Sowiecki agent, zmarły niedawno funkcjonariusz Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego,...
Opór Polaków wobec zaprowadzania komunistycznych rządów w Ojczyźnie narastał bardzo szybko. "(...) dlatego też musimy stosować terror", uzasadniał masowe mordy na żołnierzach podziemia i ludności cywilnej Władysław Gomułka w czasie posiedzenia PPR w 1946 roku. Pomocą służyła Armia Czerwona.
Sowiecki agent, zmarły niedawno funkcjonariusz Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, Anatol Fejgin często podkreślał w gronie znajomych i współpracowników, że do zwycięstwa komunizmu w Polsce potrzebne jest "zabicie polskiej dumy i rozstrzelanie polskiego patriotyzmu". Podobne opinie wygłaszała, również niedawno zmarła, historyk Maria Turlejska, pisząca w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych pod pseudonimem Łukasz Socha. Oboje nie wymyślili nic nowego. Powtarzali jedynie dewizę Stalina, który tworząc na terenie Związku Socjalistycznych Republik Sowieckich (ZSRS) I Dywizję im. Tadeusza Kościuszki, od razu budował w niej machinę terroru, zwaną Informacją Wojska Polskiego. Tam zaś kontrwywiad. Nauczycielami i kontrolerami komunistycznego aparatu przemocy była doborowa formacja Stalina "Śmiersz". Była jedną z najbardziej zaufanych jego jednostek.
Nazwa "Śmiersz" to skrót od dyspozycji: "śmierć szpionom". Organizacja powstała w 1943 roku z wyłonionych z Armii Czerwonej wybranych funkcjonariuszy NKWD. To właśnie oni wchodzili w skład owej komórki kontrwywiadu. Jej dowódcą został zastępca Berii - Wiktor Abakunow. Jak pisze Władysław Tkaczew: "Ogniwa Śmierszy istniały przy sztabie każdej jednostki wojskowej. Głównym jej zadaniem było ściganie szpiegów, zwalczanie zdrajców. W praktyce jednak sprawowano nadzór nad wszystkimi żołnierzami danej jednostki. [...] Śmiersza szybko przekształciła się jednak w instytucję ferującą i wykonującą wyroki oraz organizację pełniącą funkcję wojskowej policji politycznej. Sprawowała ona niepodzielną władzę na froncie i terenach przyfrontowych w Polsce oraz krajach wyzwalanych przez Armię Czerwoną".
Wszechobecni
Działalność Śmierszy na terenie Polski rozpoczęła się wraz z okupacją RP przez Sowietów w 1939 roku. Podczas poróżnienia się sojuszników w 1941 roku - Sowietów i Niemców - Rosjanie nie zaprzestali rozmieszczania żołnierzy Śmierszy w Polsce. Lokowano ich w oddziałach komunistycznej partyzantki. Ale też od połowy wojny tworzono w okupowanej przez Niemców Polsce sowiecką partyzantkę. Z rzekomych czy rzeczywistych uciekinierów z niemieckich transportów wojskowych wiezionych do Rzeszy. Najczęstszym zadaniem tych grup była infiltracja polskiej konspiracji. Dlatego też wielkim zaskoczeniem dla wielu naszych oddziałów była rozległa wiedza Sowietów o ich działaniach i lokalizacji. Na przykład w kilka godzin po wkroczeniu sowieckiej armii w 1944 roku na tereny powiatów przasnyskiego, ostrołęckiego, łomżyńskiego i lubelskiego aresztowano większość żołnierzy miejscowych oddziałów AK czy NSZ. Część z nich rozstrzelano. Niebawem żołnierzami AK zaludniły się obozy, m.in. w: Ciechanowie, Jaworznie, Oświęcimu, Skrobowie, Rembertowie. Również w chwili powstania II Armii Wojska Polskiego, dowodzonej przez sowieckiego generała Karola Świerczewskiego, wewnątrz niej zainstalowano Wydział Informacji. W kilka miesięcy później, już z końcem listopada 1944, powstał Główny Zarząd Informacji Naczelnego Dowództwa Wojska Polskiego. Szefował mu nadal Kożuszko, mając za zastępców: pułkownika Anatola Fejgina i pułkownika Jana Poniedzielnikowa.
- Jako Informacja musieliśmy być wszechobecni. Każdego dnia trzeba było robić rewizje czy to w namiotach, na kwaterach, w samochodach, a nawet w czołgach. Mieliśmy szukać faszystowskich ulotek kompromitujących naszych żołnierzy - wspomina N.N., żołnierz Informacji II Armii WP aresztowany przez kontrwywiad w 1948 roku, skazany na karę śmierci i uniewinniony w 1961 roku. - Drugim naszym podstawowym zadaniem był werbunek współpracowników. Na to Ruscy kładli szczególny nacisk. Codziennie przeprowadzaliśmy swoisty sondaż na temat nastrojów w wojsku. Przepytywano też naszych kolegów. Jak to się mówi, nikt z nas nie był pewien ni dnia, ni godziny. Podczas pierwszych kilku miesięcy mojej służby rozstrzelano siedmiu żołnierzy z warszawskiej Informacji. Trzech Polaków, za rzekomą propagandę antyradziecką na froncie, i czterech Rosjan.
