Polak na Marsie

25 stycznia amerykańska sonda Opportunity przesłała na Ziemię sygnał potwierdzający jej udane lądowanie na marsjańskiej równinie Meridiani Planum, a wkrótce potem serię doskonałej jakości zdjęć otoczenia. Z lądownika wyjedzie robot-laboratorium, który dokładnie zbada grunt. Nastąpi to jednak dopiero, gdy całkowicie rozłożą się wszystkie anteny i urządzenia. Bliźniacza sonda...
Czyta się kilka minut
25 stycznia amerykańska sonda Opportunity przesłała na Ziemię sygnał potwierdzający jej udane lądowanie na marsjańskiej równinie Meridiani Planum, a wkrótce potem serię doskonałej jakości zdjęć otoczenia. Z lądownika wyjedzie robot-laboratorium, który dokładnie zbada grunt. Nastąpi to jednak dopiero, gdy całkowicie rozłożą się wszystkie anteny i urządzenia. Bliźniacza sonda Spirit już od miesiąca prowadzi badania po przeciwnej stronie planety. W centrum dowodzenia misją w Pasadenie jest już siedemnastoletni Maciek Hermanowicz, który jako jedyny Polak bierze udział w pracach zespołu kierującego marsjańskimi sondami.

Bardzo ucieszyłem się ze szczęśliwego lądowania Opportunity na powierzchni Marsa, zwłaszcza z miejsca, w którym sonda wylądowała. W zestawie podanych lokacji jeszcze przed lądowaniem interesowałem się właśnie Meridianum Planum, to był mój typ numer jeden do lądowania. Uważałem, że tam powinna zostać wysłana, bo to moim zdaniem najciekawsze miejsce - powiedział Maciek Polskiej Agencji Prasowej. Na równinie Meridiani Planum znajduje się też dużo minerałów zwanych hematytami, które na Ziemi do swego powstania potrzebują wody. Ich obecność sugeruje, że w przeszłości na Marsie mogła być woda, a zatem i życie. Obecność wody wykryła krążąca po orbicie Czerwonej Planety europejska sonda Mars Express. Jak wynika z przesłanych przez nią danych, na południowym biegunie Marsa znajduje się woda w postaci lodu. Wykorzystując doskonały sprzęt, sonda zobrazowała 1.87 miliona kilometrów kwadratowych Czerwonej Planety, uzyskując około 100 gigabajtów danych. Podekscytowani naukowcy zacierają ręce. To dopiero początek badań. Obie sondy Spirit i Opportunity mają funkcjonować na powierzchni Marsa przez 90 dni. Każdy ma na pokładzie panoramiczną kamerę cyfrową, dającą wyjątkowo szczegółowy obraz otoczenia, a także spektrometry, m.in. cieplny, rentgenowski, które umożliwiają analizę chemiczną napotykanych skał i osadów.

Maciek Hermanowicz, uczeń olsztyńskiego II Liceum Ogólnokształcącego znalazł się w grupie 16 laureatów trzeciej już edycji internetowego konkursu "Red Rover Goes to Mars", zorganizowanego przez amerykańskie Towarzystwo Planetarne z siedzibą w Pasadenie. To największa na świecie pozarządowa organizacja zrzeszająca miłośników astronautyki, astronomii i badań kosmosu. W nagrodę pod koniec stycznia Maciek poleciał do USA, by osobiście wziąć udział w planowaniu pracy przebywających właśnie na Marsie robotów Spirit i Opportunity. "Przewodnikowi Katolickiemu" udało się porozmawiać z Maćkiem tuż przed jego odlotem.

Maciek Hermanowicz - Nauka nie wyręczy wiary

Jak dowiedziałeś się o konkursie?

- Gdy uczyłem się jeszcze w gimnazjum, powiedział mi o nim mój nauczyciel fizyki pan Henryk Tołoczko. To była pierwsza edycja konkursu. Brałem udział również w edycji drugiej. Moje prace wygrywały w kraju, ale dopiero w tym roku, w trzeciej edycji, zakwalifikowałem się do grupy laureatów na szczeblu międzynarodowym. Jest nas 16. Zostaliśmy podzieleni na pary, z których każda w innym czasie odwiedzi Pasadenę, gdzie znajduje się biuro kierowania misją. Zadaniem laureatów jest obróbka części zdjęć dostarczanych z Marsa, praca w Science Operations Working Group, czyli w grupie naukowców odpowiedzialnych za przygotowanie planu działania robotów na Marsie. Do zadań należy także udział w konferencjach prasowych, pisanie i publikowanie codziennych raportów informujących o przebiegu naszej pracy. Wszystko można śledzić na stronach internetowych www.planetary.org. Mój dyżur potrwa od 29.01.2004 r. do 8 02. 2004.

