Formalny koniec wojny II wojny światowej dla Polski nie oznaczał czasu pokoju. Wręcz przeciwnie. Zaczynał się okres niezwykle brutalnego pacyfikowania ludzi i środowisk, którzy nie pogodzili się z nową sytuacją geopolityczną Polski i rządami polskich komunistów wspartych siłami i technologią sowieckiego okupanta.
Armia Czerwona do pacyfikacji powojennej Polski przygotowała się bardzo dobrze. Sięgnęła do zarządzeń i rozkazów z czasów pierwszej okupacji w 1939 r. Na bieżąco uzupełniali cele i tak np. 22 czerwca 1943 r. przyjęto dokument o zwalczaniu „partyzantów – legionistów polskich”. Jednym z zadań było: „Wszystkimi sposobami zwalczać oddziały i grupy nacjonalistyczne oraz zniszczyć polskie struktury wojskowe oraz cywilne i objąć tymi działaniami całość obszarów terenów II Rzeczypospolitej zamieszkiwanych przez Polaków, od granicy wschodniej II RP (tzw. linii ryskiej, wytyczonej zgodnie z traktatem pokojowym 18 marca 1921 r.), aż po Odrę i Nysę. Specjalne jednostki NKWD i „Smiersza” (śmierć szpiegom) wysłano do walki z Polakami. Szacuje się, że około miliona sowieckich funkcjonariuszy skierowano do rozprawienia się z polskim ruchem oporu. Podstawowymi technikami rozprawy z Polakami po wyzwoleniu ziem z okupacji niemieckiej były: aresztowania, masowe wywózki, mordy, wszechogarniający terror dotykający całe społeczeństwo. I tak na Lubelszczyźnie w krótkim czasie aresztowano prawie 21 tys. osób i deportowano głównie do sowieckich gułagów. Na początku 1945 r. po zajęciu Wielkopolski, Górnego Śląska i Pomorza aresztowano i deportowano do ZSRS ok. 50 tys. osób. Deportacje z obszaru Polski Ludowej trwały do końca 1949 r.
Antysowiecka samoobrona
Szacuje się, że w latach 1944–1947 istniało 350 większych i mniejszych oddziałów zbrojnych walczących z sowieckim okupantem. Wybuchło nazywane tak dziś „powstanie antysowieckie”. Terenami najzacieklejszych walk była Wileńszczyzna, Nowogródczyzna, Grodzieńszczyzna, Białostocczyzna, Polesie, Kielecczyzna, Sandomierszczyzna, wschodnie Mazowsze, Pomorze oraz część Wielkopolski. Funkcjonowało tam po kilkadziesiąt oddziałów i formacji bojowych, w których walczyło w mundurze i po cywilnemu łącznie od 15 do 20 tys. osób. W wielu miejscach sowiecki aparat komunistyczny został pokonany lub całkowicie wyparty jak np. w Kieleckiem. Te sukcesy opóźniały i tak nieuchronną klęskę, ale dawały szansę na przeorganizowanie się, albo w najgorszym razie ucieczkę w bezpieczniejsze strony. W 1947 r. osób aktywnie zaangażowanych w podziemie niepodległościowe było ok. 100 tys., z tego w konspiracji zbrojnej ok. 8 tys. Na samej Wileńszczyźnie i Nowogródczyźnie funkcjonowało wówczas 30–40 grup bojowych w sile do 500 żołnierzy.
Sowieci, widząc co się dzieje, jeszcze bardziej zaczęli przykręcać śrubę. W czerwcu i lipcu 1945 r. w ramach „obławy augustowskiej” NKWD w okolicach Gib i Sejn na Białostocczyźnie dokonało aresztowań ok. 2000 osób. Po przesłuchaniach 600 osób wywieziono na wschód i prawdopodobnie w Naumowiczach pod Grodnem wymordowano. Była to jedna z typowych akcji represyjnych skierowanych w podziemie antysowieckie i ludność cywilną. W ramach tych działań do ZSRS do 1946 r. wywieziono ok. 50 tys. Żołnierzy Wyklętych (NSZ-owców i AK-owców), z których tylko nielicznym udało się powrócić do kraju.
