''John Paul II, We Love You''

Dobiegł kresu trzeci pod względem trwania pontyfikat w dziejach Kościoła. Niemal 27 lat posługi na Stolicy Piotrowej pierwszego w dziejach Polaka naznaczyło życie każdego katolika. Niestrudzenie umacniał braci w wierze. Dzięki swej bogatej osobowości stał się kimś wyjątkowym i bliskim dla wielu ludzi, także chrześcijan innych denominacji, wyznawców innych religii czy niewierzących....
Czyta się kilka minut

Dobiegł kresu trzeci pod względem trwania pontyfikat w dziejach Kościoła. Niemal 27 lat posługi na Stolicy Piotrowej pierwszego w dziejach Polaka naznaczyło życie każdego katolika. Niestrudzenie umacniał braci w wierze. Dzięki swej bogatej osobowości stał się kimś wyjątkowym i bliskim dla wielu ludzi, także chrześcijan innych denominacji, wyznawców innych religii czy niewierzących. Każde Jego pojawienie się, nawet to ostatnie, w środę 30 marca, kiedy udzielił błogosławieństwa pielgrzymom zgromadzonym na Placu Świętego Piotra, wzbudzało entuzjazm tłumów. Niemal każdy, jak Szymon Cyrenejczyk, chciał pomóc w niesieniu krzyża. Od 1 lutego, kiedy Jan Paweł II został zmuszony do poddania się kuracji w klinice Gemelli, i po kolejnym tam pobycie na przełomie lutego i marca, zabiegu trachetomii, zdawaliśmy sobie sprawę, że ziemski etap życia i działalności Karola Wojtyły nieubłagalnie zbliża się do kresu. Choć przecież wiemy, że tylko Bóg jest Panem Życia, wybiera dla każdego najstosowniejszą chwilę odejścia, a w związanym z tym bólem i cierpieniem ma także swój plan.

Kiedy Jan Paweł II pojawił się w oknie Pałacu Apostolskiego w Niedzielę Palmową 20 marca, przypomniał mi się obraz świętego brata Alberta Chmielowskiego "Ecce Homo" - Oto Człowiek. Wielki Tydzień Męki Pańskiej był okresem zmagania się Papieża z chorobą. Coraz boleśniej odczuwał jej skutki. Podczas gdy kardynał Ruini przewodniczył transmitowanej na cały świat Drodze krzyżowej w Koloseum, sam niósł własny. Osoby przy Nim czuwające mogły dosłyszeć ledwie wyszeptane słowa: "męczę się". Jak apostoł Piotr, kiedy się zestarzał, wyciągnął swoje ręce, kto inny go opasał i poprowadził. W obliczu kielicha goryczy, przykuty do łóżka, nie tracił hartu ducha, ciągle myśląc o innych: "Totus Tuus" - całkowicie oddany Chrystusowi, Kościołowi i Maryi.

Właśnie owo totalne oddanie sprawiło, że w chwilach agonii na Plac Świętego Piotra przybyły tłumy wiernych. Niektórzy spędzali tu kilka chwil, inni całe noce. Nie zabrakło Polaków. Na biało-czerwonej fladze napisali: "Jesteśmy z Tobą". Byli wśród nich ci, którzy od lat mieszkają w Wiecznym Mieście, osoby które wspomagają ciężko schorowanych starców i w ten sposób ratują rodzinny budżet, turyści, którzy przybyli z myślą o spędzeniu kilku dni wakacji. Nawet pielgrzymka z Barda Śląskiego. Wszyscy razem. Nic dziwnego, że ich śpiew docierał do apartamentów papieskich. Czekali na jakiś cud. Było wiele płaczu i łez, szloch międzynarodowego tłumu zgromadzonego przed Pałacem Apostolskim. Wreszcie bolesna chwila, kiedy substytut w Sekretariacie Stanu arcybiskup Leonardo Sandri przekazał wiernym wiadomość o śmierci Jana Pawła II. Zalegała cisza, a po jakimiś czasie Psalm 51 "De profundis" wyrecytował kardynał Angelo Sodano. Przez całą noc modlono się za zmarłego Papieża. Na niedzielną Mszę Świętą przybyli zarówno najwyżsi przedstawiciele włoskich sfer politycznych, jak i niemal każdy, kto przybywając w Rzymie, chciał podziękować za pontyfikat Jana Pawła II. Okazało się, że tłumy na Placu Świętego Piotra były podobne do tych z października 1978 roku. Przejmująco zabrzmiały słowa ostatniego papieskiego rozważania poprzedzającego wielkanocną modlitwę Regina Coeli. Odczytał je arcybiskup Leonardo Sandri. "Ludzkości, która wydaje się niekiedy zagubiona i zdominowana przez moce zła, egoizm i lęk, Zmartwychwstały Pan ofiaruje w darze swą miłość, która przebacza, jedna i otwiera duszę na nowo ku nadziei. Jest to miłość, która nawraca serca i obdarza pokojem. Jakże bardzo świat potrzebuje zrozumienia i przyjęcia Bożego Miłosierdzia! Panie, który przez Twoją śmierć i zmartwychwstanie objawiasz miłość Ojca, wierzymy w Ciebie i z ufnością wypowiadamy dziś: "Jezu Ufam Tobie, miej miłosierdzie nad nami i nad całym światem!"

Cały plac rozbrzmiewał aplauzem, wykrzykiwano imię zmarłego Papieża, podobnie jak podczas pamiętnych Światowych Dni Młodzieży na Tor Vergata czy tylu innych spotkań. Huraganowe oklaski i płacz. Może owe łzy oczyszczą nasze postrzeganie Boga, świata i samych siebie. Wśród licznych Polaków nie zabrakło nadziei, że niebawem jeszcze większy tłum przybędzie na uroczystości wyniesienia Jana Pawła II do chwały ołtarzy.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 0/2005