Według przeprowadzonego w dzień wyborów niezależnego sondażu Gallupa, 48 procent Białorusinów naprawdę poparło prezydenta. W referendum znoszącym ograniczenie liczby kadencji prawie połowa głosujących powiedziała "tak". To oznacza nie tylko, że Aleksander Łukaszenko po raz trzeci będzie mógł ubiegać się o prezydencki fotel, co według pesymistów skończy się dożywotnią kadencją słynnego batki. Znaczy także, że Łukaszenko przelicytował. Wystarczało tylko trochę "podrasować" wybory. Tymczasem, przygotowując się do referendum, białoruskie władze uruchomiły całą ciężką artylerię. Głosowanie trwało tak naprawdę niemal tydzień, bo już od wtorku - lokale wyborcze otwarte były po kilka godzin dziennie. Do wcześniejszego głosowania zagoniono studentów, każąc im spełniać obywatelski obowiązek pod groźbą usunięcia z uczelni; brygadziści mieli dopilnować 100-procentowej frekwencji w swoich zakładach pracy. Kampania wyborcza w państwowych mediach w 70 proc. składała się z wystąpień ojca narodu. Opozycja, jeżeli była wspominana, to głównie jako zdrajcy ojczyzny, którzy za brudne dolary na terenie obcych ambasad knują z agentami CIA. Telewizji BBC udało się dostać zdjęcia, na których wyraźnie widać, jak przewodnicząca jednej z wyborczych komisji rozdaje przybyłym na głosowanie emerytom referendalne biuletyny z już zakreślonym słowem "tak".
Władze nie zapomniały także o parlamentarnych wyborach. 45 proc. opozycyjnych kandydatów w ogóle nie zostało zarejestrowanych. Dodatkowe 10 proc. skreślano z list wyborczych jeszcze w sobotę, pod najdziwniejszymi pretekstami - a to pomylenia się w deklaracji majątkowej, a to na życzenie jakichś anonimowych wyborców, a to z powodu nieujawnienia liczby ulotek - notabene fałszywek, których pojawienie się kandydat z opozycyjnego Białoruskiego Frontu natychmiast zgłosił w prokuraturze i Centralnej Komisji Wyborczej.
Jedynym państwem, którego politycy jeszcze w niedzielny wieczór bez najmniejszych zastrzeżeń zaaprobowali, zarówno przebieg, jak rezultat wyborów, była Rosja. Występujący w białoruskiej telewizji wpływowy członek Dumy Państwowej Gienadij Sieliezniow pogratulował Białorusinom sprawnie przeprowadzonego głosowania i zganił Zachodnią Europę za - jak to określił - uleganie wpływom Waszyngtonu i bezsensowne czepianie się białoruskich procedur wyborczych. Za to poparcie Łukaszenko zapłaci najprawdopodobniej następnymi gospodarczymi koncesjami na rzecz Moskwy, a to oznacza jeszcze mocniejsze wepchnięcie, i tak już półuduszonej Białorusi, w ramiona Kremla. Białoruski prezydent może jeszcze stroić groźne miny, ale smycz jest coraz krótsza. Licytacja Łukaszenki o ból głowy przyprawi przypuszczalnie także Unię Europejską. W chwili gdy piszę ten artykuł, nie ma jeszcze oficjalnego stanowiska OBWE. Nieoficjalnie europejscy obserwatorzy mówią jednak, że wobec wszystkich odnotowanych incydentów wyników białoruskiego referendum i wyborów parlamentarnych uznać nie mogą. To zaś oznacza dalszą izolację Białorusi na arenie międzynarodowej. UE i Stany Zjednoczone już bowiem zapowiedziały, że wizowym embargiem obejmą nie tylko, jak dotychczas, prezydenta oraz czterech jego współpracowników, oskarżanych o udział w tajemniczym zaginięciu kilku białoruskich opozycjonistów. Zakaz wjazdu ma dotyczyć wszystkich wyższych urzędników państwowych.
Czyżby więc finis Bielarusie?
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