Bohaterowie i organizacje
Najbardziej znanymi Żołnierzami Wyklętymi są: rotmistrz Witold Pilecki, Łukasz Ciepliński „Pług”, Zygmunt Szendzielarz „Łupaszko”, Danuta Siedzikówna „Inka”, Maciej Kalenkiewicz „Kotwicz”, ks. Antoni Bańkowski „Eliasz”, Jan Borysewicz „Krysia”, Adolf Pilch „Góra–Dolina”, Antoni Heda „Szary”, Mieczysław Niedziński „Men”, Andrzej Rzewuski „Przemysław”, Anatol Radziwonik „Olech”, Hieronim Dekutowski „Zapora”, ks. Władysław Gurgacz „Sem”, Jan Szczurek-Cergowski „Sławbor”, Kazimierz Kamieński „Huzar”, Józef Kuraś „Ogień”, Henryk Flame „Bartek”, Franciszek Jaskulski „Zagończyk”. Wszyscy oni działali w zorganizowanych strukturach. Największe z nich to: Zrzeszenie Wolność i Niezawisłość WiN (pełna nazwa: Ruch Oporu bez Wojny i Dywersji Wolność i Niezawisłość), Narodowe Zjednoczenie Wojskowe, Armia Krajowa Obywatelska, Ruch Oporu Armii Krajowej, Konspiracyjne Wojsko Polskie, Związek Zbrojnej Konspiracji, Wielkopolska Samodzielna Grupa Ochotnicza „Warta” i wiele innych.
Z biegiem czasu struktury podziemia zaczęły kruszeć, rozluźniać wzajemne więzy, ale nie zaprzestawały oporu. „Charakterystyczne dla organizacji podziemia antykomunistycznego po 1947 r. w Wielkopolsce, jak i w całym kraju, było coraz większe rozluźnianie kontaktów pomiędzy poszczególnymi grupami. Było to również typowe dla konspiracji młodzieżowej, która rozwinęła się z impetem na przełomie lat 40. i 50. XX w. Coraz rzadziej podejmowano inicjatywy nawiązywania kontaktów z <<centralą>> lub próbowano koordynować działalność kilku organizacji działających w różnych regionach” – pisze dr Agnieszka Łuczak z IPN-u w cytowanym już opracowaniu. Podziemie miało swoich informatorów wśród funkcjonariuszy MO.
O jaką Polskę walczyli?
W rocie przysięgi Narodowego Zjednoczenia Wojskowego z 10 września 1948 r. znajdują się słowa: „Walkę o Wielką Polskę uważam za swój cel życia”. Podziemie chciało, aby do Polski powróciły utracone w wyniku wojny Kresy Wschodnie z Wilnem i Lwowem. Natomiast zachodnia granica powinna opierać się na linii Odry i Nysy Łużyckiej. Tym samym narodowcy już w 1940 r. wyprzedzili komunistów, którzy przejęli od nich ten postulat. I jeszcze jeden bardzo ważny element ich idei – wiara w Boga, wyrażana wprost i jednoznacznie. Deklaracja ideowa Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” głosiła, że wolna Polska ma być oparta na zasadach Dekalogu i religii rzymskokatolickiej. Autorzy wspomnianej powyżej deklaracji postulowali, by swobody obywatelskie realizowano w życiu publicznym zgodnie z ideałami chrześcijańskimi. Sami partyzanci na każdym kroku podkreślali swoje przywiązanie do katolicyzmu. Ich symbolem było chociażby noszenie na piersiach ryngrafów z Matką Bożą. – Żołnierze wyklęci to są ludzie, którzy doskonale wpisują się w polską drogę do niepodległości. I smutkiem napawa rzecz, że blisko przez ponad 20 lat po obaleniu komunizmu tak mało się robiło, żeby tę znaczną grupę Polaków uhonorować. Tak jak się honoruje powstańców listopadowych, styczniowych, barskich czy warszawskich. Tak samo musimy o nich pamiętać – twierdzi dr Dariusz Piotr Kucharski. Trudno się z nim nie zgodzić.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













