Mówi się, że w Taizé wielu ludzi odkrywa, iż potrafi się modlić, wielu modli się po raz pierwszy. Dlaczego człowiek powinien się modlić? Czy Bogu potrzebne są nasze modlitwy?
- Bóg nie...
Brata Marka znają wszyscy, którzy choć raz byli w Taizé. W lipcu 2004 r. poznałam go i ja. Korzystając ze sposobności, poprosiłam o rozmowę na temat znaczenia modlitwy w życiu człowieka.
Mówi się, że w Taizé wielu ludzi odkrywa, iż potrafi się modlić, wielu modli się po raz pierwszy. Dlaczego człowiek powinien się modlić? Czy Bogu potrzebne są nasze modlitwy?
- Bóg nie potrzebuje naszych modlitw, jednak Jego tajemnicą jest to, że do modlitwy wzywa, zaprasza. Sądzę, że Bogu najbardziej zależy na tym, by człowiek trwał z Nim w komunii. Dlatego dla nas, ludzi, nie ma innej możliwości, jak właśnie pokorna, nieustanna modlitwa. By fizycznie żyć, trzeba oddychać, aby mieć tę komunię z Bogiem, z której czerpiemy nieustannie, trzeba modlitwy. Modlitwa jest jak tlen dla naszego życia duchowego. Dzięki wytrwałej modlitwie można zebrać siły do pracy, walki, do przetrwania trudnych sytuacji.
Modlitwa w Taizé zdominowana jest przez śpiewanie kanonów. Skąd wzięła się idea modlitwy w takiej właśnie formie? Czy ze słynnego powiedzenia, że kto śpiewa, ten modli się dwa razy?
- Uściślijmy: nie są to tylko kanony. Czytamy również Ewangelię lub inne fragmenty Pisma Świętego, jak również modlimy się w ciszy. Brat Roger przeczuwał, że młodzi ludzie, przyjeżdżający coraz liczniej do Taizé, muszą być włączeni do modlitwy, aby ich przygoda z tym miejscem nabrała sensu, aby stała się wspólnym poszukiwaniem Królestwa Bożego. Początkowo nasza liturgia była bardzo rozbudowana, oparta na tradycji monastycznej: śpiewanie psalmów, responsoriów, czytanie Pisma Świętego. Mieszkając we Francji, modliliśmy się po francusku. Wszystko to sprawiało, że młodzi byli uczestnikami pięknej modlitwy, ale - biernymi. Możliwe, że wynieśliby coś i z niej, ale brat Roger zdecydowanie dążył do czynnego udziału młodych w modlitwie. Trzeba więc było ją przebudować. Kiedy na przełomie lat 60. i 70. XX wieku zjechało tu naprawdę mnóstwo osób, jeden z uzdolnionych muzycznie braci wyszukał krótkie śpiewy repetytywne. Pierwszym z nich był "Jubilate Deo". Idea kanonów weszła w życie z doskonałym skutkiem. Zauważyliśmy, że nie było to tylko rozwiązanie techniczne - parę słów po łacinie każdy może powtórzyć - ale że taka powtarzana modlitwa, gdzie słów jest bardzo mało, pomaga, wprowadza w modlitwę kontemplacyjną. Bracia zaczęli więc komponować. Był wtedy wśród nas brat Robert i to on zaczął szukać kolejnych tekstów. Wiele wersetów zaczerpnął z Psalmów, ale korzystał też z sentencji, np. kanon "Nada te turbe" to słowa św. Teresy z Avili. Melodie do tych wersetów ułożył Jacques Berthier, kompozytor muzyki sakralnej. W ten sposób powstały: "Magnificat", "Ubi caritas", "Misericordias Domini". Brat Robert i Jacques Berhtier odeszli do wieczności prawie w tym samym czasie (teraz pewnie komponują razem w niebie), więc do układania kanonów zabrali się inni bracia... Niektóre śpiewy skomponował dla nas ks. Joseph Joulino, francuski jezuita, liturgista i muzyk.
Chciałabym zapytać o owoce modlitwy osób, które przyjeżdżają do Taizé?
- Każdy przyjeżdża tu ze swoją własną historią, swoimi oczekiwaniami, pytaniami, problemami. I owoce dotyczą konkretnych ludzi i ich spraw. Sporo osób odnajduje w Taizé swoje powołanie, i to zarówno do życia zakonnego, kapłańskiego, jak również do życia w małżeństwie. Tu jedni proszą Boga o dobrych współmałżonków, inni zaś - spędzają tydzień na modlitwie, by znaleźć odwagę do odpowiedzenia Bogu "tak", idąc za głosem powołania. Jest u nas skrzynka z intencjami (także internetowa). Bardzo często powtarzają się prośby o odkrycie powołania, odkrycie właściwej drogi w życiu. Wszyscy modlimy się w tych intencjach. Czasem do pomocy w modlitwie zapraszane są siostry.
A czy może Brat polecić ludziom poszukującym światła Bożego w swoim życiu jakąś szczególną modlitwę?
- Każda modlitwa jest pewna i nie można do niej podchodzić jak do jakiegoś magicznego środka. Wierzymy, że Bóg wysłuchuje modlitwy i najlepiej wie, czego nam potrzeba. Często mówię ludziom (również tym, którzy szukają pojednania), że modlitwa jest niezwykle istotna, pierwszorzędna. I tłumaczę, że ma to być modlitwa prosta, pokorna, w ciszy. Żeby nie było w niej dużo słów, ale jak najwięcej zasłuchania w to, co mówi Bóg. Zatem: każda modlitwa jest dobra, jeżeli włożymy w nią serce. Brat Roger powtarza, że nawet westchnienie skierowane do Boga jest już modlitwą.
Dziękuję za rozmowę
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