Według Tkaczewa, z każdym miesiącem werbowano coraz więcej współpracowników. I jeśli "(...) w listopadzie 1944 jeden współpracownik nieoficjalny przypadał na dwudziestu dwóch żołnierzy", to już rok później "jeden współpracownik nieoficjalny przypadał na siedemnastu żołnierzy". Werbowano nie tylko "szarego" żołnierza, ale również wysokiej rangi oficerów, z generałami włącznie.
Początkowym założeniem działalności Informacji było zwalczanie potencjalnych szpiegów w wojsku. Niedługo później jednak, od czasu sowieckiej okupacji w Polsce, Informacji podlegała również ludność cywilna, w szczególności inteligencja. W sferze specjalnych zainteresowań Informacji Wojskowej znaleźli się oficerowie wojska i policji służący w armii przed II wojną. Także ludzie związani z polskim państwem podziemnym. Informacja właśnie, wspólnie ze "Śmierszą", przygotowywała m.in. moskiewski proces "Szesnastu".
Wróg we własnych szeregach
Już od połowy 1946 roku Informacja zastosowała masowy terror. Potwierdzać to miało tezę, że "wróg klasowy nie śpi". W końcu 1945 w Informacji utworzono Wydział Specjalny, który "(...)uprawniony był do rozpracowywania wszystkich żołnierzy Informacji bez względu na ich stopnie i stanowiska służbowe oraz przynależność (włącznie z oficerami wywodzącymi się ze Śmierszy)". Inwigilacja była tak szeroka, że według cytowanego już Tkaczewa "Materiałów kompromitujących samych wojskowych Wydział Operacyjny GZWP zebrał sześćdziesiąt tysięcy w 1952 roku". Z kolei inne źródła podają, że dwa lata później tych materiałów było już blisko sto trzy tysiące.
Aresztowania podejrzanych przez Informację, a następnie "rozpracowanych", kończyły się często wyrokami śmierci. Wyroki wykonywano wcale nierzadko na terenie macierzystych jednostek wojskowych. Także na terenie budynków Informacji Wojskowej. Na przykład w Poznaniu i Bydgoszczy. Dwa z nich wykonano na korytarzu budynku Zarządu Głównego Informacji w sierpniu 1946 w Warszawie. Rozstrzelano Kazimierę Mielczarek i Barbarę Niemczycką, dwie pracownice Informacji oskarżone o współpracę z podziemiem.
Najgłośniejsza sprawa, związana z czystką we własnych szeregach, dotyczyła jednak dwu komunistów: Włodzimierza Lechowicza i Alfreda Jaroszewicza. Postawiono im zarzut współpracy z przedwojennym kontrwywiadem. Aresztowano i okrutnie torturowano. W ramach tej prowokacji aresztowano i osadzono w więzieniu ponad pięćdziesiąt osób. Również pośrednio związanego z tą sprawą Władysława Gomułkę.
Nietykalni
Sprawa Lechowicza i Jaroszewicza została ujawniona podczas tak zwanej odwilży 1956 roku. Również wiele innych zbrodni komunistycznych ujrzało wówczas światło dzienne. Jednak sąd "odwilżowy" w niewielkim tylko stopniu interesował się krzywdami ludzi związanych z podziemiem. Rozpatrywano je selektywnie i niechętnie. W ten sposób próbowano wywołać wrażenie, że najwięcej w czasie stalinizmu ucierpieli komuniści. W stan oskarżenia postawiono jedynie kilku zbrodniarzy, których obciążała odpowiedzialność za śmierć bądź cierpienia wielu działaczy podziemia i zwykłych obywateli. Wśród nich znaleźli się: Fejgin, Frydman, Dianow, Woznieseński, Skulbaszewski, Halbersztadt, Lindauer, Krzemień, Kohn, Kuhl. Nie pojawiały się, bądź rzadko, nazwiska sowieckich oficerów "Śmierszy": Smolikowa, Czerniawskiego, Litiagina, Innoziemcowa, Frołowa, Pieskowa, Synaja czy Portakowa. Żaden z nich nigdy jednak nie został ukarany. Prowadzono śledztwa przeciwko polskim komunistom, oficerom Informacji, m.in.: Fejginowi, Frydmanowi, Kuhlowi, Kohanowi umorzono. Orzeczono, że wyroki nie będą większe niż pięć lat i w ramach amnestii zaniechano postępowania. Fejgina skazano na pięć lat więzienia, ale za pracę w MBP.
W 1956 wielu sowieckich oficerów Informacji odwołano do ZSRS, przyznając im jednocześnie najwyższe PRL-owskie odznaczenia. Jednak niektórzy z nich pozostali na stanowiskach, przyjmując obywatelstwo polskie. Służyli w LWP do 1989. Wielu z nich odznaczył gen. Jaruzelski - wychowanek oficerskiej szkoły piechoty w Riazaniu.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













