Jastrząb przemieniony w gołębia

Kiedy w 1948 roku kilkaset tysięcy Palestyńczyków odpowiedziało na wezwanie rządów państw arabskich do opuszczenia Palestyny i przeniesienia się do sąsiednich krajów, chyba nikt nie przypuszczał, że jeszcze kiedykolwiek będą oni w stanie stworzyć własne państwo. Stało się jednak inaczej. Doprowadził do tego upór i żelazna wola jednego człowieka: Jasira Arafata.



Wielbiony przez...
Czyta się kilka minut
Kiedy w 1948 roku kilkaset tysięcy Palestyńczyków odpowiedziało na wezwanie rządów państw arabskich do opuszczenia Palestyny i przeniesienia się do sąsiednich krajów, chyba nikt nie przypuszczał, że jeszcze kiedykolwiek będą oni w stanie stworzyć własne państwo. Stało się jednak inaczej. Doprowadził do tego upór i żelazna wola jednego człowieka: Jasira Arafata.

Wielbiony przez swoich rodaków, dla wielu innych pozostanie na zawsze bezwzględnym terrorystą, czego nie zmieni nawet fakt, że w 1994 roku został jednym ze współlaureatów Pokojowej Nagrody Nobla.

Jasir Arafat zawsze wzbudzał kontrowersje, choć - przyznajmy to uczciwie - potrafił wyciągać wnioski ze swoich błędów i stopniowo odchodzić od terrorystycznych metod działania, w jakich celował przez co najmniej 30 lat walki o niepodległą Palestynę.

Przywódca Palestyńczyków zmarł 11 listopada w paryskiej klinice. Kto go zastąpi? Wszystko wskazuje na to, że jego odejście spowoduje kryzys władzy w państwie palestyńskim.

Czas kęsim kęsim*

Rahman Abd-el Rauf Arafat al-Kudwa al Husajni, bo tak naprawdę nazywa się Jasir Arafat, urodził się w 1929 roku w Kairze, choć często twierdził, że miastem, w którym przyszedł na świat, była Jerozolima. Według niepotwierdzonych plotek miał być krewnym byłego muftiego Jerozolimy Haj Muhammeda Amin al-Husajniego, przyjaciela Eichmana i orędownika planowej eksterminacji europejskich żydów.

Młodość, podobnie jak całą resztę życia, miał burzliwą. Studiował inżynierię, aktywnie działał w organizacji studentów palestyńskich, walczył jako oficer w armii egipskiej podczas wojny z Izraelem.

W 1959 roku był jednym ze współtwórców tajnego ruchu al Fatah, którego celem stała się zbrojna walka z Izraelem. Wtedy też Arafat rozpoczął działalność podziemną, przyjmując pseudonim Abu Ammar.

W 1969 roku stanął na czele Organizacji Wyzwolenia Palestyny - najważniejszej politycznej reprezentacji narodu palestyńskiego. Utworzona w 1964 roku OWP stanowiła zlepek różnorakich lewacko-niepodległościowych organizacji palestyńskich: Fatahu, marksistowsko-leninowskiego Ludowego Frontu Wyzwolenia Palestyny, Palestyńskiej Partii Ludowej (dawnej Palestyńskiej Partii Komunistycznej) i innych. Nic dziwnego zatem, że na wiele lat do Arafata przylgnęło określenie socjalista-rewolucjonista. To nie mogło zjednać mu przychylności kolejnych amerykańskich prezydentów i arabskich szejków. Tym bardziej, że do upadku Związku Radzieckiego OWP była w dużej mierze wspomagana finansowo i sprzętowo właśnie przez ZSRR.

Od 1967 roku siedzibą wypadową OWP przeciwko Izraelowi stała się Jordania - kraj, w którym palestyńscy uchodźcy stanowili ponad 60 proc. ludności. Ale jordański król niechętnym okiem patrzył na palestyńskie "państwo w państwie", w konsekwencji zbrojny konflikt z 1970 roku zakończył się wypędzeniem Palestyńczyków z Jordanii.

Arafat znalazł sobie nową siedzibę w Libanie, gdzie OWP nasiliła działania terrorystyczne. Specjalnością Palestyńczyków stały się porwania samolotów, ale najbardziej ponurą sławę zyskało w 1972 roku zabójstwo 11 izraelskich sportowców podczas Olimpiady w Monachium. Zamachu dokonał "Czarny Wrzesień" - ekstremalny odłam al-Fatah.

W 1974 roku państwa arabskie uznały OWP za jedynego reprezentanta wszystkich Palestyńczyków. Wkrótce potem Arafat objawił się światu jako "gołąbek pokoju". "Przyniosłem gałązkę oliwną oraz karabin rewolucjonisty, nie pozwólcie gałązce wypaść z moich dłoni" - oświadczył na forum Organizacji Narodów Zjednoczonych, oferując Izraelowi pokój.

Jednak już rok później Liban pogrążył się w krwawej wojnie domowej. W latach 1975-1976 kraj ten stał się piekłem - w serii wzajemnych rzezi zginęło ponad 40 tys. osób: Palestyńczyków, libańskich muzułmanów i chrześcijan. Mimo to Arafat, korzystając z pieniędzy Moskwy i petrodolarów od naftowych szejków, aż do 1982 roku kontynuował ataki na sąsiedni Izrael. Wtedy to w ramach operacji "O pokój w Galilei" izraelskie wojska zajęły Liban i Arafat musiał uchodzić po raz trzeci - tym razem do Tunezji.