Co zawierała Twoja praca?

- Żeby wziąć udział w konkursie, należało napisać pracę przedstawiającą własny, autorski plan działania sondy marsjańskiej typu Mars Exploration Rover. Dysponowałem informacjami na temat tej sondy, założeniami misji i zdjęciami Czerwonej Planety, jakie dostarczyła kiedyś sonda Viking 1, która jako pierwsza w historii wylądowała szczęśliwie na Marsie. W swojej pracy przedstawiłem m.in. projekt analizy próbek gruntu i skał. Wyselekcjonowałem te najciekawsze z nich.

Skąd się wzięły Twoje zainteresowania astronomią i astronautyką?

- Interesowałem się tym od dziecka. Zawsze byłem ciekawy tego, co mnie otacza, zadawałem wiele pytań i chciałem wiedzieć, jak wszystko działa. Wyznaję pogląd, że im lepiej zrozumiemy świat, tym lepiej będziemy umieli się w nim znaleźć. Pod tym względem nie jestem wyjątkowy. Wiele osób z mojego otoczenia ma podobne pasje. W pobliskim Olsztynie znajduje się bardzo dobre planetarium i obserwatorium astronomiczne. Na odbywających się tam wykładach zawsze jest duże grono słuchaczy. Wielu moich rówieśników interesuje się kosmosem. Podobne zainteresowania ma również mój młodszy brat Daniel, który zwyciężył w drugiej edycji konkursu, w swojej kategorii wiekowej. W nagrodę także poleciał do Pasadeny. Pozwolił mi być swoim opiekunem naukowym i tłumaczem. Towarzyszyła nam mama. Wtedy współpracowaliśmy przy robocie Field Integrated Design and Operations (FIDO) Rover, testującym technologie zastosowane w misji Mars Exploration Rover. Był to jednak projekt czysto inżynieryjny i urządzenie to nigdy nie poleciało na Marsa.

Czy masz jeszcze jakieś inne zainteresowania?

- Uczę się języków obcych. W liceum mam język francuski i niemiecki. Po lekcjach uczę się włoskiego i szlifuję angielski. Bardzo lubię tańczyć. Preferuję taniec towarzyski, uczęszczam na kurs tańca. Gram na pianinie. Od pięciu lat jestem ministrantem i lektorem, gram również w scholi parafialnej.

Kim jest Bóg w Twoim życiu?

- Wiara to dla mnie fundament, na którym buduję swoje życie. Wbrew opiniom, z którymi się niekiedy spotykam, wiara w Boga nie przeszkadza w poznawaniu nauki. Myślę wręcz, że bardzo pomaga w zrozumieniu dzieła stworzenia. Ciekawe jest nie tylko poznawanie tego, co znajduje się w otaczającym nas kosmosie, czyli Galaktyki, gromad galaktyk, supergromad galaktyk, ale także to, co w nas samych. I nie myślę tu już nawet o duszy, ale o naszym ciele, narządach, tkankach, komórkach, atomach, cząsteczkach. Gdy poznaję świat, dochodzę do wniosku, że musiał go stworzyć Bóg. Bo kto inny? Nauka jednak nie wyręczy wiary. Dlatego czytam Pismo Święte. Najbardziej lubię Hymn o Miłości i Objawienie Świętego Jana. Bardzo też lubię czytać Pismo Święte na przypadkowo otwartej stronie.

Czy chciałbyś zostać kosmonautą i polecieć na Marsa?

- Na pewno nie jako pierwszy (śmiech). A tak poważnie, to i tak miałbym małe szanse. Nie przeszedłbym selekcji, bo jestem alergikiem. Chciałbym więc pracować w obsłudze naziemnej i to niekoniecznie w NASA. Atrakcyjną byłaby także praca w Europejskiej Agencji Kosmicznej. Tam też wiele ciekawego się dzieje.

Dziękuję za rozmowę

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 6/2004