Po okresie zlodowacenia, który skończył się ok. 8 tys. lat temu, rozpoczął się okres ocieplania klimatu. Trwał on z przerwami do XIII-XIV wieku naszej ery. Było to bardzo korzystne z punktu rozwoju cywilizacyjnego. W tym czasie wikingowie zasiedlali Arktykę i Islandię. Na Grenlandii grzebali zmarłych głęboko w ziemi, która nie była zamarznięta. Rozwijała się żegluga, bo było niewiele sztormów. Nawet przy ówczesnej technice można było bez większych problemów przepłynąć Atlantyk. To wikingowie, a nie Krzysztof Kolumb, pierwsi dopłynęli do Ameryki Północnej. Penetrowali też Arktykę Rosyjską. W tamtym okresie można było przejść przez Alpy nawet zimą. Oczywiście dochodziło do katastrof pogodowych, również topniały lodowce. Były burze, susze i powodzie, ale ludzi było znacznie mniej. Przed anomaliami pogodowymi można było uciec. Jeśli w okresie dużego ocieplenia lodowiec nasuwał się na Europę, to ludzie mogli przesunąć się na południe. Dzisiaj byłoby to co najmniej kłopotliwe - mówi prof. Maciej Sadowski z Instytutu Ochrony Środowiska w Warszawie.
Zamknięci w szklarni
Trzeci Raport Międzyrządowego Zespołu do spraw Zmian Klimatu (IPCC) powołanego przez Światową Organizację Meteorologiczną i Program Środowiska Narodów Zjednoczonych uznaje za podstawową przyczynę ocieplenia wzrost stężenia atmosferycznego gazów cieplarnianych (dwutlenku węgla, metanu, podtlenku azotu, freonów, itd.). Głównym ich źródłem jest przemysł i spaliny samochodowe. Gazy cieplarniane niczym dach szklarni zatrzymują w atmosferze promienie słoneczne. Do pewnego stopnia jest to zjawisko bardzo korzystne. Gdyby naszą planetę całkowicie pozbawić gazów cieplarnianych w atmosferze, to średnia temperatura na Ziemi wynosiłaby minus 18 stopni Celsjusza. Obecnie średnia temperatura na naszej planecie wynosi plus 15 stopni Celsjusza. Zagrożenie ze strony efektu cieplarnianego pojawia się dopiero wówczas, kiedy następuje nadmierna koncentracja podgrzewających atmosferę gazów. Taki stan obserwujemy obecnie. - Oprócz wzrostu stężenia gazów cieplarnianych wpływ na ocieplenie klimatu ma również wycinanie lasów, co znacznie osłabia proces wiązania dwutlenku węgla przez rośliny - mówi prof. Zbigniew W. Kundzewicz, kierownik Pracowni Klimatu i Zasobów Wodnych Zakładu Badań Środowiska Rolniczego i Leśnego PAN w Poznaniu, który koordynował prace nad rozdziałem Trzeciego Raportu IPCC poświęconym konsekwencjom zmian klimatu w Europie. Jak się szacuje, co roku ginie ponad 20 tysięcy kilometrów kwadratowych Puszczy Amazońskiej w celu eksploatacji surowców naturalnych. Farmerzy w ten sposób pozyskują też nowe pastwiska dla bydła i pola do upraw. Lasom szkodzi również budowa dróg, zapór wodnych i elektrowni.
Topniejące zagrożenie
Ocieplenie klimatu ma bezpośredni wpływ na stan lodowców. Tempo ich znikania jest zastraszające. W niektórych regionach w miesiąc ubywa ich tyle, ile pół wieku temu w ciągu roku. Zmiany te najbardziej widoczne są w Arktyce. Na biegunie południowym lód jest grubszy, co w pewnym stopniu opóźnia skutki ocieplenia globalnego. Do 2015 r. znikną wszystkie lodowce w Peru znajdujące się poniżej 5,5 tys. metrów. Powierzchnia lodowca, który pokrywa górę Pastoruri, jest już obecnie o 25 proc. mniejsza niż ćwierć wieku temu. W ostatnich dwóch dekadach lodowce alpejskie skurczyły się o ponad 20 procent. Jeszcze kilka lat temu Mont Blanc miał 4810 metrów wysokości, teraz zmniejszył się o trzy metry. Według analiz Związku Alpejskiego i Uniwersytetu w Innsbrucku, w ostatnim roku wszystkie lodowce w austriackich Alpach cofnęły się średnio o 23 metry. Wśród 107 austriackich lodowców najszybciej topniał ostatnio tyrolski Sexegerten-Ferner, który w ciągu roku cofnął się o prawie 74 metry. W 2003 roku lodowce topniały dwa razy szybciej niż rok wcześniej. Oprócz wyraźnego skracania się lodowców, badacze zaobserwowali także zmniejszenie grubości wiecznego lodu.
Amerykańskie badania prognozują, że jeśli nie zostaną podjęte żadne środki zaradcze, do 2100 r. emisje gazów cieplarnianych z samochodów, elektrowni i fabryk spowodują podniesienie temperatur na świecie o 1,4-5,8 stopnia Celsjusza. W Europie wzrost ten może być nieco wyższy od 2 do 6,3 stopni Celsjusza. Już w połowie wieku północna część półkuli północnej prawdopodobnie będzie doświadczać większej liczby burz. W związku z tym, i w efekcie topnienia lodowców, może wzrosnąć poziom mórz, co zagrozi małym wyspom i nizinom przybrzeżnym, począwszy od Bangladeszu, po Holandię. Niemal cały wzrost poziomu morza podczas ostatnich dwóch tysiącleci przypada na ostatni wiek. Już teraz co roku powodzie zabierają życie nawet 25 tys.osób. Obecnie w rejonach najbardziej zagrożonych powodzią żyje miliard ludzi, czyli niemal jedna szósta populacji świata. Liczba ludzi narażonych na powodzie w związku z ociepleniem klimatu może się podwoić i do 2050 r. osiągnąć 2 mld - ostrzegło ONZ. Większość to najubożsi - donoszą eksperci z United Nations University.