Ślub zatwardziałego kawalera

Wydawało się, że to już koniec marzeń Arafata o niepodległym palestyńskim państwie. Jednak w 1987 roku w Izraelu wybuchła I intifada ("rewolucja kamieni") - palestyńskie powstanie, które wkrótce ogarnęło niemal cały kraj. Rok później Arafat proklamował niepodległą Palestynę, ale były to przedwczesne deklaracje.

W 1991 roku przywódca palestyński popełnił najprawdopodobniej swój największy błąd w politycznej karierze, kiedy w czasie wojny w Zatoce Perskiej poparł irackiego dyktatora Saddama Husajna.

Dość nieoczekiwanie rozmowy między odwiecznymi antagonistami zakończyły się powodzeniem. W 1993 roku w Waszyngtonie Arafat i premier Izraela Icchak Rabin podpisali porozumienie, na mocy którego utworzona została ograniczona Autonomia Palestyńska w Strefie Gazy i Jerycha, która rok później została rozszerzona na cały Zachodni Brzeg Jordanu. Arafat uznał ze swej strony państwo Izrael i zobowiązał się do zlikwidowania palestyńskiego terroryzmu.

Być może do złagodzenia stanowiska palestyńskiego lidera przyczyniło się też jego małżeństwo w 1992 roku z dwukrotnie młodszą palestyńską chrześcijanką Suhą Tawil.

Te dyplomatyczne wysiłki zostały docenione przez społeczność międzynarodową - w 1994 roku Arafat, Rabin i szef izraelskiej dyplomacji Szimon Peres otrzymali Pokojową Nagrodę Nobla. Do dziś ten werdykt sztokholmskiej Akademii pozostaje jednym z najbardziej kontrowersyjnych rozstrzygnięć w całej historii nagrody.

W 1996 roku Arafat wygrał z ogromną przewagą pierwsze powszechne wybory w Autonomii Palestyńskiej i został jej przewodniczącym.

Nadzieje na pokój w Ziemi Świętej prysły, kiedy Rabin został zamordowany przez żydowskiego ekstremistę, przeciwnego ustępstwom wobec Palestyńczyków. Jego następcy nie potrafili już pójść na podobne ustępstwa. I mimo że Benjamin Netaniahu i Ehud Barak podejmowali inicjatywy pokojowe, nigdy już nie powtórzyła się szansa, jaka zaistniała w 1993 roku.

Z kolei Arafat wbrew ustaleniom przymykał oczy i z ukrycia finansował działalność palestyńskich terrorystów. Kiedy zaś premierem Izraela został "jastrząb" Ariel Szaron, było wiadome, że o pokoju w Ziemi Świętej można zapomnieć.

W 2000 roku izraelski premier dokonał udanej prowokacji, odwiedzając jerozolimskie Wzgórze Świątynne - trzecie co do ważności święte miejsce islamu. Wśród Palestyńczyków zawrzało. Wkrótce wybuchła trwająca do dziś II intifada.

Odpowiedzią na intifadę była izraelska operacja "Mury obronne", która zlikwidowała resztki władzy Arafata na terytorium Autonomii. W grudniu 2001 roku Szaron ogłosił go "wrogiem Izraela" i uwięził palestyńskiego lidera w jego siedzibie w Ramallah na Zachodnim Brzegu Jordanu. Domowe więzienie udało się opuścić Arafatowi dopiero kilkanaście dni temu, kiedy izraelskie władze zezwoliły na jego wyjazd na leczenie do Paryża.

Arafat, którego majątek szacowany jest na ponad 20 mld dolarów, pozostawił kraj w fatalnym stanie. "Autonomia Palestyńska jest bankrutem, politycznie podzielona, przeżarta korupcją, niezdolna do zapewnienia bezpieczeństwa własnej ludności i - jak się wydaje - niechętna zapobieganiu atakom terrorystycznym przeciwko Izraelowi" - napisał niedawno amerykański "Washington Post". To prawda, tyle tylko, że gdyby nie Arafat, niepodległej Palestyny nie byłoby w ogóle.

*kęsim - ucięcie głowy (z jęz. tureckiego kesim - ucięcie)

Prof. dr hab. Janusz Danecki, kierownik Zakładu Arabistyki i Islamistyki Uniwersytetu Warszawskiego

- Z punktu widzenia Palestyńczyków Jasir Arafat, również po śmierci, spełnia funkcję symbolu, który poderwał ich do walki, stworzył naród palestyński i położył podwaliny pod państwowość. Jednak działalność Arafata wyczerpała się, gdy napotkał na opór ze strony fundamentalistów izraelskich uosabianych przez premiera Ariela Szarona. Dla nich Arafat był główną przeszkodą w rozpoczęciu procesu pokojowego. Ale wraz ze śmiercią przywódcy palestyńskiego Szaron stracił wygodny pretekst do unikania rozmów pokojowych.

Ze strony palestyńskiej gotowość do takich rozmów jest. Zwłaszcza, że ewentualni następcy Arafata - obecny premier Ahmed Korei czy poprzedni Mahmud Abbas - to ludzie praktyczni, choć oczywiście pozbawieni takiego autorytetu.

Nie sądzę też, żeby w Palestynie doszło do jakiejś krwawej walki o schedę po Arafacie. Wszyscy Palestyńczycy będą z pewnością dążyć do jedności w obliczu wspólnego wroga: Izraela. Zresztą w ostatnich latach wszelkie zmiany władzy w państwach arabskich odbywały się na drodze pokojowej - w Jemenie, Syrii, także podczas zmiany wielkich władców w Maroku.

Przeszkodą nie powinien być też radykalny Hamas, ponieważ nie ma on dziś żadnego charyzmatycznego przywódcy, który jest niezbędny dla organizacji odwołującej się przede wszystkim do tradycji religijnych.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 47/2004