Paraolimpiady powoli wychodzą z cienia klasycznych igrzysk - organizowane są w cyklu czteroletnim od 1960 roku. Zazwyczaj rozpoczynają się 2-3 tygodnie po zakończeniu igrzysk olimpijskich. Polacy po raz pierwszy wzięli udział w Letnich Igrzyskach Paraolimpijskich w Heidelbergu w 1972 roku, zdobywając do tej pory 572 medale. Może ten kolejny czeka na Anię?
Spalony… razy dwa
Przy podnoszeniu ciężarów są trzy podejścia. Co się musi wydarzyć, żeby sędzia nie zaliczył któregoś z nich? - O, chociażby to, co się stało na paraolimpiadzie. Położyłam na klatkę sztangę - "małe" 62 kg. A ona zaczęła się bujać. Podniosłam ją do góry, a ona znowu zaczęła się ruszać. Pierwszego podejścia mi nie zaliczyli. W drugim - dźwignęłam ten sam ciężar bez żadnego problemu. Ostatniego podejścia, w którym podniosłam 70 kg, sędziowie też nie zaliczyli. Stwierdzili, że nie czekałam na komendę… A ja czekałam na komendę i czekałam z przytrzymaniem na klatce. I tak zamiast szóstego miejsca - mam siódme - wyjaśnia.
- W Atenach mieszkaliśmy we wiosce olimpijskiej - kontynuuje Ania. - Ale ją opuszczaliśmy. Na Akropolu robiliśmy zdjęcia… Najczęściej jednak korzystaliśmy z Internetu, żeby mieć kontakt z rodziną. Chociaż nie odnieśliśmy wielkich sukcesów, to jednak przeżyliśmy coś pięknego. Nie każdy sportowiec, nawet zdrowy, może czegoś takiego doświadczyć. To była prawdziwa nagroda za pracę i dotychczasowe osiągnięcia - dodaje.
Kilogramów przybywa!
Trenuje od trzech lat - rocznica minęła dokładnie 8 października. Mimo że podnoszenie ciężarów uważa się za mało "kobiecą" dyscyplinę sportu, zakochała się w sztandze od pierwszego… podejścia. Pływanie? Judo? Nie… Nawet nie próbowała innych dziedzin sportu. Kto ją zainspirował? - Jest taki niepełnosprawny sportowiec - Mirosław Piesak. Dzięki niemu "jestem w sporcie" - w ogóle jestem zadowolona, że chociaż taką dyscyplinę mogę uprawiać. Z moją niepełnosprawnością nie mogę trenować niczego innego. A tak… nie ma zagrożenia, że cokolwiek mi się stanie, bo ja podnoszę ciężary, leżąc na ławce - tłumaczy.
Na pierwsze sukcesy nie trzeba było zbyt długo czekać. Ania zaczęła wchodzić na najwyższy stopień podium po… trzecich zawodach. - Mam już sześć pierwszych miejsc, dwa drugie i jedno trzecie. Wszystkie w skali ogólnopolskiej - jedno z Litwy. Tam zajęłam pierwsze miejsce z wynikiem 72 kg - wspomina.
Podobno teraz Ania podnosi już 77 kg - aż strach pomyśleć, ile dołoży do tego wyniku przez kolejne cztery lata. Pekin coraz bliżej…
Nuda na bok!
Co drugi dzień Ania jeździ na trening z Czyżkówka do Fordonu… trzema autobusami i tramwajem. W sumie - półtorej godziny… - Po prostu, poświęcam się dla sportu. Szczególnie teraz - za dwa lata mam Mistrzostwa Świata w RPA, a za cztery - Pekin. Może być już tylko lepiej - mówi.
Jak wygląda dzień treningowy? Najpierw rozgrzewka: piłka, atlas i sztanga, czyli ćwiczenia samym gryfem ("skromne" 20 kg). - Kiedyś jeździliśmy na obozy. Pokazywaliśmy ludziom, jak podnosimy ciężary. Niektórzy młodzi też próbowali, ale… nie dali rady! - podkreśla z dumą Ania. Za każdym razem stara się podnieść więcej… - Raz mi dali 80 kg, ale to jeszcze za dużo - przyznaje.
Sport to aktywność. Aktywność to życie. - Nawet nie odczuwam, że jestem osobą niepełnosprawną, nikt mnie nie traktuje tak, jakbym była inna. Cieszę się, że w ogóle coś robię, że nie siedzę w domu i się nie nudzę. A tak przynajmniej jeżdżę na zawody, mam jakieś osiągnięcia i wspomnienia. Gdybym siedziała w domu, o czym mogłabym opowiadać? - pyta.
Mistrzyni - żoną?
Sportową pasję Ani podziela jej narzeczony Paweł Paszkiewicz. On też podnosi ciężary - z tym, że nieco dłużej, bo od 15 lat. Jest kilkukrotnym wicemistrzem Polski i mistrzem Polski. - Drugi trener? - pytam. - Raczej druga ręka i… podpora - przyznaje.
Ania i Paweł są ze sobą od trzech miesięcy. Chociaż to "są" powinno się raczej zamienić na "planują założyć rodzinę, razem zamieszkać i cieszyć się sobą". - Ania jest wyjątkową osobą, którą podziwiam za zaangażowanie we wszystko, co robi - wyznaje Paweł. - Nigdy się nie poddaje. Mimo swojej niepełnosprawności jest jak inni, a właściwie jest tak wyjątkowa, jak nikt inny!
Czy można w ogóle dyskutować z taką opinią?
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













