stanów ekstremalnych. Unika zatem tak niedomiaru, jak i nadmiaru.

W przypadku cnoty nadziei oznacza to, że owa sprawność (tyle bowiem znaczy pojęcie cnoty) jest usytuowana pośrodku między zuchwałą ufnością a rozpaczą.

Wydarzenia schyłku roku 2004 dobitnie potwierdziły starożytną mądrość. Gdy bowiem można było spekulować, że coraz więcej jest już w zasięgu ludzkich możliwości, że można sterować tak procesami politycznymi, jak i wzrostem komórek macierzystych, przyszło trzęsienie ziemi na azjatyckich wybrzeżach. Tragedia niekontrolowanej i masowej śmierci obaliła zuchwałość nas, ludzi XXI wieku. Przypomniała o ludzkiej bezradności, o tym, że człowiek wciąż pozostaje istotą skończoną i niewszechmogącą. Więcej, po prostu jakże często - bezradną.

Z drugiej strony, niemal w tych samych godzinach zaprzeczono także rozpaczy. W teologii rozpacz jest grzechem, bo wbrew temu, co zwykliśmy mawiać, nie tyle (bezwolnie) wpadamy w rozpacz, co dokonujemy wyborów rozpaczy. Doskonale to widać w przestrzeni życia społecznego i politycznego, gdzie właśnie wybory w naszej części Europy zdawały się sprzyjać pokusie rozpaczy - przez wiele dziesiątków lat. Pomarańczowa rewolucja na Ukrainie pokazała, że można wybrać inaczej. Można dać opór rozpaczy, bezwoli inercji. Można chcieć i z tej woli pragnienia zmiany uczynić nową rzeczywistość. Także społeczną.

Nie jestem hura optymistą w sprawie Ukrainy, bo wiem, kim jest homo sovieticus i wiem, że cena budowy społeczeństwa obywatelskiego wszędzie jest wielka, wręcz przeogromna. Zrodzi kontestację i ból, a może opór i sprzeciw. Ale wiem, że przykład Ukrainy jest przykładem ukazującym rolę zaangażowania i czynu w sprawę budowy nadziei.

Otrzymaliśmy na przełomie czasu ludzkiej nadziei (bo za taką uważam przełom starego i nowego roku) dwie ważne lekcje.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 2/2005