Nie od dzisiaj trwa przenikanie do naszej rzeczywistości rozmaitych obyczajów anglosaskich. Taki np. święty Walenty, czczony przez wieki jako skuteczny orędownik chorujących na epilepsję, został ostatnio oddelegowany, na anglosaską nutę, do opieki nad zakochanymi. Cóż, jeśli nawet niejeden młodziak - zauroczony wdziękami swojej wybranki serca - bywa zdolny do rozmaitych szaleństw, to utożsamianie go z epileptykiem wydaje się przesadą.
A groteskowe Halloween? Za nami już ten dziwaczny festiwal śmierci, jeden z najbardziej promowanych w ostatnich latach pogańskich obyczajów. U jednych budzi on fascynację, u drugich irytację, zaś u właścicieli sklepów i plantatorów dyń nadzieję na dodatkowy zysk. Tabuny dzieci, uganiające się po zmroku z rozświetlonymi dyniami - poprzebierane za wilkołaki, kościotrupy, wiedźmy, upiory czy wampiry, z rogami na głowach - budzą mieszane uczucia. Choć, oczywiście, bez przesady. Bo trudno się dziwić najmłodszym, że wykorzystują każdą okazję, aby się zabawić. Gorzej, że towarzyszy temu żebranina o słodycze i wygrażanie tym, którzy nie chcą ich dać. Ale one, zapewne, nie zdają sobie sprawy, do czego ów obrzęd nawiązuje i jakie są jego źródła.
Po co jednak dorośli wciągają je w ów pogański obyczaj? A to pewna niedouczona katechetka każe uczniom przynieść na lekcję religii(?) dynie, a to jakiś nauczyciel sam paraduje po klasie z dynią i uczy dzieci jak przygotować się do obchodu Halloween. Skąd wśród nas tylu Amerykanów? W mediach natomiast słyszymy, że to dobry dzień na wspólną zabawę, znakomita okazja, aby się rozerwać przed smutnym czasem Zaduszek i próba przełamania lęku przed śmiercią. Może i nawet by tak było, gdyby nad tym hałaśliwym sabatem nie unosiła się charakterystyczna woń... siarki!
Bo też wigilia Wszystkich Świętych, czyli wieczór z 31 października na 1 listopada, jest od lat szczególnym dniem dla ludzi trudniących się okultyzmem. Wierzą oni, że tej nocy szatan ma największą moc, więc składają mu ofiary, o północy odwiedzają cmentarze, spotykają się na seansach spirytystycznych i odprawiają mroczne ceremonie.
Kilka tysięcy lat temu, kiedy północną Europę zamieszkiwały plemiona celtyckie, był to ostatni dzień lata. Wierzono, że prawa natury ulegają zawieszeniu, a na ziemię powracają złe duchy zmarłych, aby znaleźć żywych, w których ciałach będą mogły zamieszkać na najbliższy rok. Po zapadnięciu zmroku zbliżały się do siebie światy żywych i zmarłych. Druidzi, celtyccy kapłani, którzy czcili bóstwo zmarłych Samhaina, wędrowali od domu do domu - rozświetlając drogę swoistymi latarniami, rzepami albo burakami ponacinanymi na podobieństwo demonów - żądając żywności. Kto im odmówił, bywał przeklinany. Irlandzcy wieśniacy wystawiali misy z pokarmem i dzbany z napojami, wygaszając w domach światła, aby wyglądały na niegościnne, a sami przywdziewali łachmany, udając żebraków, aby żaden duch nie chciał ich odwiedzić. Kiedy w XIX wieku Irlandczycy przybyli ze swymi zwyczajami do USA, rychło rzepę i buraki zastąpiły dynie. Pastisz Halloween szybko się tam przyjął i dzisiaj już mało kto pamięta, że wydrążone i podświetlone dynie są - jak niegdyś czaszki - reliktem rzeźbienia demonów, które miały odganiać wszelakie nieszczęścia.
Chrońmy więc najmłodszych przed tym erzacem Zaduszek, powtarzając im przestrogę (nieboszczki!) Konopnickiej: "Źle się dzieci bawicie, dla was to są igraszki - nam idzie o życie!"
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