Pogodowa egzotyka
Zdaniem naukowców z amerykańskiego National Center for Atmospheric Research w Boulder (Colorado), do końca XXI wieku w większości krajów świata mrozy staną się rzadkością. Najwyraźniejsze zmiany nastąpią w zachodniej części USA i w Europie. Uczeni opracowali raport dotyczący przewidywanych zmian klimatu oraz tego, jak będą one odczuwane w codziennym życiu. Jego autorzy spodziewają się coraz mniejszej liczby nocy i dni z temperaturą powietrza poniżej zera. Zgodnie z prognozą, do roku 2080 mroźne zimy staną się dla Europejczyków i części Amerykanów niemal egzotyką. Do roku 2080 mroźne zimy zanikną prawie całkowicie ze strefy umiarkowanej, a sezonowe zmiany klimatu będą mniej wyraźne. W Europie ocieplenie klimatu następować będzie głównie na południu (Hiszpania, Włochy, Grecja) oraz na północnym wschodzie. Naukowcy spodziewają się też wzrostu opadów na północy Europy oraz dalszego ich spadku w krajach śródziemnomorskich. Tam susza może mieć poważne konsekwencje dla rolnictwa. Okresy suszy będą przerywane krótkimi okresami gwałtownych i niszczących opadów deszczu.
Optymizm niedowiarków
Mimo oczywistych faktów wielu uczonych: klimatologów, geofizyków, specjalistów w ochronie środowiska powątpiewa w zagrożenie ociepleniem klimatu. Twierdzą, iż nie ma dowodów naukowych na to, że gazy cieplarniane uwalniane do atmosfery w wyniku działań ludzkich mogą spowodować katastrofalne ogrzanie atmosfery i zmianę klimatu. Jednym z takich niedowiarków jest prof. Richard Lindzen, klimatolog amerykański z Massachusetts Institute of Technology. Jego zdaniem, groźby ocieplenia klimatu są wynikiem manipulacji ekologów i polityków, którzy liczą na korzyści materialne i wpływy. Tymczasem zagrożenia wcale nie ma, bowiem przewidywania zmian klimatu opierają się na niedokładnych symulacjach komputerowych. W rzeczywistości redukcja CO2 przez zmniejszenie zużycia paliw kopalnych jest niebezpieczna, bo może wywołać recesję, wzrost bezrobocia i podwyżkę cen energii i benzyny. Tysiące specjalistów z całego świata uważa jednak inaczej. Ich zdaniem, mówienie o niedokładnych komputerowych symulacjach jest nieporozumieniem. Wystarczy przecież obserwować przyrodę. Nie można ignorować tak oczywistego faktu, jak ten, że lodowce się cofają. - To co najmniej dyskusyjne, że na walce z efektem cieplarnianym ktoś może się dorobić. Prof. Lindzen też przecież dostaje dotacje na głoszenie swoich tez. Zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych nie zaszkodzi globalnej gospodarce. Mogą to odczuć jedynie kraje najbogatsze o wyrafinowanych technologiach. Reszta krajów, w tym Polska, tylko zyska na zmianach technologicznych, bo jesteśmy w tej dziedzinie w tyle za światem. Dodatkowo redukcja emisji gazów cieplarnianych wiąże się z poprawą efektywności energetycznej gospodarki. Energię trzeba zużywać oszczędniej i zniwelować istniejące obecnie marnotrawstwo surowców energetycznych. Dodatkowo poszukiwanie nowych źródeł energii sprzyja postępowi naukowemu - mówi prof. Maciej Sadowski.
Naukowcy są pewni, że po każdym okresie ocieplenia musi nastąpić okres ochłodzenia. W ciepłym klimacie woda paruje. Z pary tworzą się chmury, a te ograniczają dopływ promieniowania słonecznego i wychładzają klimat. Po obecnym ociepleniu również wcześniej czy później przyjdzie ochłodzenie, ale jest to perspektywa tysięcy lat. W grudniu 1997 roku 159 państw podpisało opracowany pod egidą ONZ dokument zwany jako protokół z Kioto. Zakłada on zmniejszenie emisji sześciu gazów cieplarnianych. Kraje, które ratyfikowały protokół, zobowiązały się, że w latach 2008-12 zmniejszą emisję gazów do poziomu z 1990 r. Do tej pory dokument jest jednak fikcją, gdyż warunkiem, by wszedł w życie, było ratyfikowanie go przez co najmniej 55 krajów wytwarzających 55 procent światowej emisji gazów cieplarnianych. Jak do tej pory nie podpisał dokumentu największy "truciciel", czyli USA, które produkują aż 35 proc. tych substancji. Za to dobre wieści nadeszły z Rosji. Moskwa, mając na uwadze pewne korzyści polityczne, zgodziła się ratyfikować protokół z Kioto. Jeśli zostanie to wcielone w życie, to w latach 2006-12 Rosja zmniejszy emisje gazów cieplarnianych o 5 procent w stosunku do poziomu sprzed 14 lat. Obecnie Rosja wytwarza 17 proc. światowej emisji gazów cieplarnianych.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













